PoNapisach
Tumblr Instagram Facebook Twitter
NAJNOWSZE LOSOWE
STREFA VHS

Slow West (2015)

"Slow West" (2015), reż. John Maclean. Recenzja filmu.

Kolejny film z „nowej ery” dla westernu. Co więcej, to kolejny bardzo dobry film z tego gatunku. Całą opowieść można „ugryźć” na dwa sposoby. Z jednej strony to rasowy western i kino drogi w jednym. Niepoprawny romantyk i panicz (prawie jak książe) Jay Cavendish (Kodi Smit-McPhee – ten dzieciak, który był w drodze z ojcem w Drodze) przemierza Dziki Zachód w poszukiwaniu miłości, która uciekła. Na początku nie wiadomo, czy miłość musiała uciekać przed kimś, czy też musiała uciekać „za czymś”. Nie ma jej, lecz Jay zna kierunek, w którym Rose „Róża” Ross (Caren Pistorius) skierowała swoje kroki.





Jay nie zna się na Dzikim Zachodzie. Mieszkał na swojej planecie, patrzył na gwiazdy i był daleki od zmartwień i rewolwerów. Wziął na podróż od cholery bagażu i przewodnik jak przeżyć w dziczy autorstwa Kanadyjczyka (nie ważne o kogo konkretnie chodzi. Sam fakt bycia Kanadyjczykiem stanowi chyba dla twórców powód do małej złośliwości). Mamrocząc peany na część ukochanej wygląda w podróży jak młodsza wersja Don Kichota, jednak bez jego waleczności. Na swojej drodze i na swoje szczęście jednocześnie, spotyka rewolwerowca i pilota przewodnika w jednym. Od początku można podejrzewać, że Silas Selleck (Michael Fassbender) nie znalazł się ot tak pośród głuszy przy boku Jay’a i nie uwolnił go z kolejnej opresji. Przy okazji zaoferował swoje usługi i za godziwą opłatą obiecał dostarczyć całego do lubej…

"Slow West" (2015), reż. John Maclean. Recenzja filmu.
Chłopak nie porzuca swojej romantycznej natury, nawet w przypadku tak zbrodniczych aktów, jak ten w przydrożnym sklepiku. Co ciekawe, reżyser filmu John Maclean wrzuca swojego bohatera w kanony filmowe coming-of-age, jednak do końca nie pozbawia go pewnej staroświeckiej przypadłości. W momentach kryzysowych radzi sobie zdecydowanie lepiej niż inny młodziak na Dzikim Zachodzie – Ben (Gary Grimes) z filmu Bydło Culpeppera (1972). Jay potrafi bowiem wypuścić się samotnie w dzicz i chociaż więcej z tego kłopotów niż pożytku, to te „wypady” i spotkania z różnymi osobliwymi jegomościami wychodzą tylko in plus w kwestii doświadczeń życiowych bohatera.

"Slow West" (2015), reż. John Maclean. Recenzja filmu.
Czym więc okazuje się zestawienie niegościnnego, brudnego i wciąż okrutnego świataz delikatnym głównym bohaterem? To przypowieść, baśń o poszukiwaniu wartości, mądrości i życiowego celu. To także prawda o tym, jak zaślepieni miłością nie potrafimy dostrzec zagrożeń, które (tym bardziej w takim otoczeni) czyhają na nas na każdym rogu. Taki styl opowieści wymaga odpowiednich zabiegów audiowizualnych.

"Slow West" (2015), reż. John Maclean. Recenzja filmu.
John Maclean poszedł dobrym tropem i czerpie przy tym pełnymi garściami od najlepszych, którzy doskonale czują się w konwencji fantasy ze szczyptą groteski i przy nieoczekiwanych, pełnych czarnego humoru akcjach. Są więc wysublimowane zdjęcia a’la Wes Anderson, ujęcia jak u Terrego Giliama oraz czarny humor wczesnego Tima Burtona. No i to wszystko przy wtórze poetyckiego języka Jima Jarmuscha. Czym byłby jednak western bez strzelanin. Chociaż nie wypełniają całego seansu, to stanowią świetne uzupełnienie przy mocnym przytupie na finał. Jeżeli chodzi zaś o ugryzienie tematu z drugiej strony, to nie sposób odnieść całości jako nawiązania do jednej z najsłynniejszych powieści XX wieku. Wystarczy zebrać kilka słów z powyższej recenzji, a całość w mig ułoży się w tytuł: Książę, gwiazdy, róża, podróż, pilot, przystanki, życiowe prawdy…

Polecam gorąco.

