Diabeł

Winda do piekła.

Macie czasem tak, że lubicie jakiś film, mimo iż zdajecie sobie sprawę z jego licznych wad? Muszę przyznać, że z wiekiem mi się to coraz częściej zdarza. Ostatnio, dzięki Netfliksowi miałem przyjemność przypomnieć sobie jedną z takich produkcji. Horror, choć w przypadku tej produkcji właściwszą kwalifikacją byłoby określenie „thriller o zjawiskach paranormalnych”, pt. Diabeł w reżyserii Johna Ericka Dowdle’a z 2010 roku, to obraz, do którego mam pewną słabość. Film, którego pomysłodawcą i producentem był M. Night Shyamalan, zebrał na świecie mocno średnie recenzje i raczej nie zapisał się szczególnie w pamięci wielu widzów. W istocie jest to dzieło bardzo niedoskonałe, jednak na przekór wszystkiemu wciąż lubię ten film.

Uwięzieni w windzie. 

Diabeł rozpoczyna się od efektownego ujęcia panoramy Filadelfii widzianej z lotu ptaka. Oglądamy widok zarówno bardzo intrygujący, jak również niepokojący. Miasto stoi do góry nogami. Następnie widzimy tajemnicze samobójstwo, a w powietrzu czuć już zapach siarki. Zanieczyszczenie środowiska? Tak, moralnego. Nieco później akcja filmu przenosi nas do wieżowca, w którym pięć pozornie przypadkowych osób utknęło na 21. piętrze w ekspresowej windzie. Wśród pechowych pasażerów mamy: mechanika, Toniego (Logan Marshall-Green), który służył w Afganistanie; zrzędliwą i narzekającą na wszystko starszą panią (Jenny O’Hara); seksistowskiego sprzedawcę materacy (Geoffrey Arend) wykorzystującego zatrzymanie windy do okazyjnego zarobku; Bena (Bokeem Woodbine), nadpobudliwego ochroniarza oraz Sarę (Bojana Novakovic), manipulującą ludźmi femme fatale. Nasza piątka bohaterów, stwarzająca niekiedy wrażenie jakby uciekła z filmowej satyry na niższą klasę średnią, nie tylko nie może się wydostać z feralnej windy, ale również za każdym razem, gdy w pomieszczeniu gaśnie światło, jest stopniowo eliminowana. Jedyną nadzieją dla uwięzionych zdaje się być pracująca nad ich uwolnieniem dwójka ochroniarzy: przesądny Ramirez (Jacob Vargas) i doświadczony Lustig (Matt Craven) oraz przeżywający osobistą tragedię detektyw Bowden (Chris Messina). Ramirez uważa, że ​​jeden z pasażerów windy jest w rzeczywistości… diabłem ukrywającym się pod postacią człowieka i choć z początku nikt nie daje wiary tym słowom, to z czasem nawet sceptyczny Bowden zaczyna mieć wątpliwości. Jedno wydaje się pewne: nic w tej historii nie jest dziełem przypadku.

Grzechy Diabła

Obraz Dowdle’a łączy w sobie elementy filmu katastroficznego, kryminału, miękkiego horroru i thrillera. Fani twórczości Agathy Christie z łatwością doszukają się w filmie pewnych inspiracji słynną powieścią pisarki pt. Było ich dziesięciu (wcześniejszy tytuł Dziesięć małych murzynków). Z pewnością w rękach reżysera pokroju Davida Finchera Diabeł mógłby stać się mrocznym i pełnym napięcia dziełem wypełnionym dusznym, klaustrofobicznym klimatem. Jednak trójka twórców odpowiedzialna za produkcję: reżyser – John Erick Dowdle, scenarzysta – Brian Nelson oraz producent i pomysłodawca historii – M. Night Shyamalan, wyraźnie nie potrafiła wykorzystać potencjału drzemiącego w tej historii. Może to dziwić, biorąc pod uwagę, że Shyamalana nazywano kiedyś „nowym Alfredem Hitchcockiem”, Nelson ma w swoim dorobku scenariusze do takich filmów jak Pułapka z Ellen Page, a Dowdle całkiem sprawne filmy z gatunku found footage. Ostatecznie nie wszystko tu zagrało, a lista filmowych, nomen omen, grzechów Diabła jest całkiem poważna. Przede wszystkim twórcy zbyt często „porzucają” bohaterów uwięzionych w windzie, przez co nie udaje się zbudować odpowiednio ciasnego i klaustrofobicznego klimatu. Co gorsza, sami bohaterowie, niestety, w większości zbudowani są z 1-2 cech, przez co trudno nam się z nimi w pełni utożsamić i im kibicować. Jednak, mimo licznych niedoskonałości, lubię ten film i chętnie do niego wracam.

