PoNapisach
Tumblr Instagram Facebook Twitter
NAJNOWSZE LOSOWE
STREFA VHS

Ron Howard

ron-howard-2Urodzony 1 III, Ron Howard

Reżyser, aktor, producent, scenarzysta, rzemieślnik, najemnik. Przede wszystkim te dwa ostatnie. Ron Howard to Hollywood. Zawsze albo przed, albo za kamerą. O przemyśle filmowym wie już z pewnością wszystko i nic go nie zaskoczy. Szkoda tylko, że od dłuższego czasu nie potrafi też zaskoczyć widza. Jako aktor zaczął występować już jako dziecko. Prawdziwą popularność przyniosła mu rola w serialu Happy Days. Przez jedenaście sezonów cała Ameryka śmiała się wraz z nagranym na taśmę chichotem i patrzyła na naszego rudzielca. Tak, to właśnie ten Happy Days z „Fonziem”, macho w skórze. Ten post dotyczy jednak jego dokonań, jako reżysera. Howard tak jak napisałem jest doskonałym rzemieślnikiem.

Kręci filmy średnie, dobre, i przede wszystkim… grzeczne. Być może niektóre tak „grzeczne”, że trudno mi się za nie zabrać. Pomimo sporej filmografii, zaległości jest sporo. Nakręcone przez niego filmy wraz z subiektywnymi ocenami, poniżej.

   MIEJSCE 9   

A Beautiful Mind - Piękny umysł (2001)

A Beautiful Mind – Piękny umysł (2001). Najsłabszy w moim rankingu. Historia amerykańskiego naukowca, geniusza matematycznego. W roli głównej Russel Crowe jako John Forbes Nash Jr. Grany przez niego John był zatrudniony przez wojskowy wywiad. Ten epizod w życiorysie spowodował, iż nasz bohater popadł w schizofrenię. Gdyby nie Russel Crowe i doskonała rzemieślnicza robota Howarda, film oceniłbym poniżej przeciętnej. Naprawdę, nic specjalnie mnie w tym filmie nie urzekło. Taka… miła i ciepła historia. Jak dla mnie zbyt… mdła. 4/10

   MIEJSCE 8   

Ed TV (1999)

Ed TV (1999). Pierwsze spotkanie Woodiego Harrelsona i Matthew McConaugheya na planie filmowym. Tym razem nie ścigają żadnego psychopaty, lecz chowają się przed wścibskim okiem reality show. Obraz permanentnej inwigilacji dokonywanej przez studio telewizyjne. Pokazane trochę karykaturalnie, jednak z wdziękiem. No, i u dwójki głównych bohaterów już w 1999 roku czuć było chemię 🙂 Fajne, przyjemne kino. 5/10

   MIEJSCE 7   

Gung Ho (1986)

Gung Ho (1986). Oglądałem ten film dwa, może trzy razy w telewizji na początku lat 90′. Z chęcią go sobie odświeżę. Michael Keaton w roli lokalnego bohatera, który namawia japoński kapitał do wskrzeszenia fabryki samochodów. Jednak gdy nowy właściciel ma wprowadzić swoją technologię i wyeliminować czynnik ludzki z produkcji, mieszkańcom już nie jest do śmiechu. To był dobry film. Pamiętam dobrze pokazane zderzenie kultur, masę zabawnych sytuacji i oczywiście klimat głębokich lat 80-tych. 5/10

   MIEJSCE 6   

Cocoon - Kokon (1985)

Cocoon – Kokon (1985). Science-fiction rozgrywające się na naszej planecie. Grupa staruszków, mieszkańców domu spokojnej starości zażywa przez przypadek kąpiel w basenie w pobliskiej willi. Nie przez przypadek jednak znajdują się tam kokony z przybyszami z obcej planety. Po kąpieli w naszą grupę wstępuje duch młodości, niespotykany humor i dobre samopoczucie. Oscar za efekty specjalne i dla odtwórcy roli drugoplanowej Dona Ameche. Na ekranie również, zapomniany obecnie przez wszystkich, Steve Guttenberg. 6/10
 
   MIEJSCE 5   

Frost/Nixon (2008)

Frost/Nixon (2008). Świetny film. Popis aktorski Michaela Sheena i Franka Langella. Aż przyjemnie było oglądać, gdy ci dwaj, wcielając się odpowiednio w dziennikarza Davida Frosta i prezydenta Richarda Nixona, prowadzili swoje pełne napięcia rozmowy przy akompaniamencie delikatnych wbijanych szpileczek. Ich wywiady zbierały przed telewizorami miliony widzów. „Najpoważniejszy” z dotychczasowego dorobku reżysera. Jednocześnie wielki przegrany gali oscarowej. Pięć nominacji, żadnej statuetki. 7/10