8/10 - bardzo dobry



Czas trwania: 84 min
Gatunek: Western
Reżyseria: John Maclean
Scenariusz: John Maclean
Obsada: Kodi Smit-McPhee, Michael Fassbender, Ben Mendelsohn, Caren Pistorius
Zdjęcia: Robbie Ryan
Muzyka: Jed Kurzel

  • Ja nadal nie wiem, czy mi się podobało, acz im więcej czasu mija, tym częściej o tym filmie myślę i przypominam sobie poszczególne sceny.
    Tak jak już gdzieś tam pisałam – świetne zdjęcia, świetna muzyka no i świetny Fassbender, choć myśląc o filmie dziś na pierwszy plan wysuwa mi się Ben Mendelsohn, którego uwielbiam.
    Zaciekawiła mnie postać Jeda Kurzela – twórcy muzyki do filmu. Mimo, że przypominała mi trochę dźwięki z "Zabójstwa Jesse'go Jamesa…." to i tak zeżarło. Ostatnio oglądałam "Makbeta" i od pierwszej sceny muzyka powaliła mnie na kolana. Też pan Kurzel. Mam nadzieję, że zostanie na dłużej i nadal będzie rozwalał system.
    A jeszcze w temacie "Slow West" – czyż nie genialna ostatnia scena? Czyż motyw z jajkiem nie w trąbkę? I wreszcie – czy scena z grzybem żywcem nie ściągnięta od Andersona?
    Jako psychofanka Fassbendera wdzięczna jestem za ten piękny czas, kiedy mam go pod dostatkiem. 😉

  • To powinno być nawet nazwane! Hej, a teraz robimy ujęcie "spod grzyba". To konkretne ujęcie przypomniało mi raczej Burtona niż Andersona. Anderson zaś w tych schematach z tym trochę prześmiewczym wychylaniem się z pola. Tam gdzie pojedynczo się wychylają i strzelają. Ja bardzo lubię czarny humor z tego filmu. Drzewo na typie, albo rozbita solniczka, która jeszcze dowaliła do rany. I to daje wielki kontrast do sceny z nieudanym napadem na sklepik. Bez kitu… ruszyło mnie jak te bachory zobaczyłem. Same takie, a wokół Dziki Zachód.

    Kurzele to jakieś krewniaki muszą być (chociaż nie przyznają się do siebie na IMDB). Kurzel – reżyser "Mackbeta", Kurzel kompozytor w "Mackbecie"

  • Spoko, że poplułam monitor przeczytawszy hasło "spod grzyba". Dziękuję. 🙂
    Wychylanie się z pola, tak, ale jeszcze scena w domku przy stole, z dzieckiem na ręku. Jakbym widziała "Grand Budapest Hotel".
    I kurcze zapomniałam o scenie z solą, świetne to było.

    Jakiś czas temu będąc w Empiku przeczytałam wywiad z Kurzelem i bardzo chciałam go zapamiętać, żeby potem się mądrzyć i cholera zapomniałam. A on tam bardzo ciekawe rzeczy gadał. Może jeszcze będzie "Film" to zrobię sobie zdjęcie w ukryciu i potem zacytuję te "mundrości". I właśnie szukałam też jakichś więzów krwi pomiędzy panami ale nie znalazłam.

  • Kurzele to bracia są. Justin (reżyser) starszy i Jed (kompozytor) młodszy. Dodatkowo z tego co pamiętam z napisów Makbeta to Justin brał udział przy nagrywaniu soundtracku grając na jakimś instrumencie.

  • Czytałam w jednym z wywiadów z Jedem Kurzelem, że z Justinem są braćmi. W ogóle ten kompozytor to dla mnie odkrycie roku, a muzykę z "Makbeta" uwielbiam.

    "Slow West" bardzo mi się podobał, mam nadzieję, że zostanie u nas wydany na płycie, bo chciałabym mieć ten film w swojej kolekcji. Zaskakujące, że pełnometrażowy debiut jest tak dobry i przemyślany, akcja skondensowana i pełna treści. A do tego jeszcze czarny humor. 🙂

  • No proszę co za kreatywne rodzeństwo.

  • @Muza Dzięki za uzupełnienie informacji. Polskim dystrybutorem "Slow West" jest firma 'Rebel Rebel'. Niestety nie znalazłem ich sklepu i wnioskuję, że wprowadzają filmy tylko do kin.

  • "Slow West" na DVD w przyszłym roku!
    A z ostatnich naszych wydań DVD polecamy "O dziewczynie, która wraca nocą sama do domu", "Eden", "To właśnie seks", "Głosy" i "Gościa" 🙂

  • Dziękujemy za uzupełnienie informacji 🙂

  • 🙂 świetna wiadomość