Styl Shyamalana. 

Mocną stroną Diabła są bez wątpienia świetnie zdjęcia autorstwa nieocenionego Takashiego Fujimoto oraz intensywna, klimatyczna muzyka autorstwa Fernando Velázqueza. Obraz miejscami potrafi trzymać w napięciu. Ma również sprawnie poprowadzoną akcję, co w połączeniu ze stosunkowo krótkim czasem seansu (film trwa jedynie 80 minut) powoduje, że widzowie nie powinni narzekać na nudę. Choć formalnie funkcję reżysera pełni tu John Erick Dowdle, to w całej historii bardzo widać autorski styl M. Night Shyamalana – filmowca z pewnością bardzo nieszablonowego. Mamy typowe dla tego twórcy połączenie patosu z dziwnym, by nie powiedzieć dziwacznym, humorem (tu zawsze się toczą spory na ile jest to humor zamierzony, a na ile przypadkowy), np. pomysł, że kanapka upadająca posmarowaną stroną świadczy o bliskiej obecności diabła na zawsze pozostanie w moim sercu. Mamy również kolejne szlachetne przesłanie, które Shyamalan próbuje przemycić w niemal każdym swoim filmie.

Pod względem filmowej konstrukcji Diabeł przypomina nieco Wizytę z 2015 roku. We wspomnianym filmie Shyamalan (tym razem jako reżyser i scenarzysta) bawił się gatunkowymi kliszami tworząc intrygujący miks grozy i specyficznego humoru, by na koniec filmu zastosować efektowny twist… a następnie uderzyć w poważne tony. Dzięki temu ostatniemu zabiegowi, bardzo sprawna, jednak b – klasowa rozrywka zyskuje na koniec szlachetne rysy. W przypadku Diabła mamy podobnie. Jest więc misz-masz gatunków zakończony twistem fabularnym (choć nie tak efektownym jak w Wizycie), a całość filmu twórcy wieńczą dojrzałą refleksją nad przebaczeniem, jako istotą człowieczeństwa. Cechą horrorów od zawsze było portretowanie zła – zarówno tego nadprzyrodzonego jak i tego w ludzkiej duszy. Ale czy można w tym gatunku szukać również dobra? M. Night Shyamalan już w wybitnym Szóstym zmyśle udowodnił, że warto robić takie poszukiwania. Choć późniejsze filmy twórcy bywały, mówiąc delikatnie, dużo mniej udane, to zawsze ceniłem w nim to humanistyczne zacięcie. To dzięki niemu Diabeł, będąc od początku do końca B – klasową produkcją, jednocześnie próbuje nam (rzecz jasna w konwencji przynależnej gatunkowi) przekazać proste, lecz szlachetne przesłanie. I chyba za to najbardziej lubię ten film.

Marek Nowak

Czas trwania: 80 min
Gatunek: horror
Reżyseria: John Erick Dowdle
Scenariusz: Brian Nelson, M. Night Shyamalan
Obsada: Chris Messina, Logan Marshall-Green, Jenny O’Hara, Bojana Novakovic, Bokeem Woodbine
Zdjęcia: Tak Fujimoto
Muzyka: Fernando Velázquez