PoNapisach
Tumblr Instagram Facebook Twitter
NAJNOWSZE LOSOWE
STREFA VHS

Niesamowity Jeździec (1985)

Pale Rider - Niesamowity Jeździec - 1985

Pale Rider z 1985 roku nie wbije mi się tak w pamięć, jak Josey Wales. Tamten seans był świetną przygodą. Wojna, pościgi, listy gończe, Indianie i Dziki Zachód, w który można było wbić zęby, a westernowy sok ściekał po ciuchach jeszcze długo po seansie. Niesamowity jeździec jest zdecydowanie spokojniejszy. Zresztą, jak sam Eastwood w tytułowej roli. Tu jest doświadczonym rewolwerowcem, kaznodzieją. Kroczy po ziemskim padole z tajemnicą skrywającą jego mroczną przeszłość. Mało o nim wiemy, jeszcze mniej się dowiemy. Pojawia się znikąd, pomaga, służy radą. Jako kaznodzieja, daje przykład i próbuje skierować zbłąkane duszyczki na prawą drogę. Jako rewolwerowiec, uderza tam, gdzie kazanie już nie dociera. Jest świadomy swoich umiejętności i wie, że nieliczni mogą się z nim zmierzyć.



W filmie Pale Rider poznajemy miasteczko, którym trzęsie Coy LaHood (Richard Dysart), jego syn Josh (Chris Penn!) oraz cała masa pobratymców. Są też oni – poszukiwacze złota i ich osada. Ci, którzy chcieliby odpłynąć w cudowny, amerykański sen. Znaleźć ten jeden, jedyny samorodek, który pozwoli zapomnieć o wszystkich chudych latach i przyniesie tłustą przyszłość. Samozwańczy pan i władca życia wszystkich w okolicy, LaHood, próbuje wyrzucić poszukiwaczy złota ze swojego terenu. Jeśli opuszczą ziemię, LaHood zgodnie z prawem będzie mógł zająć złotodajną okolicę. Na jego nieszczęście pojawia się niesamowity jeździec. Już w pierwszej scenie, Eastwood pokazał, że jeździec będzie spowity aurą tajemniczości. Podobało mi się jak reżyser ukazał go siedzącego na koniu, na dalekim planie, w czasie, gdy na pierwszym zbiry szykowały się do napaści.

Pale Rider - Niesamowity Jeździec - 1985
Dalej jest kameralnie, cicho, z kilkoma zrywami, aż do finału. Pomimo tego, że w tle widzimy pięknie ośnieżone szczyty, a lasy zachęcają, by się w nie cwałem zapuścić, to Eastwood postawił na akcje w dwóch miejscach, sam będąc czymś w rodzaju pomostu. Jest osada poszukiwaczy złota i miasteczko we władaniu wspomnianego LaHood’a. Jeździec może sobie pozwolić na wizyty w miasteczku. To on stał się mediatorem i wysłannikiem. Nie ma tu sytuacji jak w Siedmiu Wspaniałych, gdy w gruncie rzeczy bezbronni wieśniacy szukali najemników. Kaznodzieja nawet nie jest tu proszony o pomoc. Poszukiwacze złota oferują mu nocleg, a on nie godząc się na ludzką krzywdę stanął na drodze zbirom i łajdakom.

Pale Rider - Niesamowity Jeździec - 1985
Mam jednak wrażenie, że kaznodzieja wiedział gdzie ma się znaleźć, wiedział też z kim ostatecznie przyjdzie mu walczyć. Mam również wrażenie, że wszystko zostało przez niego zaaranżowane. LaHood nie widząc nadziei w swoich „pistoletach” posłał po szeryfa Stuckburna i jego zastępców (skądinąd jest ich razem siedmiu :). To właśnie między nimi ma się rozegrać epicki finał i ostateczna walka pomiędzy dobrem a złem.

