Słowo, które miałem najczęściej w głowie w trakcie lektury i oczywiście tuż po zamknięciu drugiego tomu, to „niejednoznaczność”. Tutaj, według mnie, „niejednoznaczność” jest fundamentem tej opowieści.
O pierwszym tomie pisałem tak: „Gatunkowo dostaliśmy połączenie thrillera, dramatu szkolnego i czegoś na wzór rozterek filozoficznych – o tożsamości, istnieniu, właśnie naturze, a także o znaczeniu fanatyzmu przy rozpatrywaniu kluczowych zagadnień dotyczących naszego funkcjonowania na planecie.”.
Gatunkowo i mając na uwadze nurty w rozpatrywaniu tegoż, dostajemy to samo, ale Shun Umezawa jako autor scenariusza i ilustrator dodaje ciężaru.
Drugi tom Przypadku Darwina, czyli Shun Umezawa obserwuje czytelnika.
Charlie jako humanzee, hybryda człowieka i małpy, jest już faktem. I o ile w pierwszym tomie dopiero poznawaliśmy otoczenie, teraz kilka motywów przewodnich stało się bardzo wyraźnych – choćby instrumentalizacja. Każda grupa – naukowcy, aktywiści, politycy, media – próbuje uczynić z Charliego narzędzie. On sam chce tylko żyć, chodzić do szkoły, być nastolatkiem – to wszystko zdaje się już być niemożliwe (a w ogóle było?). Konflikty interesów tworzą napięcia, które napędzają całą narrację.
Eko-terroryzm i polutyczne napięcia jako pogłębienie obrazu świata.
Podoba mi się ten zwodniczy ton – jasne, kibicujemy Charliemu, trudno żeby było inaczej. A jednocześnie pojawia się pewien dysonans, dobrze wpełza pod skórę, autor testuje czytelnika. Ten zabieg wynika chociażby z interakcji „normalnej” dziewczyny, przyjaciółki Charliego i właśnie naszego głównego bohatera. Gdy relacja przybiera na sile, pojawia się próba – jesteś w stanie to zaakceptować, przejść obok, jak się z tym czujesz? To pokrętne pytania, ale każde z nich w pewien sposób buduje charakter mangi nieoczywistej, sprytnej, a na pewno oryginalnej.
Umezawa tworzy zatem świat teraźniejszości, w którym różnica staje się zagrożeniem. I to kolejny sprawdzian: autor bada, ile niejednoznaczności jesteśmy w stanie znieść. Sprawdza, czy potrafimy patrzeć bez potrzeby klasyfikowania. Sam fakt, że padają tak intrygujące pytania, również te kluczowe o tolerancję, sprawia, że Przypadek Darwina jest tak ciekawy. A to i tak czubek góry pełnej rozterek – dochodzą niezmiennie rozpoczęte już kwestie eko-terroryzmu, twojego miejsca na świecie w łańcuchu pokarmowych. A nad wszystkim chwieje się ta cholerna moralność i empatia.
Aha, cliffhanger z ostatnich stron jest mistrzowski.
Rysunki: Shun Umezawa
Scenariusz: Shun Umezawa
Przekład: Radosław Bolałek
Redakcja: Magdalena Tomaszewska Bolałek
Korekta: Agnes Karczewska
Liternictwo i DTP: Emilia „Emi de Clam” Marlewska, Agata Wawryniuk
Ilość stron: 380
Oprawa: miękka
Wydawnictwo: Hanami
Format: 150 x 210 mm

