Tumblr Instagram Facebook Twitter
NAJNOWSZE LOSOWE
STREFA VHS

Kate (2021)

Jeżeli lubicie kino akcji, neony, japońską kulturę, celebrowanie przemocy (kilka scen przywodzi na myśl słynny Przychodzi po nas noc), porządną operatorkę, taniec z kamerą w rytmie wybijanym przez połamane ręce i nogi, to Kate będzie dla Was pozycją idealną. Ekranowy rozpieprz sygnowany jest nazwiskiem Mary Elizabeth Winstead (jestem jej absolutnym fanem), która wygląda tutaj zabójczo, a do tego każda z nią sekwencja może połechtać serca miłośników mordobić. Fabuła jest, nie ukrywam, sklecona naprędce, a pisanie o Kate jako o ‘kinie zemsty’ jest nieco na wyrost. Nie ma co jednak znęcać się na wtórnym scenariuszem, bo w tym gatunkowym segmencie chodzi przecież o jedno, miło spędzony czas z heroiną, która potrafi zrobić użytek z noża, pistoletu, czy kieliszków do wina.

Historia Kate, głównej bohaterki, w którą z pazurem wcieliła się Mary Elizabeth Winstead zalicza regularne powroty na wielki ekran. Dzisiaj Kate, wczoraj Nikita. Była nieco niedoceniona Hanna z 2011 roku w reżyserii Joe Wright, widzieliście zapewne Columbianę, wspomnieć trzeba dylogię Quentina Tarantino Kill Bill. Ile by jednak nie wymienić następczyń Nikity Luca Besson (pamiętna Anne Parillaud w małej czarnej), jedno jest pewne – kino i widzowie kochają dziewczyny z pistoletami.

Taka też jest Kate, wychowana od dziecka w służbie kolejnej tajnej organizacji. Wdrożył ją tajemniczy V (Woody Harrelson), a teraz podróżują po kontynentach i wykonują zlecenia. Zawsze chodzi o zabójstwo, bo przecież Kate jest cynglem doskonałym. Nie spudłuje, nie kwestionuje rozkazów, chociaż pewne zasady są. Niestety w Osace wszystko poszło źle, a świadkiem zabójstwa została dziewczynka. To był punkt zwrotny w “karierze” Kate i kilka lat później zaczęła myśleć o wcześniejszej emeryturze. Ale wiecie jak jest z przejściem w stan spoczynku u płatnych zabójców? Dziwię się, że każdy z nich, po tylu filmach, jeszcze ma nadzieję, że można ot tak położyć wypowiedzenie. Kate jednak spróbowała i zaczęły się jej kłopoty, a na domiar złego jedyną jej przepustką, teraz, w krytycznej chwili, gdy znalazła się na wszystkich celownikach, jest tamta nastolatka, a jednocześnie krewniaczka szefa Yakuzy.

Kate niesie w sobie wiele dobra nie tylko od strony czystej akcji, chociaż temu wypada poświęcić osobny akapit. Zachłysnąć, pozytywnie, powinni się filmem wszyscy entuzjaści japońskiej współczesnej popkultury. Jest dużo azjatyckiej muzyki, a akcja rozgrywa się w Tokio, w samym sercu metropolii. Dostajecie więc japońską kulturą prosto w twarz, zaczynając od stylówek, przez architekturę, po aktorów, których ja przecież nie kojarzę, ale niektórzy być może rozpoznają wśród nich gwiazdorów ze scen muzycznych (jak Miyavi, gitarzysta i wokalista, który tutaj gra jednego ze zbirów). Nie zabrakło również bardziej doświadczonych aktorów z Japonii. jak Jun Kunimura.

Jednak nie tylko stylistyką stoi Kate, ale jest i świetna chemią pomiędzy japońską nastolatką, a zimną zabójczynią. Zderzenie kultur, życiowych motywacji, czy po prostu spojrzenia na świat zagrało w świetny sposób i mam wrażenie, że starsi widzowie, którzy będą lekko (co najmniej!) poirytowani osobą Ani ( Miku Martineau), reszta może być zachwycona (konieczny selfie z umierającą, ociekającą krwią zabójczynią na tylnej kanapie taksówki).

To całkiem przyjemny seans, dobry film o zabijaniu, ale też kolejny obraz z “przesłaniem”, że słowo “rodzina” można rozumieć na wiele sposobów. Ci najbliżsi nam ludzie wcale nie muszą najlepiej nam życzyć, a oparcie można znaleźć niekiedy w zupełnie przypadkowych osobach.

Patryk Karwowski

Czas trwania: 106 min
Gatunek: akcja
Reżyseria: Cedric Nicolas-Troyan
Scenariusz: Umair Aleem
Obsada: Mary Elizabeth Winstead, Miku Martineau, Woody Harrelson, Tadanobu Asano, Jun Kunimura
Zdjęcia: Lyle Vincent
Muzyka: Nathan Barr

PODOBAŁ CI SIĘ TEN ARTYKUŁ? LUBISZ TĘ STRONĘ?