PoNapisach
Tumblr Instagram Facebook Twitter
NAJNOWSZE LOSOWE
STREFA VHS

Nieściszalni (2010)

Sound of Noise - Nieściszalni - 2010Seans w ramach Letniego Prania Mózgu w mieście Bydgoszcz. Sound Of Noise, czyli Nieściszalni prosto ze Szwecji. Miała być komedia kryminalna, a wyszedł obyczaj z elementami ironii. Nie poczułem tu kryminału, choć kilka składowych było. Policjant, pościg i szukanie tropu, a jednak…

Sound of Noise jest z pewnością obrazem oryginalnym. Tego mu nie odmówię i chociażby za to oceniam na plus. Z setek zalewających nas fabuł coś nowego zawsze powinno być docenione. Więc brawa za samą próbę przełamania schematu. Z wykończeniem było już gorzej. W skrócie film opowiada o muzycznej grupie anarchistycznej. W rozwinięciu, poznajemy ją, czyli Sannę (Sanna Persson) i jego, czyli Magnusa (Magnus Börjeson).

On, jeden z muzyków. Ona, jako mózg całej operacji. O co chodzi naszej dwuosobowej (na początku) grupie? O wyciągnięcie ludzi z filharmonii na ulicę. O zburzenie muru z trudem budowanego przez akademickich nauczycieli i wciągnięcie słuchaczy w zabawę. W końcu o to, że nie trzeba być znawcą, by o muzyce rozmawiać i cieszyć się nią. Muzyka jest wszędzie, na ulicy, w odgłosie zmienianych biegów w samochodzie, w naszych krokach. O to właśnie chodziło twórcom filmu.

Sound of Noise - Nieściszalni - 2010
Sanna i Magnus werbują zdolnych indywidualistów – muzyków, by wprowadzić w życie projekt „Muzyka na jedno miasto i sześć perkusji”. Projekt zakłada przemyślane akcje, w których dźwiękorryści wpadają w wyznaczone miejsce i przy użyciu elementów „scenografii”, czyli stołów, krzeseł i wszystkich przedmiotów wokół, dają spłoszonym obywatelom jedyny w swoim rodzaju koncert. Coś na zasadzie Flash Mobu połączonego z widowiskiem a’la zespół Stomp. Ponieważ miał to być kryminał, trzeba było wprowadzić potrzebne gatunkowi cechy.

Jest więc policjant (Bengt Nilsson), który jak sam wykrzyczał w jednej ze scen, muzyki nienawidzi. Nienawidzi jej odkąd pamięta. Pochodzi z rodziny muzycznej, gdzie zamiast sztućców używano smyczków 🙂 Jemu samemu nadano imię Amadeusz i dziwie się, że jako dziecku nie wytatuowali klucza wiolinowego na plecach. Tak na przyszłość, bo przecież ma być muzykiem! Musi być muzykiem. Został policjantem. Na szczęście brat jest światowej sławy dyrgentem, rodzice więc nie utonęli w rozpaczy.

Sound of Noise - Nieściszalni - 2010
Jest więc ironia, bo policjant, którego terroryzowano muzyką od dziecka, musi teraz złapać tych, którzy chcą nią terroryzować miasto. Dobry pomysł, ale.. Nudne to było. Grupa pod wodzą Sanny ma do wykonania kilka „rozdziałów” ze swojego planu i niestety regułą jest w filmach, że w przypadku „rozgrywania” kolejnych scen, po pierwszej nudnej widz już się zaczyna męczyć. Owszem, kolejne mogą być niezłe, lecz znacie to uczucie, gdy szepczecie: maaatko jeszcze muszą zrobić to i to i koniec filmu. Tu właśnie tak było.

Bez nerwu i pazura. Anarchii tu było za grosz. Chcieli obudzić miasto, a zwrócili uwagę kilku osób. Chcieli dokonać przewrotu, a w rezultacie byli ciekawostką na Youtube. Nie czułem rewolucji, nie czułem nic. Spałem, może nie dosłownie, ale do dosłowności już było nie daleko… „Aż” średnia ocena, za pomysł.
5/10 - średni

Czas trwania: 98 min
Gatunek: Komedia Kryminalna, Muzyczny
Reżyseria: Ola Simonsson, Johannes Stjärne Nilsson
Scenariusz: Ola Simonsson, Johannes Stjärne Nilsson
Obsada: Bengt Nilsson, Sanna Persson

Zdjęcia: Charlotta Tengroth
Muzyka: Fred Avril, Magnus Börjeson, Six Drummers

  • Mnie też ten film zaskakująco nie podszedł :/ zupełnie nie absorbujący film i jak dla mnie po prostu nudny 😛

  • Niestety muszę się z tobą zgodzić. Oglądając film liczyłem na solidne kino z dobrą puentą, a tu wyszła zwykła opowiastka o grupce muzyków. Uważam , że zmarnowano potencjał. Film zapowiadał się bardzo oryginalnie. Realizacja niestety nie wypaliła. Przypominało mi to seriale, które mają zaplanowane kilka odcinków, a w zależności od oglądalności kręci się kolejne. W ten sposób ciekawie zapowiadający się serial powoli upada. Podobnie jest z tym filmem. Wygląda jakby scenarzyści mieli tylko ogólny zarys filmu, a cała reszta powstała trochę na siłę.

  • Nawet sobie nie wyobrażasz jakie katusze przeżywałem. Znasz tą sytuację gdy sprawdzasz zegarek ile to jeszzce może trwać :):)

  • "Pzypominało mi to seriale, które mają zaplanowane kilka odcinków, a w zależności od oglądalności kręci się kolejne" – Dokładnie. Tutaj niestety powstała już całość i całość została zaprezentowana. Potencjał był, scenariusz dotowano, wszyscy się podjarali, i nie wykończyli tak jak powinni.

  • Ha, wiedziałem, że prędzej czy później o tym napiszesz:) świetnie się czytało. Pozdrawiam i darz bór:)