PoNapisach
Tumblr Instagram Facebook Twitter
NAJNOWSZE LOSOWE
STREFA VHS

Birdman (2014)

Moja poniższa recenzja ukazała się również na portalu Rzecz Gustu, link tutaj.

Jeżeli chcesz, drogi czytelniku, w pełni odczytać przesłanie Alejandra Gonzáleza Iñárritu dotyczące jego filmu Birdman, to po pierwsze musisz zrzucić skorupę cynika i sceptyka, którą XXI wiek z takim mozołem na Ciebie nakładał (a w szczególności internet). Po drugie musisz znowu uwierzyć w magię kina i przypomnieć sobie za co (jako widz) kochasz zawód aktora. W odróżnieniu od niektórych recenzji, ja nie zauważyłem jakoby Iñárritu wyśmiewał obecne formy kina, czytaj – blockbustery, weekendy otwarcia itd. Reżyser kocha kino i każdą możliwość zaistnienia aktora na wielkim ekranie. Ludzie przecież uwielbiają letnie przeboje za 300 milionów dolarów. Takie filmy też są potrzebne. Odwiedzając ten blog wiecie, że i takie bywają na tapecie.

Blockbuster to często okazja, by zobaczyć ulubionego aktora w nieco innej roli, gorszej? Nie. Przede wszystkim innej. O gustach się nie dyskutuje. Co mi się podoba już zdążyliście zauważyć.

Birdman - 2014
Birdman to hołd, prezent pod choinkę dla „Aktora”. Teraz każdy z nich (aktorów) może zaprosić kogoś kto nie rozumie gasnącego serca na scenie i powiedzieć „Patrz! Tak się właśnie czuję!” i „To właśnie jest historia o mnie, dinozaurze, który nie ma siły uciekać przed lodowcem”. Głosem i twarzą wszystkich, którym słupki popularności dramatycznie spadają w dół został Michael Keaton. To jednocześnie przewrotne i oczywiście celowe zagranie, by zaangażować Keatona do tej roli. Przecież to właśnie Michael doskonale rozumie moc fleszy z aparatów paparazzi, a później ich brak. Jego Batman wyniósł go bardzo wysoko w uwielbieniu tłumu. Tu nie chodzi o krytyków, chodzi właśnie o widzów. Przecież w 1989 roku każdy chciał być Batmanem, chociaż postać narodziła się 50 lat wcześniej. A później? Później, chociaż zaliczał pierwszy plan, to w większości produkcje skierowane były na rynek video. Nie tego sobie życzył Batman. Aż do… Birdmana.

Birdman - 2014
To jest też film o drugiej szansie. Birdman traktuje zatem nie tylko o pożegnaniach ze sceną. Mówi o wielkich powrotach, bądź pragnieniu powrotu. Film posiadając fantastycznie napisany scenariusz i świetnie rozpisane role jest jednocześnie powrotem dla Keatona. Takim samym jak Pulp Fiction był dla Travolty, a Wrestler dla Rourk’a. Wielkie pożegnania z karierą, jeszcze głośniejsze comebacki, w końcu rozprawa reżysera ze szczerością na scenie, a co za tym idzie z ostrym piórem dumnego krytyka, który jednym zdaniem potrafi zniszczyć pracę tak wielu osób. Keaton i grana przez niego postać Riggana dostają szansę. Po latach niebytu, zawieszenia w poczekalni do sławy, jak pacjent w NFZ czekający na termin operacji, dostaje okazję. Ma wyreżyserować, grać główną rolę, a w końcu wystawić na deskach Broadwayu zaadaptowaną na potrzeby teatru powieść. Cały film skrojony sprytnie na historię opowiedzianą na jednym ujęciu jest właśnie o sztuce, o przygotowaniach do niej, problemach z aktorem w końcu zastąpionym przez Mike’a Shinera (Edward Norton). I tak od prób, przez przedpremiery, aż po premierę. Wszystko w rytm wybijanych uderzeń na perkusji będącej niejako odzwierciedleniem zszarganych nerwów Birdmana. Szybsze tempo może wieszczyć tylko kłótnie. Ach, gdyby nasz Birdman miał tylko premierę na głowie. Na to wszystko dochodzą nie do końca poukładane relacje z córką Sam (genialna wielkooka Emma Stone), problemy z finansami, no i krytycy. Krytycy, którzy tylko czekają, by przybić do trumny 500 słów – gwoździ…

Birdman - 2014
Ten film miejscami chce tyle przekazać i tyle ma treści, że wylewa się na widza próbującego w panice wyłapać wszystkie informacje i odniesienia. Jak chociażby postać Mike’a zmagającego się ze swoimi frustracjami. Potrafi być autentyczny tylko na scenie, jednocześnie udając każde zachowanie w prawdziwym życiu. Czy jego jestestwo przewróciło się do góry nogami, a on sam stał się przez to własną karykaturą?