   MIEJSCE 4   

Ransom - Okup (1996)

Ransom – Okup (1996). Mel Gibson w roli milionera, któremu porwano dziecko. Historia człowieka, który twardo stąpa po ziemi i jest właścicielem wielomilionowego kapitału. Decyduje się na desperacki krok. Nie płaci okupu, lecz za pośrednictwem telewizyjnych stacji wyznacza nagrodę za wskazanie sprawców. Najbardziej „drapieżny” z obrazów Howarda. Bardzo możliwe, że za sprawą Gibsona, który tutaj pokazał prawdziwy pazur (nominacja do Złotego Globu za tę rolę). Świetny Gary Sinise w roli detektywa prowadzącego sprawę porwania. Dobre, szybkie i z nerwem. 7/10

   MIEJSCE 3   

Apollo 13 (1995)

Apollo 13 (1995). To musiało być nakręcone. Na reżysera został wybrany właśnie Ron Howard. W iście hollywoodzkim stylu wyciska z nas łzy używając do tego Toma Hanksa. Historia wypadku na promie Apollo to świetnie nakręcony dramat z dwoma wygranymi Oscarami w kategoriach czysto „technicznych”. Niestety zeszklone źrenice tym razem Hanksowi nie przyniosły nawet nominacji. Sam film? Wciąż się dobrze ogląda. Swego czasu stały bywalec na telewizyjnych kanałach. Jak jest teraz, nie wiem. Nie posiadam tv :). 7/10

   MIEJSCE 2   

Backdraft - Ognisty podmuch (1991)
Backdraft – Ognisty podmuch (1991). Ogień jeszcze nigdy nie był tak pięknie sfilmowany. Zresztą do teraz nikt nie pokusił się o to. Co ciekawe historie strażaków nie są aż tak eksploatowane w Hollywood jak by być mogły. A to przecież taki wdzięczny temat :). Dwóch strażaków, w tych rolach Kurt Russel i William Baldwin, kontra tajemniczy podpalacz grasujący po mieście. Ognisty podmuch to jest to w czym Howard czuje się najlepiej. Patos, patos, patos, łzy i trochę akcji. Ogląda się świetnie, męskie kino, zero dłużyzn. No, i drugi plan jak marzenie. Robert De Niro, Donald Sutherland, Jennifer Jason Leigh, Scott Glenn. Jason Gedrick, no i Rebecca mmhmm De Mornay :). Do pełni szczęścia brakuje czegoś zacnego w uszach? Proszę bardzo – Hans Zimmer.  8/10

   MIEJSCE 1   

Willow (1988)

Willow (1988). Co tam Peter Jackson i jego ekranizacja Tolkiena. W 1988 roku Ron Howard razem z Georgem Lucasem stworzyli przygodę mojego życia. W filmie jest wszystko co do tej pory kocham w tym gatunku. Dzielni wojownicy, czary, zła czarownica, odważny niziołek, pościgi na wozach, oblężenie zamku. Uwielbiam ten film. Uwielbiam tamtego Vala Kilmera, który był pierwszym ostrzem prawdziwej fantasy i prawdziwym gwiazdorem kina akcji. Genialne efekty, gdzie aktorów nie zmniejszało się do wielkości niziołków, tylko ściągało się z całego świata odpowiednich wzrostem. Wspaniała muzyka, świetne zdjęcia i przede wszystkim klimat. Chyba go sobie zaraz obejrzę 🙂 9/10

Z nakręconych przez reżysera ponad dwudziestu filmów, widziałem tylko osiem. Zważywszy że większość, tak jak napisałem, jest na dobrym poziomie można stwierdzić, że mam zaległości :). Trudno. Paru może żałuję i postaram się obejrzeć (Człowiek ringu, Zawód: dziennikarz, Za Horyzontem, najnowszy Wyścig). Paru zaś nie zamierzam tykać, bo absolutnie nie leżą w kręgu moich zainteresowań (Kod da Vinci, Anioły i demony, Grinch: Świąt nie będzie). Wszystkie nieobejrzane poniżej (i jeden w fazie produkcji, Heart of the Sea, będący ekranizacją powieści pod tym samym tytułem).

Ron Howard - nieobejrzane


Grand Theft Auto (1977), Night Shift – Nocna zmiana (1982), Splash – Plusk (1984), Parenthood – Spokojnie, tatuśku (1989), Far and Away – Za horyzontem (1992), The Paper – Zawód: dziennikarz (1994), How the Grinch Stole Christmas – Grinch: Świąt nie będzie (2000), The Missing – Zaginione (2003), Cinderella Man – Czlowiek ringu (2005), The Da Vinci Code – Kod da Vinci (2006), Angels & Demons – Anioly i demony (2009), The Dilemma – Sekrety i grzeszki (2011), Rush – Wyścig (2013), Heart of the Sea (2015)

Podejrzewam, że każdy widział chociaż jeden film w reżyserii Rona Howarda 🙂 Chyba się nie mylę?

