PoNapisach
Tumblr Instagram Facebook Twitter
NAJNOWSZE LOSOWE
STREFA VHS

The Witch (2016)

"The Witch" (2016), reż. Robert EggersPrzez krótką chwilę chciałem obrać inny kierunek przy pisaniu recenzji i odżegnać się od klasyfikowania The Witch jako horroru. Jednak kilka dni po seansie postanowiłem przyjąć postawę bohaterów filmu Roberta Eggersa i odczytać wydarzenia z ich perspektywy. Tak jest w tym przypadku najlepiej. W tym momencie nie pozostaje mi nic innego, jak zaznaczyć grubą krechą jedno słowo: Horror. Tym właśnie są wydarzenia, jakie rozegrały się w Nowej Anglii w pierwszej połowie XVII wieku. Horrorem nie znającym granic, a w zasadzie potrafiącym się zatrzymać dopiero u kresu podróży bohaterów filmu.

Robert Eggers stworzył wielkie widowisko i głęboką psychodramę wykorzystując do tego obraz rodziny bogobojnej. Rodziny, której życie jest kreślone pomiędzy czytaniem kolejnych rozdziałów w Biblii. Zostają wykluczeni z przynależności do życia w swojej społeczności i zmuszeni do zbudowania własnej farmy na skraju gęstego lasu. Cierpią głód i ubóstwo, ale wciąż wierzą. Wierzą tak głęboko, że każdy kolejny podmuch wiatru prosto w twarz przyjmują z pokorą obstawiając, że Bóg tak chciał. Jednak co innego kwitować w ten sposób głód i niedobory materialne, a co innego prawdziwą tragedię. Całą trudną sytuację rodziny Williama (Ralph Ineson) i Katherine (Kate Dickie) poznajemy w trakcie seansu, ale tego co zrobiło prawdziwą bliznę na ich historii przyjdzie nam się dowiedzieć już na początku filmu. Znika najmłodszy członek rodziny – niemowlak Samuel, a pilnująca go Thomasin tak naprawdę nie wie co się stało. „Porwał go wilk” – próbują wmówić sobie członkowie rodziny. Jednak przesłanki dotyczące prawdziwego ZŁA są coraz donioślejsze.

"The Witch" (2016), reż. Robert Eggers

Chociaż finalnie zło w jakiś sposób się wizualizuje, to ciężko uciec od wrażenia, że fabuła jest wykreowana na poziomie sugestii. To jedna strona medalu, ponieważ całość podana jest (i tu już nie ma możliwości interpretacji) jasno jak słońce. To hipokryzja i religijny fanatyzm doprowadzają do kolejnych oskarżeń, matactw, wpędzania się w winę, agresję i eksplozję. Katalizatorem tego wszystkiego jest kuszenie. To kuszenie jest jednocześnie próbą pokazania obrazu człowieka z wieku XVII, który nie różni się zbytnio od współczesnego. Młodość ma swoje prawa i nienachalnie odsłonięta górna część piersi powoduje zawsze taką samą burzę hormonów. To nie grzech i występek, lecz normalne życie i potrzeby. To nie jest jednak najważniejsze.To tylko prośba twórcy, żebyś zrozumiał, iż ostatecznie jest to mało istotne czy wchodzisz w etap dojrzewania seksualnego, czy kochasz matkę, czy jesteś niewinnym niemowlęciem, czy przymierasz głodem, czy może jesteś syty. Czy się modlisz, czy grzeszysz. Czy wykonujesz polecenia rodziców, czy rzucasz kamieniami w okna. Na nic bowiem zdadzą się słowa Nowego czy Starego Testamentu. Owszem możesz zinterpretować wszystko tak, jak Twój Bóg by chciał. Spazmy i mamrotanie po silnej gorączce młodego chłopaka możesz przecież odczytać jako słowa Boże, ale również jako głos Szatana (właśnie w ten sposób spierają się William i Katherine). Lud nieoświecony, siedzący przy jednej świeczce i nieszukający de facto żadnego innego światła jest u Eggersa bezbronny.

Bowiem czyhająca w lesie wiedźma (niezmiernie ważna dla twórcy, który ułożył historię podług folklorystycznych doniesień) szuka w filmie ofiar bezbronnych. Zaczyna się od Samuela i koniec końców sięga coraz dalej i głębiej. Aż znajduje, wyrywa, porywa i bezcześci. Dlaczego? Bo może. Nieważne, w którą stronę uciekną myślami bohaterowie filmu, zło i tak do nich przyjdzie. Zło i nieszczęście ma u twórcy The Witch w głębokim poważaniu prośby i modlitwy. Idzie po swoje.