Dobre, aczkolwiek trochę leniwe kino. Spokojny seans skupiony na postaci kaznodziei, jako oazie spokoju. W tle mamy jeszcze wątek miłosny pokazujący potrzebę posiadania silnego mężczyzny przy boku  przez ówczesne kobiety. Fascynację kaznodzieją odkrywają w sobie żona i córka jednego z osadników. Starsza, która chce po prostu bezpieczeństwa i młodsza wpatrzona w rewolwerowca, jak w nauczyciela, przewodnika po miłości. Tak jak napisałem, kaznodzieja ma jednak swój plan i żadne miłostki, pieniądze, złoto nie są w stanie mu przeszkodzić.

Pale Rider - Niesamowity Jeździec - 1985
Fajne widoczki i surowe, autentyczne facjaty. No i Richard Kiel w typowym dla siebie angażu (przynajmniej z takich go znam :). 218 cm czystej, pierwotnej siły, którą da się jednak poskromić 🙂 Dobry western, choć dał mi mniej frajdy niż Wyjęty spod prawa Josey Wales.

Film obejrzany w ramach wyzwania „Oglądamy filmy wyreżyserowane przez Clinta Eastwooda”. Zostało TYLKO osiem miesięcy. Rzucać więc wszystkie rozpoczęte seanse i nadrabiać zaległości 🙂
...oglądamy filmy wyreżyserowane przez Clinta Eastwooda
7/10 - dobry

Czas trwania: 115 min
Gatunek: Western
Reżyseria: Clint Eastwood
Scenariusz: Michael Butler, Dennis Shryack
Obsada: Clint Eastwood, Michael Moriarty, Carrie Snodgress, Chris Penn, Richard Kiel, John Russell
Zdjęcia: Bruce Surtees
Muzyka: Lennie Niehaus

  • Film widziałem ponad cztery lata temu, niewiele pamiętam, ale wiem, że mi się podobało. Muszę sobie zapuścić coś Eastwooda, najlepiej Western, ledwo się piździernik zaczął, a mi już słońca brakuje 🙂

    pozdro

  • Ostatnio kupiłem za 9,99 PLN magazyn Focus Historia i tam jest artykuł o pewnym polskim księdzu, Adolfie Bakanowskim, byłym powstańcu styczniowym, który w Teksasie walczył z bandytami niczym Clint Eastwood w "Pale Riderze". Kto wie, może Clinta zainspirowała ta właśnie historia 😉
    Film oczywiście fajny, chociaż z czterech westernów Eastwooda jest najsłabszy. Ale tak naprawdę jedyne co mu można zarzucić to wtórność, gdyż motyw jeźdźca znikąd był eksploatowany już niemal od początku kina.

  • "…Adolf był zaprawiony w gorliwym kaznodziejstwie, spowiadaniu, katechizowaniu, leczeniu swoich parafian i w niezliczonych podróżach misyjnych, które jako przełożony wszystkich placówek misyjnych dla Polaków był obowiązany dokonywać. Podróże te bywały bardzo niebezpieczne, nigdzie więc ojciec Adolf nie ruszał się bez broni palnej. Posiadał też psa Lamurka i konia Bilika… ". No proszę jaki kozak 🙂