Birdman - 2014
Za oprawę wizualną odpowiedzialny jest Emmanuel Lubezki. To trudny film dla aktorów, ponieważ Lubezki nie oszczędza na zbliżeniach. Widzimy każdą zmarszczkę, każdą uniesioną brew i każdą emocje. Operator, zaliczany do ścisłej czołówki w branży, malował farbami w zależności od nastroju, na przykład stalowe kolory i spokojne ujęcia w chwilach pełnych melancholii na dachu podczas rozmowy Mike’a z Sam. Z drugiej strony praca kamery potrafi być nerwowa, niepewna wręcz, jak przy scenach rozmowy Birdmana z panną Dickinson – krytykiem. Pomimo tego, że mój zmysł estetyczny był całkowicie zaspokojony, to nie jestem przekonany czy zatrudnienie takiego wirtuoza obiektywów było konieczne. Być może historia zyskałaby jeszcze bardziej na sile, gdyby zobrazować to nieco skromniejszymi kadrami.

Birdman - 2014
Traktuję ten film, jako spowiedź aktorskiego grona, jako manifest spisany przez Iñárritu. Chciałbym wierzyć, że ten film jest czymś więcej niż cyfrą w box-office. Być może przez moją naturę. Może jestem niepoprawnym romantykiem, może po prostu kolejny raz dałem się oszukać? Przez chwilę poczułem, że znam lepiej Keatona i innych… To był piękny film.

9/10 - rewelacyjny

Czas trwania: 119 min
Gatunek: Dramat
Reżyseria: Alejandro González Iñárritu
Scenariusz: Alejandro González Iñárritu, Nicolás Giacobone, Alexander Dinelaris, Armando Bo
Obsada: Michael Keaton, Emma Stone, Zach Galifianakis, Naomi Watts, Edward Norton
Zdjęcia: Emmanuel Lubezki
Muzyka: Antonio Sanchez (kawałki z muzyką perkusyjną)

  • Moim zdaniem najlepsza rola Keatona. Spodziewałem się rozreklamowanego przeciętniaka, a film kompletnie rozłożył mnie na łopatka, Keaton zwłaszcza. Świetny montaż, fabuła i lekka nutka surrealizmu. Aż chcę go oglądnąć jeszcze raz 😀

  • Niewątpliwie świetne kino… pytanie tylko czy wszyscy będą w stanie je docenić… wkrótce zbieram się za swoją recenzję… Jeżeli Boyhood nie dostanie Oskara za reżyserię i najlepszy film to zapewne dlatego, że zgarnie je Birdman…

  • Obejrzenie po raz drugi jest konieczne. Aż chciało się w kinie przewinąć kilka momentów do tyłu…

  • Boyhooda jeszcze nie widziałem :/ Jedno jest pewne. Nie wyobrażam sobie by "Birdman" zaliczył nagłówek w gazetach po ceremonii "Największy przegrany film roku". Kilka statuetek ma pewne.(albo chciałbym żeby tak było :).

  • Widziałam wczoraj. Czytaj – zachwycona. Jak piszesz, jest to film o drugiej szansie, ale też o szufladkowaniu artystów, różnicy między aktorstwem a byciu celebrytą – twarzą jednego bohatera. Długo jeszcze będę rozmyślać nad wczorajszym seansem i z pewnością obejrzę film jeszcze raz. 🙂 p.s. jak umieścić inf. Blog Roku 2014 na blogu? Mam z tym problem 🙁

  • Wypełniasz formularz u nich na stronie.

    Dostajesz maila z linkiem.

    Musisz sama pobrać grafikę od nich (banerek)

    Umieszczasz w widocznym miejscu. Lepiej gdzieś wyżej żeby później go nie szukali.

    Ten banerek musi być oczywiście podlinkowany tym co dostałeś.

    Czekasz. Nic nie robisz, nie piszesz. Do 48h będziesz mieć nieaktywny. Później dostaniesz maila ze swoim numerem, a link sam zacznie działać.

  • Czasami – zwłaszcza jeśli chodzi o kino – warto dać się oszukać 😉
    Ale nikt z tych, którzy stworzyli Birdmana, nie oszukują – dają tu z siebie wszystko.

    PS. I dzięki Bogu za Lubezkiego, bo wygląda, że rozumieli się z Iñárritu bez słów. Dzięki niemu flow tego filmu jest zniewalający.

    Podejrzewam, że znasz pozostałe filmy Iñárritu. Jeśli nie – to polecam wszystkie. Warto zwłaszcza wrócić do "Amores Perros".

  • Dzięki za komentarz. Zapraszam częściej 🙂 "Amores Perros" to mój numer jeden reżysera. Zasłużone 10/10. Alejandro González Iñárritu jest tutaj na stronie w zakładce 'solenizanci'. Pozdrawiam.

  • Miejsce Iñárritu wśród "solenizantów" jak najbardziej zasłużone – takoż Twoje komplementy pod jego adresem.
    Długo nie czułem potrzeby pisania o "Birdmanie" (wystarczyła mi świadomość i przyjemność tego, że obejrzałem znakomity film, który nie zawiódł moich oczekiwać wobec kolejnego filmu Iñárritu), ale jednak w końcu zdecydowałem się wyrazić swoje zdanie:

    https://wizjalokalna.wordpress.com/2015/04/09/birdman/

    Pozdrawiam