  • Piekny umysl 4 – szok! 😛
    ach ten klasyk telewizyjny, mam sentyment do "kokona"- nie wiem dlaczego;)
    "Wyścig" i "Człowiek ringu" scisla czołówka:)

  • To jest tak…. Jeszcze niedawno myślałem że są takie filmy, które MUSZĄ się wszystkim podobać. Jeżeli ktoś miał inne zdanie myślałem "tak, tak, to bardzo modne stanąć naprzeciw wszystkim, i mieć inny punkt widzenia". Przy pisaniu tego posta stwierdziłem że to właśnie "Piękny Umysł", był takim powszechnie lubianym filmem 🙂 No cóż, musiałem szybko zweryfikować swoją postawę :):)

  • Ja miałbym problem ze stworzeniem takiego rankingu, bo większość filmów Howarda widziałem i prawie nic z nich nie pamiętam ("Za horyzontem", "Grinch", "Zaginione", "Człowiek ringu", "Kod da Vinci", "Frost/Nixon"). Dotyczy to także tych bardziej cenionych produkcji, takich jak "Apollo 13", "Ognisty podmuch" i "Piękny umysł". Pamiętam ogólny zarys fabuły, ale żadnej konkretnej sceny, nic co by sprawiło abym miał ochotę do nich wrócić. Brakuje w tych filmach "pazura", tzn. czegoś, co by jednoznacznie potwierdziło talent i inwencję reżysera. A nagrodzenie Oscarem "Pięknego umysłu" i wyróżnienie Howarda za reżyserię (gdy wśród nominowanych był Ridley Scott z "Helikopterem w ogniu") uważam za jedną z największych pomyłek Akademii.

    "Wyścigu" jeszcze nie widziałem, ale mam swoją ulubioną trójkę filmów Howarda. Bardzo lubię "Kokon" i "Plusk", bo po prostu świetnie się na nich bawiłem. Scenariusze są pomysłowe, a obsada super i reżyserowi nie udało się tego zepsuć. Za to plus. A na miejscu trzecim – "Okup". To remake filmu z lat 50, ale póki nie widziałem oryginału doceniam tę wersję, tym bardziej że wystąpił w niej Gibson. Natomiast poza podium – "Willow". Fajna przygodówka z nowatorskimi efektami (pierwszy raz zastosowano tutaj tzw. morfing, czyli płynną przemianę z jednego obiektu w drugi).

  • Dokładnie tak jak napisałem. Takie …. grzeczne kino. Co do "Pięknego Umysłu" też poniekąd mamy podobne zdanie :), ja w ogóle bym go nie nominował. "Okup", jedyny z filmografii, właśnie z wspomnianym "pazurem" (może reżyser pił wtedy, czy coś :):):).

  • Simply

    Generalnie tego typu kino wali mnie równo, z reguły je po prostu ignoruję. Z tych nielicznych rzeczy Howarda, które widziałem, to jedynie ,, Willow'' jest imo filmem godnym uwagi, jako bardzo solidnie ( budżet nie wyciekł psu w dupę ), pomysłowo i błyskotliwie skrojone fantasy typu ,,sword & sorcercery'' , które z czasem tylko zyskuje. A jako że fanem tego gatunku nie jestem, tym bardziej jego klasę doceniam, bez fanbojskich spustów, po prostu jako świetny film w swojej kategorii.
    ,,Ransom'' jest poprawnym, gładko wchodzącym timekillerem i takim miał byc. Obejrzec można, ewentualnie zamienic go na coś z tysiąca jemu podobnych.

  • Simply

    … sword & sorcery 😀

  • Czyli zgadzamy się co pierwszego miejsca dla "WIllow" 🙂

  • Dla mnie najlepszym filmem Howarda jest "Wyścig" oraz "Frost/Nixon" (do obydwu scenariusz napisał Peter Morgan, co chyba jest kluczem do sukcesu), dalej jest "Ognisty podmuch", "Apollo 13" i "Willow". Największym rozczarowaniem był "Kod da Vinci" – przegadany thriller.

  • Cóż mogę powiedzieć. Niby tylko rzemieślnik, sięgający po różne konwencje i gatunki, ale jak trzeba to potrafi zrobić nieprzeciętną produkcję. I nie mam na myśli tylko technicznego warsztatu. Takie filmy jak „Apollo 13”, „Frost/Nixon” czy „Wyścig” to po prostu obłędne kino. Nie wspominając już o „Ognistym podmuchu” czy „Willow”.