"The Witch" (2016), reż. Robert Eggers

Klimat i surowe przedstawienie życia na farmie to najważniejsze atuty produkcji. Czujesz ten chłód, a gdy postaci biegną w lesie próbujesz dostrzec coś więcej. Może jest szansa zobaczyć tę wiedźmę, myślisz po cichu.

Robert Ebbert nie uciekał się do tanich środków, które pomogłyby recenzentowi przy sklasyfikowaniu filmu pod gatunkowy horror. Nie ma jump scenek. Nie ma przeraźliwych skrzypiących drzwi i muzyki, która wskazuje poniekąd zagrożenie. Jest nastrój, nienazwane niebezpieczeństwo i groza, która dociera do najskrytszych ludzkich lęków. Wysoko postawił sobie poprzeczkę diablo utalentowany Kanadyjczyk, ponieważ kręcąc tak doskonały film musi sobie zdawać sprawę, że oczekiwania wobec kolejnego tytułu będą spore.

Jeżeli miałbym szukać podobieństw we współczesnym kinie, to najbliżej obrazowi Ebberta do Osady (2004) M. Nighta Shyamalana. Tajemnica, zamknięta społeczność (tu rodzina) i las, wciąż ten sam las, który kusi.

"The Witch" (2016), reż. Robert Eggers

The Witch gorąco polecam, chociaż nie chciałbym zwracać się do jednej grupy widzów. To film dla wszystkich. Dla fanów dobrego kina i dla tych, którzy mimo wszystko szukają czegoś nowego w temacie kinowych koszmarów. Bo właśnie tak trzeba ostatecznie sklasyfikować to, co zaszło na tej farmie. Koszmar.

9/10 - rewelacyjny

Czas trwania: 92 min
Gatunek: Horror
Reżyseria: Robert Eggers
Scenariusz: Robert Egger
Obsada: Anya Taylor-Joy, Ralph Ineson, Kate Dickie, Harvey Scrimshaw
Zdjęcia: Jarin Blaschke
Muzyka: Mark Korven

  • wzbudził moje zainteresowanie:) Osada podobała mi się ze względu na pomysł, wykonanie. Jest szansa, że i ten film przypadnie mi do gustu

    • Mam nadzieję, że się skusisz i wrócisz tutaj ze swoimi spostrzeżeniami 🙂

  • Daniel Muszyński

    Ja nie uważam, że film krytykuje religie bohaterów, bo przedstawia ją jako prawdziwą. Tzn. predestynacja, w którą wierzyli purytanie jest przedstawiona jako prawda. Bohaterowie nie są hipokrytami ani fanatykami, to całkiem sympatyczne postacie, które wpadają w coraz większe gówno nie ze swojej winy. Gdyby na końcu filmu okazało się, że w lesie nic nie ma, a cały fuck up jest winą ich wierzeń, to rzeczywiście można by powiedzieć, że zgubił ich fanatyzm religijny, ale w filmie to siły wyższe bawią się i sterują ich losem. Nieprawdą jest też to, że lud nieoświecony nie szuka żadnego innego światła. No przecież przypływają do tej Ameryki, czy odchodzą ze swojej osady właśnie dlatego, że szukają dla siebie lepszego miejsca – ale to nic nie daje, bo są skazani na potępienie. Film jest oparty na folklorystycznych podaniach i ma takie folklorystyczne przesłanie, tzn. siedzieć w izbie, czytać Biblię i się nie wychylać. Diabeł jak cię ma ujebać, to i tak cię ujebie, ale nie ułatwiaj mu roboty poprzez wchodzenie do ciemnego lasu.

    • Trzeba wyjść od tego, że ja wcale nie uważam, że w lesie coś było. Dziewczyna tak dostała po dyni, że słyszała nawet jak koza zaczyna gadać. Finał to już jest sen na jawie, majaki człowieka, który sobie ujebał wiedźmy i takie tam.

      „nie są hipokrytami ani fanatykami”. Są. Najgorszy jest oczywiście ojciec. Wierzy wtedy kiedy mu bardziej pasuje. Jest po prostu zwykłym facetem. Nawet nie miał zamiaru napomknąć o podprowadzonych kosztownościach. Słowem się nie wysypał kiedy żona cisnęła. Bogobojny człowiek, który wydaje własną córkę. Ok, generalnie kochał swoje dzieci, ale przez ten fanatyzm wszyscy cierpieli. Nie odejdę od tego przekonania.

      ” No przecież przypływają do tej Ameryki” No ale to nie ma nic do rzeczy. A może ma nawet więcej, bo nawiązuje do hipokryzji. Jak tak im było dobrze ze słowem bożym na talerzu to trzeba było zostać na wyspach. Skusili się mamoną i perspektywą własnej farmy. Oczywiście to bardzo dobrze, ale mi chodzi wciąż o porzucenie ślepego patrzenia na jedną świeczkę. To ich zgubiło.Jak teraz tak myślę, to właśnie w głowie rodziny tkwił największy problem. Reżyser rozmową o Samuelu i o grzechu pierworodnym daje jasno do zrozumienia po której stronie barykady stoi. Bo tu nie ma co tłumaczyć. Oni wierzą i koniec. Klops gdy dziecko jest dociekliwe.

