PoNapisach
Tumblr Instagram Facebook Twitter
NAJNOWSZE LOSOWE
STREFA VHS

Ładunek 200 (2007)

Recenzja filmu "Ładunek 200" (2007), reż. Aleksiej BałabanowRewelacja. Jak się ogląda film Aleksieja Bałabanowa? Jakbyś siedział, drogi widzu, na obrotowym krześle na środku pokoju, a na każdej z czterech ścian leciała inna, równie zajebista, bezkompromisowa eksploatacja. Ładunek 200 jest brutalny, prawdziwy i smutny.

Tematów jest tu na kilka historii, a gdzieś pośrodku stoi matka Rosja, trzymając wszystko w żelaznym uścisku, pojąc wódką swoich synów i córki. Wszystko rozgrywa się w ciągu kilku dni w Leninsku i okolicach w 1984 roku. I już teraz chciałbym zaznaczyć, że streszczenie fabuły nie ma najmniejszego sensu, nawet streszczenie pozbawione spoilerów. Ładunek 200 jest bowiem tak nieprzewidywalny w swojej strukturze, że poszczególne wątki i ich ważność nieustannie się zmienia. Jest więc Aleksiej z dziewczyną i próba wyjazdu do przyjaciół na Krym. Wóda. Jest Artiom (Leonid Gromow), profesor ateizmu naukowego, który próbuje dojechać do matki, ale staje mu samochód pośrodku drogi i trafia do zagrody, gdzie pędzi się bimber. Wóda. Wysłuchujemy opowieści o słonecznych miastach, obserwujemy kobietę, która wygląda jakby 24 godziny na dobę stała przy garach. Jest stary, chudy, ciągle pijany Wietnamczyk, który próbuje odpalić samochód profesora. Zza węgła obserwuje wszystko niemowa o groźnym obliczu. Wóda. Jest para, która również trafia pod tą samą wiejską strzechę. To, co było tylko patologią zamienia się w opowieść o psychopacie i zwyrodnialcu. Wydaje się, że wszyscy w miarę normalni mężczyźni zostali powołani do wojska, a została tylko garstka o przytępionych obliczach, jak kapitan Żurow (Aleksiej Połujan), który porywa dziewczynę, przykuwa do łóżka w mieszkaniu, a matka w pokoju obok zalewa się wódą od rana do wieczora. I kiedy myślisz, że reżyser Bałabanow osiągnął już pewien poziom szaleństwa i wypadałoby jakoś wyprowadzić historię na prostą (może jakaś normalna reakcja kogoś z okolicy? Kogokolwiek?), wtedy przychodzi kolejne uderzenie i spadamy w dół z rozbitym nosem po kolejnym sierpowym ze strony scenarzysty. A to nawet nie ćwierć filmowych atrakcji wyjętych prosto ze snu obłąkanego pacjenta z oddziału dla psychicznie chorych.

Recenzja filmu "Ładunek 200" (2007), reż. Aleksiej Bałabanow

Rosja Bałabanowa jest potworna. Osiedla, mieszkania i ulice to jak panorama w Czarnobylu. Ludzie, meliny, wóda na stołach, szafkach, w lodówkach. Wydaje się, że innych produktów spożywczych to miejsce nie zna. Tytułowy ładunek 200 nawiązuje do określenia, które funkcjonowało w rosyjskiej armii i oznaczało poległego na froncie żołnierza oraz jego transport w ocynkowanej trumnie do domu. Jasne, że wojna w Afganistanie to zło i miejsce, w które Rosjanie pchać się nie powinni. Zrobili to na własną zgubę. Jednak to widmo „Ładunku 200” wiszące nad oczekującymi wieści o najbliższych ciągle wisi nad bohaterami filmu. Absolutnie nie można oczywiście wiązać z tym całego wódczanego tła. Tama z alkoholem otworzyła się dużo wcześniej, a Afganistan to po prostu kolejny pretekst (dla niektórych) do wychlania kolejnego pół litra. Mocarny film.

ladunek-200-3

Film możecie obejrzeć tutaj. Za seans ślę podziękowania dla

vod

9/10 - rewelacja

Czas trwania: 100 min
Gatunek: Dramat, Thriller
Reżyseria: Aleksiej Bałabanow
Scenariusz: Aleksiej Bałabanow
Obsada: Agnija Kuzniecowa, Aleksiej Połujan, Leonid Gromow, Aleksiej Sieriebriakow, Jurij Stiepanow
Zdjęcia: Aleksandr Simonow
Muzyka: Marco Beltrami