PoNapisach
Tumblr Instagram Facebook Twitter
NAJNOWSZE LOSOWE
STREFA VHS

Kierowca (2017)

Drive Fast. Think Faster. Taki jest tagline filmu wychodzącego spod skrzydeł Netflix Original. Słuszny! Debiut reżyserski Jeremy’ego Rusha opowiada o gościu, który pracuje jako kierowca po ciemnej stronie miasta. Dzisiaj musi podwieźć dwóch bandziorów na rabunek. Coś idzie nie tak i z heist – movie szybko przechodzimy do tagline’u – Drive Fast, Think Faster.

To ten film, w którym zawodowi malkontenci (No, ale jak? A policja? Co tam się stało?) będą mieli nie lada używanie. Miasto jest tej nocy wyjątkowo puste, służby municypalne akurat mają wychodne, a i światła w magiczny sposób biją ciągle na zielono. Ale jeżeli potrafisz na 80 minut akcji przymknąć oko na mało istotne dla frajdy elementy, to będziesz się dobrze bawić. Wheelman żyje domysłami i jako film i jako tytułowy kierowca. W zasadzie Wheelman to Baby driver 30 lat później. Znowu robi to, co zawsze wychodziło mu najlepiej. To trochę smutne, bo wrócił na drogę przestępczą, ale… czy ktoś sądził, że może być inaczej? W rolę kierowcy na zlecenie, który pracuje dla złych gości, czeka na telefon, podjeżdża i wyciąga zbirów z kołomyi, wcielił się charyzmatyczny Frank Grillo (który jest również współproducentem filmu). I to w zasadzie Grillo i jego szorstki, zawadiacki ton utrzymuje widza w napięciu. Może w znikomym, ale zawsze. Prawdą jest bowiem to, że Wheelman potrzebuje czasu, aby się rozkręcić. Filmowa akcja trwa dokładnie tyle, ile czasu trwa sam film. Sam początek (a w zasadzie dobre 30 minut) jest bardzo niejasny zarówno dla nas, jak i dla protagonisty. Przyjdzie więc nam poczekać, by zrozumieć jaki z niego jest gagatek, dla jakich ludzi pracuje i, co najważniejsze, jakie gangsterskie porachunki zaczynają się rozpalać poza przestrzenią głównego bohatera. To właśnie on, wheelman, musi w pewnym momencie wybrać i docisnąć pedał gazu do oporu.

Montaż, niejednokrotnie na długich ujęciach, wygrywa tu wszystko. Przez cały prawie film widzimy ujęcia z akcją przedstawioną z zawieszonych wokół i w środku kamer. Gdy bohater opuszcza pojazd i załatwia sprawy widoczne z perspektywy pasażera, również z tego miejsca jest to pokazywane. Raptem na kilka minut opuszcza samochód (a my razem z nim) po to tylko, by zmienić pojazd. Ostatnie 30 minut rzeczywiście potrafiło przykuć uwagę, nawet utrzymało w napięciu.
Żywiołowy montaż, miasto nocą ze wszystkimi swoimi neonami odbijającymi się od wypolerowanej maski i rozkręcająca się w miarę szybko akcja. Solidny thriller zamknięty na metrze kwadratowym, opierający się na telefonicznych rozmowach, szczątkowych informacjach i pytaniach, głównie „kierowcy”, który mało wie, szybko jeździ i często improwizuje.

7/10 - dobry

Czas trwania: 80 min
Gatunek: thriller
Reżyseria: Jeremy Rush
Scenariusz: Jeremy Rush
Obsada: Frank Grillo, Caitlin Carmichael, Garret Dillahunt, Wendy Moniz
Zdjęcia: Juan Miguel Azpiroz
Muzyka: Brooke Blair, Will Blair

  • Łukasz Romanowski

    Wczoraj obejrzałem a tu widzę, że umieściłeś recenzję. Krótko napiszę, że film jest więcej niż przyzwoity i sprawnie zrobiony. Bardzo podobała mi się jego estetyka – montaż, dźwięk, obraz. Scenariusz nie jest jakiś odkrywczy ale potrafi trzymać w napięciu i pozwala na przejęcie się losami bohatera. Aktorsku również jest nieźle, podobał mi się Frank Grillo ze swoją surową twarzą, niby taki kmiotek a tu okazuje się sprawnym drajwerem. Typ faceta, którego nikt nie poważa a na końcu to on wygrywa.
    Odniosę się do filmu Driver, który jest naturalnym odpowiednikiem do porównania. Oglądałem ze trzy razy Driver i niestety za każdym razem nie mogłem przekonać się do tego filmu. Odbieram go jako dość nudny i mało wciągający. Muszę przyznać, że Wheelman bardziej mnie wciągnął a na pewno bardziej podobały mi się sceny pościgów. Co ciekawe, również aktorsko bardziej porwał mnie Frank Grillo niż Ryan Goosling w Driver (nie ujmując nic temu aktorowi). Podsumowując, fajny film na wieczór.

      • Łukasz Romanowski

        Dzięki za zdjęcie. Jeszcze jedno, zwróciłeś uwagę na dźwięk w filmie? Znakomicie były udźwiękowione auta – fantastyczny bas podczas pracy silnika BMW na niskich obrotach albo dźwięk silnikia i turbiny w Porshe. Co za miód dla uszu. Dźwięk w tym filmie nie był spektakularny ale znakomicie dopasowany do charakteru filmu. Szczególnie powyższe przykłady. Takie smaczki ale sprawiające, że film jeszcze lepiej się odbiera.

        • Tak. Zwróciłem uwagę, ale w innym momencie. Pewnie fajnie by to brzmiało z fajnym systemem dźwiękowym. Fragmenty gdy wysiadał, gadał przed autem, dźwięk był trochę wytłumiony, przechodził, gdy bohater przechodził wokół auta. Dobra robota.

          • Łukasz Romanowski

            O, to także dobry przykład. Często tak mam, że potrafię myśleć o jakieś scenie albo filmie przez pryzmat dźwięku.