PoNapisach
Tumblr Instagram Facebook Twitter
NAJNOWSZE LOSOWE
STREFA VHS

Kino stylu zerowego . Dwadzieścia lat później

Obawiałem się, że ze swoim już mało chłonnym umysłem na przyjmowanie wiedzy skądinąd podręcznikowej będę co najmniej oporny. Pomijam fakt, iż temat jest moją pasją. Być może w ostatnich latach czymś więcej niż pasją. To miała być lektura omawiająca przecież konkretne zjawisko, w tym przypadku termin, styl obowiązujący w historii kinematografii. Obawy szybko zostały rozwiane! Nie będę ukrywać, że czytanie wydawnictwa sprawiło mi ogromną przyjemność od pierwszych stron, głównie dlatego, że autor prof. Mirosław Przylipiak w jasny i przejrzysty sposób omawia wszystkie kwestie (niejednokrotnie wracając w kolejnych rozdziałach do „podstaw”). Szczegółowa definicja oczywiście jest, tak samo jak skrupulatne rozpisanie jej cech. Sam styl zerowy to rodzaj filmowego przekazu, w którym najważniejsza jest treść przy jak najmniejszym zwracaniu uwagi widza na formę. Kino stylu zerowego powinno więc być jasne i przejrzyste.

Założenie książki, które jest drugim (po dwudziestu latach) wydaniem, nie zakłada tylko definiowania zagadnienia. To przede wszystkim szczegółowy opis wielu odstępstw od stylu i tego, w jaki sposób do głosu doszło kino niejednoznaczne, o skomplikowanej strukturze, z licznymi retrospekcjami. W końcu formuła książki to cała masa przykładów, opisów filmowych fragmentów, które w jawny i otwarty sposób zaczęły (świadomie bądź nie) przeciwstawiać się regułom kina klasycznego. To właśnie najmocniej przykuło moją uwagę – odnoszenie się do twórców i tytułów, które nie tyle walczyły, co raczej igrały ze stylem. Stylem nigdy odgórnie przez nikogo nienarzuconym, a raczej w prosty sposób kontynuowanym przy kolejnych produkcjach. Istniało bowiem przeświadczenie, że styl zerowy jest najbardziej „zjadliwy” dla widza.

Kino ewoluowało, twórcy byli coraz odważniejsi, eksperymentowali… aż do Deadpoola 🙂 Żarty żartami, ale to właśnie na przykładzie analizy Deadpoola, autor (w formie całego rozdziału) przedstawił pełny szereg odstępstw od stylu zerowego i tego, że widz jest już od dawna gotowy na „rewolucję” oraz tego, że doskonale poradzi sobie z każdą, nawet najbardziej skomplikowaną formą.

Fantastyczna lektura. I chociaż nie miałem styczności z wydaniem pierwszym, to w mig zauważyłem ile dodatkowej pracy włożył pan profesor w przygotowanie nowej, poszerzonej, aktualnej wersji swojej książki. To nie tylko dodatkowe rozdziały, ale uzupełniona treść. Uzupełniona o nowe przykłady, tytuły, w końcu pojęcia (przecież kino w dalszym ciągu potrafi zaskoczyć i sformułować definicje oparte o nowe zagadnienia).

Całość podparta jest filmowymi kadrami (szkoda, że nie w kolorze) i przejrzystymi wykresami. Dla mnie lektura okazała się niezwykle pouczająca, także rekomenduję ją dla każdego kinowego fanatyka. Samo zagadnienie stylu kina zerowego to tylko wierzchołek tej publikacji. Kryje się w niej wiele z tego, co pomoże Wam odczytać w inny sposób kolejne filmowe seanse.

8/10 - bardzo dobry

Autor: Mirosław Przylipiak
Ilość stron: 365
Oprawa: miękka
Wydawnictwo:  
Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne

  • Daniel Muszyński

    „Żarty żartami, ale to właśnie na przykładzie analizy Deadpoola, autor (w formie całego rozdziału) przedstawił pełny szereg odstępstw od stylu zerowego i tego, że widz jest już od dawna gotowy na „rewolucję” oraz tego, że doskonale poradzi sobie z każdą, nawet najbardziej skomplikowaną formą.”

    Że co? Deadpool jest zabawny, ale co jest w nim niby takiego rewolucyjnego?

    • „ten film pokazał, „że widz jest już od dawna gotowy na „rewolucję” ” – tak napisałem. Nie, że Deadpool jest rewolucyjny. To szereg złamanych zasad stylu, które na przykładzie Deadpoola widać najlepiej. I pewnie najłatwiej je przedstawić. To naprawdę ciekawe, jak autor rozpatruje każdą scenę, powroty, burzenie czwartej ściany, zabawy formą. Jasne, że to wszystko już było, i od dawna ewoluowało, ale tutaj owe zmiany, najłatwiej było naświetlić. Okazuje się, że ten właśnie film idealnie pokazuje jak zmienił się widz i kino. Dla nas to prościzna, ale wierzę, że jakby ktoś usiadł po raz pierwszy do filmu i obejrzał Deadpoola, mógłby nie ogarnąć formy (tylko problem jest szerszy, gdyż na to co zobaczy przygotowuje zapewne nie tylko kino, ale też świat, więc najlepiej, żeby to był taki widz z lat 50. 😛 )

      • Daniel Muszyński

        Może z lat 50, ale z lat 60 to pewnie już nie, bo tak jak Gina Cerano grała 5 lat przed Deadpoolem w Haywire, który ma podobną strukturę, tak Michael Caine zaliczył w 66 Gambita i Alfiego, gdzie w jednym były dziwnie retro-futurospekcje, a w drugim burzenie czwartej ściany.

