Tumblr Instagram Facebook Twitter
NAJNOWSZE LOSOWE
STREFA VHS

Out of the blue (1980)

Długo się zbierał Dennis Hopper do wyreżyserowania swojego kolejnego filmu. Wszak od Last Movie minęło dobrych dziewięć lat, a przeboje na planie filmowym w Peru i cała produkcja zasługuje na osobną notkę. Dziewięć lat czekał, a i tak nic nie zapowiadało, by do reżyserii miał powrócić. Do filmu Cebe (pierwsza wersja tytułu) został zaangażowany jako aktor, a na fotel reżysera wskoczył po ośmiu dniach zdjęciowych. Zastąpił na tym miejscu Leonarda Yakira, twórcę scenariusza. Yakir nie był zadowolony z nakręconego materiału i lekko spanikował. Z pomocą przyszedł Hopper, który zapewnił, że przebuduje scenariusz, zacznie od początku i opowie historię na nowo. Tak zrobił, a pod tytułem Out of the blue, zapożyczonym z piosenki Neila Younga My My, Hey Hey (Out Of The Blue) nakręcił wzruszający, piękny i smutny poemat o zrodzonej z rozczarowań, wściekłości i brudu dziewczynie z marginesu.

Out of The Blue Dennisa Hoppera to aktorska bomba, bardzo naturalistyczny, surowy obraz i chwytające za serce tło wydarzeń. Jako film jest wyjątkowym listem, który odebrał, przeczytał i przetrawił później Harmony Korine. Samą fabułę pewnie znacie i słusznie zastanawiacie się co w niej jest takiego szczególnego i skąd ta ocena? Dennis Hooper skupił się na Cebe, którą brawurowo zagrała Linda Manz (w czasie kręcenia filmu miała 18 lat, znacie ją przede wszystkim z epickiego Days of Heaven Terrence’a Mallicka). Cebe jest „wychowywana” przez matkę heroinistkę, która oparcia szuka wśród przygodnych znajomych. Cebe czeka na ojca, który lada chwila wyjdzie z więzienia. Wyszczekana dziewczyna, której „motherfucker” brzmi tak, że siadasz na dupie, ma wytatuowane na sercu dwie rzeczy – punka i Elvisa Presleya. Żyje też iluzorycznym obrazem rodziny, włóczy się po melinach, leci po bandzie przez całą okoliczną patologię, zasypia zawsze z kciukiem w ustach. Wyjście ojca nie zmieni nic, bo jak się okazuje demonów jest więcej niż ten dom byłby w stanie pomieścić. Szczególnie więc mocno wypadają sceny, gdy familia jest razem, radość i „pojednanie” kończy się tak jak zwykle popijawą, rozróbą, eskalacją przemocy i spuszczonym ze smyczy zwyrolstwem.

Out of the blue przepełniony jest bólem dorastania wśród wyjątkowo obskurnych okoliczności, zarówno wizualnych, jak i tych wynikających z poturbowanej duszyczki. Linda Manz dostała wolną rękę od Hoppera i większość scen była improwizowana. Wyszedł z tego obraz bardzo srogi, wyzuty z uczuć, skromny i prawdziwy. W tle usłyszycie wspomnianego Neila Younga, sporo Presleya i oczywiście punka, w tym lokalny punkowy band Pointed Sticks (Hopper przeniósł produkcję do Vancouver) .
W 1980 roku, gdy film był nominowany do Złotej Palmy w Cannes wszyscy byli zachwyceni i szczerością i siłą przekazu, a sama Linda Manz była bardzo chwalona. Jednak festiwalowy aplauz nie przełożył się dla Out of the Blue w żaden sposób na kolejne sukcesy. Jako szorstki, niełatwy w odbiorze głównie przez bezkompromisowy przekaz Out of the Blue miał problemy nawet ze znalezieniem odpowiedniego dystrybutora, który pchnąłby tytuł na szersze wody… Polecam.

Czas trwania: 94 min
Gatunek: dramat
Reżyseria: Dennis Hopper
Scenariusz: Leonard Yakir, Brenda Nielson, Dennis Hopper, Gary Jules Jouvenat
Obsada: Linda Manz, Dennis Hopper, Sharon Farrell, Don Gordon
Zdjęcia: Marc Champion
Muzyka: Tom Lavin