PoNapisach
Tumblr Instagram Facebook Twitter
NAJNOWSZE LOSOWE
STREFA VHS

Women in Cages (1971)

Recenzja filmu "Women in Cages" (1971), reż. Gerardo de LeónWomen in Cages przypadł na schyłek filmowej przygody filipińskiego reżysera Gerardo de Leóna. Urodzony w 1913 roku twórca (zmarł w 1981) nakręcił ponad 80 fabuł. Bardzo możliwe, że gdyby de Leóna żył, chętnie pochwaliłby się innym tytułem. Niemniej Women in Cages warto odnotować jako jednego z prekursorów zacnego podgatunku w kinie bezczelnej eksploatacji, czyli ‚Women in Prison’.

Czego by złego nie napisać o Women in Cages z 1971 roku, to szybkości w zawiązaniu akcji i sprawnego przejścia do głównego aktu odmówić filmowi nie można. Młoda Amerykanka zostaje wrobiona i trafia do więzienia dla kobiet w Azji. W piątej minucie mamy już rozdane wszystkie karty. Wiemy kto jest dobry, kto zły, a kto najprawdopodobniej pokaże cycki. Placówka mieści się w dalekim odosobnieniu od aglomeracji miejskich. Hektary dżungli, dzikie zwierzęta, szczury i węże w celach, zimne prysznice, sala tortur i w końcu ona – Alabama (Pam Grier). Brutalna przywódczyni strażniczek, która nie dość, że zaspokaja swoje psychopatyczne żądze, to również swoją zwierzęcą chuć. Wybiera co ładniejsze kąski i pod osłoną nocy (choć trzeba przyznać, że Alabama nie czeka szczególnie na zmrok, bo orgietki mogą odbywać się również i w dzień) nasyca swoje wysublimowane pragnienia. Niech już teraz o znamionach kultu, które posiada Women in Cages świadczy fakt, iż po Alabamie z filmu de Leóna została ochrzczona główna bohaterka Prawdziwego Romansu Tony’ego Scotta (na podstawie scenariusza Quentina Tarantino).
Recenzja filmu "Women in Cages" (1971), reż. Gerardo de León

Fabuła jest prosta i znikoma, a przyświeca jej jeden cel – agresywne epatowanie seksualnością. Stłamszone dziewuchy w skąpych szmatach udających więzienne drelichy są bite, katowane i poniżane. Cykl dnia jest więc prosty: żarcie, wyjazd więźniarek do roboty na polu koniecznie na bosaka i koniecznie z makijażem.

Recenzja filmu "Women in Cages" (1971), reż. Gerardo de León

Tak więc jeżeli chodzi o główne założenia gatunku ‚Women in Prison’, to w recenzowanym tytule jest wszystko to, co w standardzie powinno się znaleźć. Powstały w 1971 film, którego współproducentem był Roger Corman dziś już nie szokuje tak jak kilka dekad temu. Brutalne sceny nie odbiegają w zasadzie od stosowanej dzisiaj przemocy na ekranie, a zbrukane krwią nagie torsy to zaledwie promil przy tym, czym obecnie można się uraczyć wedle potrzeby.

Recenzja filmu "Women in Cages" (1971), reż. Gerardo de León

Dopiero końcówka przynosi ważny i ciekawy dla filmu moment. Finał nie dostarcza bowiem ukojenia tym, które w końcu wyrwały się z więziennego piekła. Jest gorzko, cierpko, dosadnie. Jeżeli okrutne czyny strażniczek przynosiły strach i ból, to poza murami nic nie znaczą. Świat w rezultacie ponownie okazuje się okrutniejszy niż można by przypuszczać.

6/10 - niezły

Czas trwania: 81 min
Gatunek: Akcja, Dramat
Reżyseria: Gerardo de León
Scenariusz: James H. Watkins, David Osterhout
Obsada: Pam Grier, Roberta Collins, Judith Brown, Jennifer Gan
Zdjęcia: Felipe Sacdalan