      „Diabeł jak cię ma ujebać, to i tak cię ujebie” I tu się Daniel zgadzam w 100%. 🙂

      Wiem, że nie należysz do tych co się spuszczają zbytnio nad tytułem. Dla mnie tutaj pierwszorzędną rolę odegrał klimat, a fakt, że nie zasnąłem w trakcie to już jest kurna wielki plus dla produkcji 😀

      • Daniel Muszyński

        „Trzeba wyjść od tego, że ja wcale nie uważam, że w lesie coś było.”

        A noworodka rzeczywiście wilk zabrał? A synek przywidział sobie wiedźmę w lesie i od tak zwymiotował jabłko? A zwidy matki jak jej kruk suta skubał, to wszystko religijna paranoja?

        „Nawet nie miał zamiaru napomknąć o podprowadzonych kosztownościach.”

        Nie podprowadził ich dla siebie, ale żeby wspomóc rodzinę. A potem to obraca się przeciw niemu, bo jest skazany na potępienie. Chciał dobrze, tak samo jak jego syn, który o tym wiedział, a też nie powiedział. A potem jak się przyznaję, żeby łagodzić sytuację, to już nic nie daje.

        „Bo tu nie ma co tłumaczyć. Oni wierzą i koniec.”

        Wierzą, ale nie przez to im się dostaje. W jednej ze scen ojciec mówi synowi, że tylko Bóg wie, czy ktoś jest skazany na potępienie, oni są i nic nie mogą na to poradzić.

        „Wiem, że nie należysz do tych co się spuszczają zbytnio nad tytułem.”

        Uważam że jest całkiem niezły. Na pewno jest świetnie zagrany i dobrze się ogląda, ale to nie jest wieloznaczny, inteligentny, wybijający się ponad gatunek klasyk. Parafrazując Pauline Kael, która napisała o Egzorcyście, że to film, który stara się przekonać widza o tym, że diabeł istnieje i że można z nim walczyć tylko za pomocą wiary katolickiej, tak o tym filmie można powiedzieć, że stara się przekonać widza o tym, że diabeł istnieje i czai się w ciemnych lasach, tak jak wierzyli w to niepiśmienni pielgrzymi sprzed setek lat, co tak naprawdę nie jest zbyt inteligentne.

        • Noworodka zabrała jakaś psycholka z lasu. Zjadła go, wysmarowała się krwią. Synek był w takim stanie, że cud, że z tej gorączki na chwilę wyszedł. „A zwidy matki jak jej kruk suta skubał, to wszystko religijna paranoja?” To religijna paranoja 🙂

          Diabeł wystąpił tu na poziomie kuszenia. Ja zawsze chciałbym widzieć więcej niż pokazuje się na patelni 🙂 O ile można powiedzieć „że coś” było w lesie (psychole / kanibale etc.) , to większość zwidów / majaków / pragnień zostało spotęgowanych przez religię. Ciągle gadali o diable i widzieli go w każdym czarnym krzaku. Nakręcali się nawzajem i widzieli więcej niż powinni

          • Daniel Muszyński

            Nie psycholka tylko wiedźma najprawdziwsza z podpisanym cyrografem w sejtenowskich aktach 🙂

            Ale to jabłko, które zwymiotował chłopak, to przecież było prawdziwe, wszyscy je widzieli, i nawiązywało do tego kłamstwa, że w lesie była jabłoń. Kruk od suta też był prawdziwy, bo potem matka chodzi z zakrwawionym. Ornitologiem nie jestem, ale wiem, że kruki od tak sobie sutów nie skubią, chyba że je kontroluje Sajten (jak w Omenie).

            Poza tym, oni wcale nie byli jacyś wielce przesądni. Jak na bogobojnych purytan byli raczej racjonalni. Kiedy niemowlak zaginął, to uznali, że to pewnie wilk. Gadający kozioł, czy to że najstarsza to wiedźma z lasu, to były zabawy i przekomarzania dzieciaków. Kiedy matka świrowała, to ojciec właśnie starał się ją uspokajać. Dopiero kiedy nieszczęścia i dziwne okoliczności zaczęły się naprawdę gromadzić, to poszli w działanie sił nieczystych.

  • Pingback: Zło we mnie (2015) - Po napisach | z pasją o filmach()

  • Pingback: To przychodzi po zmroku (2017) - Po napisach | z pasją o filmach()