PoNapisach
Tumblr Instagram Facebook Twitter
NAJNOWSZE LOSOWE
STREFA VHS

Rumble Fish (1983)

Recenzja filmu "Rumble Fish" (1983), reż. Francis Ford CoppolaRumble Fish to żywe i bijące serce. To film, w którym Francis Ford Coppola w 1983 roku zamknął wszystkie bolączki buntownika – młodego, niepokornego, nawet nieporadnego, szczerego i niestety naiwnego. Jednak ważniejsza jest tu krytyka państwa, które nie daje możliwości rozwoju, nie zachęca do niego i nie rozświetla drogi przed młodym człowiekiem. Co gorsza, skreśla tego młodego i niepokornego. Zapomina o nim tak, jak o bohaterach Rumble Fish. Miałem wrażenie, że całość jest skonstruowana jak podróż po mieście duchów. Z ludźmi, którzy owszem mieszkają tutaj, poruszają się i zajmują codziennymi sprawami, jednak są tylko tłem. Umierają za barem, ze szklaną whiskey w jednej i browarem w drugiej.

 

Na pierwszym planie niczym cienie krążą główni bohaterowie. Są jak małe płomienie, które zaraz zgasną, a nie zdążyły się dobrze rozpalić. Młode serca, które powinny zdobywać, tętnić życiem, kochać i nieść siłę. Coppola nie moralizując przedstawia historię Rusty’ego Jamesa (Matt Dillon). To droga młodego chłopaka w kierunku poważnej recydywy. Rusty chleje, bije się, uczestniczy w orgietkach, ma dziewczynę, o której myśli tylko gdy chce powyć do gwiazd. Wykolejeniec, a przynajmniej na drodze prowadzącej do wykolejenia. Ale hej! To już było. To miasto już miało na swoich ulicach takiego typa. Motorcyle Boy (Mickey Rourke), czyli legenda zaułków. Gdyby w mieście był jakiś bard, to z pewnością połowa jego piosenek byłaby właśnie o nim. Ta legenda to jednocześnie brat Rusty’ego. To oczywiście żadna wielka rzecz, że Motorcycle Boy wraca do miasta. Chociaż w powietrzu wciąż unoszą się opowieści o nim, to de facto „tam” (w tych historiach) nigdy nic nie było. To Rusty snuje brednie o honorze, gangach, wielkich bójkach i o tym, co będzie jutro. Jutra nie będzie, bo Coppola wyraźnie zaznacza to uwypuklając zachowanie swoich postaci. To straceni chłopcy.

Recenzja filmu "Rumble Fish" (1983), reż. Francis Ford Coppola

Smutny to film, gdyż nie widzimy nadziei dla zatopionych w czerni i bieli postaciach. Cały nasz pobyt w tej sennej mieścinie przypomina przelot na iluzoryczną krainą, gdzie drzwi zostały otwarte tylko na czas seansu – dla nas, widzów. Nikt stamtąd nie wyjdzie. Realizacyjnie twórca postawił na halucynogenny miejscami klimat uciekając się do eksperymentalnych, odważnych zabiegów (Diane Lane prężąca się w stroju bikini na szkolnej szafce, jako pragnienie młodego nabuzowanego chłopaka). Czerń i biel to jednak nie wszystko. Nadaje to oczywiście „artystycznego” zacięcia, jednak za tym poszedł styl filmowania narzucony przez wybitnego operatora Stephena H. Buruma.

Recenzja filmu "Rumble Fish" (1983), reż. Francis Ford Coppola

Wprawdzie Burum za swoją pracę w zawodzie dostał nagrodę w postaci nominacji do Oscara dopiero przy filmie Hoffa w 1992 roku, jednak to właśnie Rumble Fish powinno zostać uznane za operatorskie arcydzieło. Mocne, odważne kadry i niejednokrotnie śmiałe decyzje o ujęciach z rożnych kątów. Do tego dochodzi mocny kontrast w postaci szybujących wściekle groźnych chmur, jakby ten moment, który mógł wykorzystać Rusty mijał już bezpowrotnie. Już nikt nie zwolni i nie pozwoli mu wsiąść. A może? A może jednak tkwi nadzieja w tym szaleńcu, który przybył na swoim motorze. Może to właśnie on (Motorcycle Boy) będzie u Coppoli zbawicielem. Szalonym, ale jednak zbawicielem.

Recenzja filmu "Rumble Fish" (1983), reż. Francis Ford Coppola

Reżyser o wielu rzeczach nie mówi, jednak przez kilka epizodów, jako podejrzliwi widzowie sami wyciągnięcie wnioski. Tu nie ma żadnej zagadki, tylko gorzka prawda, która nie jest wyciągana za szmaty na zewnątrz. Ot tak, by legenda mogła żyć dumnie jeszcze przez chwilę.

Polecam jako niemalże arcydzieło w dorobku Coppoli. Rumble Fish to wielka rola Mickey’ego Rourke’a  i Matta Dillona. To genialny epizod Dennisa Hoppera i świetny Nicolasa Cage’a. Nie zapominajmy o niepokojącej, dołującej nawet muzyce i piosenkach w tym świetnej Don’t box me in Stewarta Copelanda Stana Ridgway’a. To w końcu zew młodych wilków, które ryczą tylko na kilku przecznicach, bo nigdzie dalej nie były.  Ponury i jednocześnie porywający film. Nostalgiczny, powolny, oddychający jak maratończyk na finiszu. Polecam bardzo.

9/10 - reweleacyjny

Czas trwania: 94 min
Gatunek: Dramat
Reżyseria: Francis Ford Coppola 
Scenariusz: S.E. Hinton (powieść), Francis Ford Coppola
Obsada: Matt Dillon, Mickey Rourke, Diane Lane, Dennis Hopper, Nicolas Cage, Chris Penn, Laurence Fishburne, Tom Waits, Sofia Coppola
Zdjęcia: Stewart Copeland
Muzyka: Stephen H. Burum