        • No jasne. Ale w Deadpoolu masz spiętrzenie wszystkiego. Rozmowy z widzem, pytania do niego, przywoływanie prawdziwych wydarzeń, postaci, nawet samego Rayana Reynoldsa, przewijanie akcji w tył, w przód, akcja równoległa. Film w filmie w filmie. Chodzi też o to, że był taki czas, gdy twórcy nie robili pewnych rzeczy, obawiając się właśnie o to, czy widz zrozumie. Rzeczywista rewolucja nastąpiła w końcówce lat 90., czyli Matrix, Memento itd. I okazało się, że widz, nie dość, że jest gotowy, to jeszcze tego bardzo pożąda.

          • Daniel Muszyński

            „… masz spiętrzenie wszystkiego. Rozmowy z widzem, pytania do niego, przywoływanie prawdziwych wydarzeń, postaci, nawet samego Rayana Reynoldsa, przewijanie akcji w tył, w przód, akcja równoległa. Film w filmie w filmie.”

            Z grubsza wszystko to było w Ocean’s 12 i jakoś nie widzę, żeby profesorowie o tym książki pisali (a powinni, bo to zajebisty film), a tam wcale nie ma jakichś mil rozwoju gatunku heist movie w stosunku do Gambita i The Italian Job.

          • To dobry film, i rzeczywiście można, by wspomnieć o Oceans 12 jako o kinie, które również igrało z założeniami stylu zerowego (JAK TYSIĄCE INNYCH FILMÓW! 🙂 ). Reasumując… Deadpool to dobry przykład, bo dość łatwo, w sposób opisowy, można (tak jak w przypadku tej książki) poświęcić cały rozdział na omówienie (tutaj podsumowanie) każdej złamanej (chociaż nie można słowo „łamanie” odczytać w negatywnym znaczeniu) zasady stylu.

          • Daniel Muszyński

            Hej, a co z filmami Mela Brooksa, Ferris Bueller’s Day Off , Bowfingerem, Get Shorty i Be Cool, Wes Craven’s New Nightmare, Irmą Vep, Last Action Hero i tym filmem z Norrisem i Jonathanem Brandisem

            https://youtu.be/ZAP_LRHDglc

            One też się liczą?

          • No przecież wiesz, że tak 🙂 O „Last action hero” jest nawet kilka zdań w książce, tak jak o „Dniu świstaka” i wielu, wielu innych 😛

          • Daniel Muszyński

            Space Jam! Jest jeszcze Space Jam.

            Wiec skoro było aż tyle filmów, to czy 99/2000 jest rzeczywiście taką graniczną datą z dopiero Deadpoolem będącym apogeum tego stylu?

          • Tak 99/2000 może być datą graniczną. Nie wiem czy „Deadpool” może być traktowany jako apogeum. Nadaje się po prostu do wyjaśnienia na czym polega odwrócenie się od stylu zerowego (bo sporo w nim przykładów i można je jasno i klarownie przedstawić) – przezroczystość fabuły, retrospekcje, zaburzenie ciągłości, odwoływanie się do zjawisk pozafilmowych, nawiązanie kontaktu z widzem, nawet igranie z formami kręcenia samego filmu (Deadpool odwraca kamerę, żeby widz czegoś nie zobaczył), miks gatunkowy (melodramat, akcja) i nawet wtręty różnych filmowych technik (animacja w filmie aktorskim – Deadpool widzi w pewnym momencie jakieś kucyki czy coś, nie pamiętam dokładnie)

          • Daniel Muszyński

            Scott Pilgrim i Detention też chyba mają to wszystko. A przed 99 był Natural Born Killers.

          • W NBK czwarta ściana była solidna (o ile dobrze pamiętam). Poza tym nie było zabawy w łamigłówki, fabuła była przejrzysta.

          • Daniel Muszyński

            Jak w końcówce Mallory mówi jak uciekną, a Mickey jej przerywa i że muszą zabić Downey Jra żeby była puenta, ale nie są pewni jaka, to są fourth wall brejki.

            https://youtu.be/jzw9oFyKUH4

            A sitcomowe falshbacki z Rodney Dangerfieldem to retrospekcje miksujące gatunki.

            https://youtu.be/z2t0sq-Rtng

          • Daniel! NBK jest w takim razie kolejnym doskonałym przykładem! I również mógłby zostać opisany jako „zwierciadło przemian filmu fabularnego”. Chociaz i tak uważałem, że DP rzeczywiście może być potraktowany jako przypadek szczególny, gdzie przykłady omawianych kwestii, są wyłożone jak na patelni.