  • Z takim avatarem powinieneś codziennie kończyć dzień scenką z Eastwooda 🙂

  • Ciekawy blog, trafiłeś w mój gust.
    Zaprasza do mnie 😉

  • Simply

    Zdecydowanie najsłabszy. Tu wszystko jest tak ,,po bożemu'' , że ręce opadają, nawet księdza nie zabrakło. ,,,Mściciel'' – do którego ,, Jeżdziec'' najbardziej nawiązuje – kasuje go na wszystkich frontach. Pierwsza połowa 80' to był , jak dotąd, najgorszy okres dla westernów , licząc od samych jego początków. Być może dla tego Clint decydując się na zrobienie westernu pod prąd panującym trendom postawił na najbardziej klasyczny i sprawdzony model ( ludzie w większości zawsze prędzej łykną coś, co już dobrze znają ) , ambitne rozgrywki z konwencją zostawiając na lepsze czasy ( scenariusz do ,,Unforgiven'' Eastwood zakupił jeszcze w latach 70' i czekał z nim nie tylko , aż osiągnie pełną reżysersko-aktorską dojrzałość, ale też na dobrą koniunkturę, która nadeszła dopiero z przełomem 80'/90' )
    Ale i tak chwała mu za to , że użył swej mega-gwiazdorskiej pozycji by podjąć dzieło wskrzeszenia gatunku. Opłaciło się zresztą, ,,Pale Rider'' okazał się najbardziej kasowym westernem lat 80' . Przebił go, i to wielokrotnie, dopiero ,, Tańczący z Wilkami'' – projekt kosztowniejszy i dużo bardziej niepewny i ryzykowny, skądinąd także idee fixe kolejnego mega-gwiazdora tamtych lat.

  • Pamiętam tych siedmiu, w jakiś sposób byli nawet przerażający, tak że nawet zwątpiłem przy nich w kaznodzieję. A przy okazji faktycznie za spokojnie było.

  • Dzięki Simply za uzupełnienie. Mi się podobało że w sumie tak mało było o przeszłości kaznodziei. Koloratkę też szybko zrzucił, i tak jak napisałem byłem trochę podejrzliwy co do jego pobudek. Tak, pomagał, bo był po prostu dobry. Jednak cały czas miałem wrażenie że miał chrapkę na tą finałową siódemkę. Stockburn niby go kojarzył, niby o nim słyszał, jednak gdy stanęli naprzeciw siebie i ten wycedził "Youu!!", wiedziałem że musieli się już wcześniej spotkać, i to nie raz 🙂 Przydałby się jakiś prequel, ale dla Stuckburna już za późno, a na Eastwooda by wydali majątek by go ucharakteryzować.

    Z innej beczki. Widziałeś takie coś jak "The Return of Josey Wales" (1986) ?

  • Jak dla mnie tylko Stockburn był fajnie wyeksponowany. Tam był za mało indywidualności. Z drugiej strony, to nie był film o nich.

  • No właśnie to mi się w nich podobało, że byli tacy obcy i tajemniczy. W zasadzie niewiele o nich było wiadomo poza tym, że groźni itd. A jeszcze w tych identycznych płaszczach wyglądali jak klony i dla mnie to wystarczyło 🙂

  • Simply

    Nie, nie widziałem.
    Postać kaznodziei ma tu wyrażny rys nadprzyrodzony, tu są co chwila bardzo klarowne tropy, że to przybysz z zaświatów : objawia się , gdy młoda czyta wersety z księgi Apokalipsy , w starciu z ludżmi Stockburna pojawia się i znika gdzie i kiedy chce, jest omnipotentny i eteryczny. Jasne, że się wcześniej spotkali, najprawdopodobniej wtedy Stockburn go zabił.
    W ,,Mścicielu'' jest bardzo podobna sytuacja ( dobra, bez spoilerów ) , z tą różnicą , że Tajemniczy Jeżdziec jest w chuj daleko od świątobliwości tego z ,, Pale Ridera'' . A i społeczność , której ma bronić też jest przegniła moralnie do cna.

  • Simply

    Te żółte płaszcze, to był ukłon w stronę ,, Once upon a time in the West''

  • Obejrzałem, ale tym razem dałbym gwiazdkę mniej, nawet pomimo mojego uwielbienia dla Clinta. Cholernie leniwe i przede wszystkim te widoki nie były w moim guście. Za zimno na western 😛

  • hehe 🙂 Wszystkich jeszcze nie widziałem, ale zdecydowanie lepszy jest "Wyjęty spod prawa Josey Wales". Zresztą wszystkie powyższe komentarze potwierdzają że "Pale Rider" z westernów Eastwooda jest najsłabszy.

  • Pingback: Zatoichi (2003) - Po napisach | z pasją o filmach()

  • Pingback: Clint Eastwood - Po napisach | z pasją o filmach()