Tumblr Instagram Facebook Twitter
NAJNOWSZE LOSOWE
STREFA VHS

Disaster Artist - Z planu najlepszego złego filmu świata

„Okej. Jeżeli plują na Ciebie w Warner Bros to olej nich, możesz robić praca taka jaka marzysz. Wyjedź do Ameryka. Bądź Ameryka. Musisz mieć styl dużo styla, mówić „O! Cześć, jestem teraz bardzo zajęty”. Robisz sceny jak w scenariusz. Nie toleruj że ktoś Cię denerwuje dla jaj. Aż nadejdzie noc premiery”. 

Czytelniku, właśnie wygrałeś sześć milionów dolarów! Przeżyłeś w związku z tym dwa zawały, jedną próbę otrucia, powiedziałeś szefowi co o nim myślisz, trzasnąłeś drzwiami w pracy, wyszedłeś na zawsze z domu, a teraz pijesz Moët et Chandon siedząc na islandzkim lodowcu i zastanawiasz się co zrobić z kasą która leży w walizkach przed Tobą.

Co zrobić? To proste. Film zrób. „Johny wchodzi do szafy i wyrzuca z niej wszystko co widzi i znajduje drewniane pudełko, wielkości mniej więcej pudełka na buty. Próbuje je otworzyć, ale nie daje rady. Rzuca nim o ziemię, ale się nie otwiera. Kopie je, ale ono wciąż nie daje się otworzyć. Wyrywa kawałek metalu spod krzesła i podważa nim kłódkę. Udaje mu się. Otwiera pudełko i wyciąga z niego broń. Płacze.” 

Bang! Świetny pomysł. Zaczynajmy.

Greg Sestero i Tom Bissell przygotowali nam poradnik: jak wydać sześć milionów dolarów i zarobić całe tysiąc osiemset na czysto. Dla niezorientowanych w niuansach światowej kinematografii należy się wyjaśnienie: książka Distaster Artist opowiada o tworzeniu najgorszego filmu jaki kiedykolwiek zrobiono, a na pewno najdroższego z najgorszych.

Główny i jak najbardziej prawdziwy bohater książki, Tommy Wiseau obecnie znany jest najbardziej z tego, że jest Tommym Wiseau. Tym Wiseau, który wydał sześć milionów zielonych na spełnienie swojego marzenia i o którym nikt nic więcej nie wie. Nawet amerykańska agencja od podatków IRS nie wie skąd ta kasa. Być może, to jakieś dolary z tajnych kont PRL, bo plotka mówi, że Wiseau urodził się w 1955 roku w Poznaniu, a życiowe losy rzuciły go do Ameryki. Tak do końca nikt tego nie potwierdził, czy Wiseau to faktycznie Piotr Wieczorkiewicz. Sam Wisaeu o tym milczy. Milczy CIA, FBI, CBA i rosyjskie SWZ. Książka niczego nie wyjaśnia w tym zakresie, po prostu opowiada o kulisach realizacji filmu The Room.

Nie będę czarował, że Disaster Artist jest wybitnym dziełem współczesnej literatury i że trzeba ją kupić – mieć – czytać. Ma swoje niedociągnięcia, na szczęście ma też dobre fragmenty. Półki księgarń uginają się od większych gniotów, więc bez obaw. Jeżeli ktoś spędza deszczowy urlop w Międzyzdrojach lub dysponuje wolnym czasem (przerwa w kręceniu filmu), to jak najbardziej można po nią sięgnąć, a jeżeli ktoś interesuje się kinematografią, to na pewno przeczyta aż do samych napisów końcowych ponieważ autorom udało się dość ładnie zmontować całość.

„Więcej pudru teraz”

„Zawsze uważałem, że lepiej jest być udawanym kimś, niż prawdziwym nikim” (Utalentowany Pan Ripley).

Trafny cytat, który dobrze oddaje nie tylko postać Wiseau, ale szczególnie dobrze określa współczesnego człowieka, po uszy zanurzonego w medialno wirtualnym świecie kreacji własnego ja. Mając odpowiednie środki można zrobić coś z niczego. Można odnieść sukces i zbierać profity ze sprzedawania tego niczego, nieraz o równie nijakiej wartości. Dygresja, nie do końca na temat, ale uporczywie nasuwająca się podczas lektury.

O powstawaniu filmu The Room opowiada współautor książki, Greg Saestro, najbliższy przyjaciel Tommy’ego Wiseau. Wspomniałem, że nie jest to wybitna lektura, ale jej siłą napędową i najmocniejszą stroną jest opowieść o przyjaźni. Trudnej przyjaźni, wręcz chorobliwej. Wiseau pomijając, że skrzętnie ukrywa swoją tożsamość, jest też człowiekiem upartym, despotycznym, często irytującym swoim zachowaniem. Megaloman do potęgi n-tej, prostak, manipulator, a jednocześnie to wielki marzyciel i przede wszystkim niebywale samotny człowiek z bagażem bliżej nieokreślonych gorzkich doświadczeń.

To nie zamykasz po prostu przeszłości w piwnicy i nigdy więcej tam nie zaglądasz? Ja tak robię. A potem poznajesz tą jedną, wyjątkową osobę i jedyne, czego pragniesz, to podać jej klucz. Powiedzieć: – Otwórz, wejdź. Ale nie możesz, bo w środku jest ciemno. I czają się demony” (Utalentowany Pan Ripley).

W tym całym obłędzie przyjaźni, w zazdrości, kłótniach, wrzaskach, despotyzmie, samotności, strachu i łzach znalazło się miejsce na śmiech, marzenia, na normalne rozterki, obawy i coś nieuchwytnego, zawsze będącego w przyjacielskich relacjach, coś co chyba każdy ma okazję poznać. Coś. Właśnie – takie – coś. Otwórz, wejdź. “This is a film about a man and a fish..”.

Nigdy nie wiedziałem o czym właściwie jest Arizona Dream, ale film mi się podobał i tak jest z tą książką. „To żaden Myszka Miki!”. To historia o filmie i przyjaźni. Dlatego polecam, chociaż jest to trochę „disase artist”. Może po prostu tak właśnie mają artyści?

Przeczytajcie i nie próbujcie dorzucać mi trucizny do owsianki, okej?.

„C’est fini”.

Cytaty z książki Disasters Artist, autorzy Greg Sestero i Tom Bissell, polskie wydanie: Zysk i S-ka
Cytat „This is a film about…” z piosenki do filmu Arizona Dream, wykonawca: Iggy Pop

Tomasz Szypulski

szypulskit@gmail.com

Autor: Greg Sestero, Tom Bissell
Tłumaczenie: Piotr Kamiński
Ilość stron: 404
Oprawa: miękka
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Format: 140×205 mm

Za książkę dziękujmy wydawnictwu Zysk i S-ka