PoNapisach
Tumblr Instagram Facebook Twitter
NAJNOWSZE LOSOWE
STREFA VHS

X-Men: Apocalypse (2016)

Recenzja filmu "X-Men: Apocalypse" (2016), reż. Bryan SingerZobacz jak zajebiście Quicksilver wylatuje z budynku używając obróconego stołu niczym deskorolki. Zobaczcie tego śmiesznego psa, który leci z kawałkiem pizzy w pysku! Wow, jakie kolory przy efektach specjalnych. Mamy jednocześnie fioletowy, żółty, niebieski, czerwony. Wszystkie kolory. To Bryan Singer postanowił uderzyć w nową kategorię widzów. Nową dla serii o X-Menach. Ten film jest zły. Jest okropnie głupi, naiwny, dziecinny i bezczelny w swojej próbie wyciśnięcia kasy z fajnych elementów z poprzedniej części.

 
 
 

Singer w najnowszej odsłonie serii o X-Menach stawia na lata 80. i jest to jeden z nielicznych plusów. Idzie za tym oczywiście ukłon w kierunku widza starszego. Ale ja się nie dam oszukać, bo poza realiami w jakich rozgrywa się akcja, dostajemy papkę. Papkę dla czytelnika kolorowych magazynów młodzieżowych. To jak wydanie BRAVO z początku lat 90. Jest dużo, kolorowo i bez sensu.x-men apocalypse 3

Do głosu próbuje dojść pierwszy, prastary X-men, tytułowy Apocalypse. Wybudzony z przydługiego snu zbiera swoich czterech jeźdźców i z ich pomocą będzie chciał zniszczyć świat ustalając nowy porządek. Robi to w przekonaniu, że najpierw trzeba coś zburzyć, by na gruzach wznieść nową cywilizację. Porozrzucani po świecie „starzy” X-meni muszą znowu połączyć siły, by przeciwstawić się nadchodzącej apokalipsie. I o ile wszyscy zdają sobie sprawę z powagi sytuacji, to jak zwykle największe problemy ze zrozumieniem istoty rzeczy będzie mieć Magneto (Michael Fassbender). To właśnie Magneto, ze swoimi dylematami moralnymi, ponownie będzie musiał zdecydować o przechyle szali w odpowiednim kierunku.

Zdecydowanie wolę rozpasane, patetyczne walki półbogów w mrocznej stylistyce Snydera, niż kolorową papkę Singera. Zdaję sobie jednocześnie sprawę, że X-Men: Apocalypse ze swoimi kolorami nie odbiega zbytnio od kolorowej historii z kart komiksu, ale ja tego nie kupuję. Nie kupuję również wielu bzdur, które uderzają już od początku. Odsłonięty dywan, który wpuszcza promienie słoneczne i wprawia tym samym w ruch całą apokaliptyczną machinę, to przecież absurd.

Recenzja filmu "X-Men: Apocalypse" (2016), reż. Bryan Singer

Owszem, tytuł jak nic wpisuje się w ustaloną kategorię PG-13. Produkcja nie skupia się jedynie na „wyciszeniu” brutalnych scen (epizod z Rosomakiem to jak policzek dla widza, który widzi „jak mogłoby być”, gdyby wyprosić z kina dzieciaki). PG-13 uderza najbardziej na etapie przedstawienia szkoły talentów profesora Charlesa Xaviera (James McAvoy). Irytujące kolorowe futrzaki chodzące bez celu po korytarzach przypomniały mi od razu serię Harrego Pottera, którego fanem nie jestem.

X-Men: Apocalypse to produkt z sieciówki. Marnie przygotowany zestaw dla lubujących się w zamawianiu coli XL. Efekty specjalne są tragiczne i widać to najlepiej na przykładzie walki finałowej. Część wygląda po prostu nieprofesjonalnie (doniesienia o kolejnych światowych kataklizmach w postaci obrazków walących się metropolii). Część zaś (te w czasie walki na pierwszym planie) odcina się zbyt wyraźnie i sekwencje wyglądają jak rozmowy w telewizyjnym studio z narysowaną biblioteką za plecami (szczególnie uderzył mnie fragment z Psylocke).

Recenzja filmu "X-Men: Apocalypse" (2016), reż. Bryan Singer

Nie polecam. To część, w której twórcy zamiast skupić się na pełnokrwistej fabule, oderwali wszystkie kupony od poprzednich części i podali je ponownie. Przedobrzyli jednak i dostaliśmy nachalny produkt, którym (według nich) powinniśmy się cieszyć. 4/10

Za seans dziękuję sieci kin.

Cinema City

4/10 - ujdzie

Czas trwania: 144 min
Gatunek: Akcja
Reżyseria: Bryan Singer
Scenariusz: Simon Kinberg, Bryan Singer, Michael Dougherty, Dan Harris
Obsada: James McAvoy, Michael Fassbender, Jennifer Lawrence, Nicholas Hoult, Oscar Isaac, Rose Byrne, Tye Sheridan
Zdjęcia: Newton Thomas Sigel
Muzyka: John Ottman

  • A ja nie lubię X-menów. W ogóle. Jednak nie będę pisac dlaczego, nie będę się całkowicie pogrążać 😀

    • Całkowicie? Nie zauważyłem nawet pierwszego zanurzenia 😀 DAWAJ

      • Dla mnie takie filmy, to czysta niezobowiązująca rozrywka. Ma mi cieszyć oczy, a nie mózg. Także jak oglądam te rozterki, to mnie krew zalewa. Widziałam chyba 4 filmy i za każdym razem to samo. Załóżmy, że każdy film trwa godzinę trzydzieści:
        – przez 60 minut nic się nie dzieje. Chodzą, jojczą, przybite to to takie chodzi i smęcą. A nie są akceptowani, a chca być normalni, a jak mam żyć, a atakują nas, a przegramy, aaaa
        – kolejne 10 minut mamy zryw narodowy. Pikne słowa, każdy wzruszony, genialne plany, pomysły i w ogóle.
        – następne 15 minut dostajemy zajebistą walkę. Ale poważnie, każda mi się podobała.
        – przez kolejne 5 minut opłakujemy straty, widzimy lepsze jutro.
        KONIEC
        No jakoś tego nie kupuję. Nie kupuję tego przygnębienia, tego patosu. No i aktorsko trochę to leży. Nie wiem jak Ci nowi X-Meni, ale tamta seria, to chyba tylko widelec i łysy dobrze grali.

        • Hej! Ale mogłabyś nie streszczać fabuły „X-Men: Apocalypse”?!?! NAWET jeżeli nie widziałaś? 😛

          • Ale Harry Potter miał to samo, tylko nie chodzili przybici, a czasami nawet żartowali. Jednak wiadomości o HP nie śledzę, a o X-Menach coś tam zawsze sobie poczytam 😀 Nie wiem, może spróbuję z komiksami, bo filmy mi nie podchodzą zupełnie. Ale zwiastun tej części co teraz jest w kinach jest miodny! Nawet się upominałam wiele razy w głowie, żeby nie iść do kina, bo to taka ściema i na bank nie zrezygnują z tych cholernych 60 minut na rzecz jakiejś akcji.

          • Niestety wszystkie filmy o X-Men są straszliwie spłycane i dostosowywane do oczekiwań wielbicieli blockbusterów. W komiksach o coś chodziło, było jakieś przesłanie, a w filmach po prostu wszystko musi prowadzić do wielkiej anihilacji pod koniec fabuły. Ale gdyby widzowie tego nie chcieli, to pewnie seria zakończyłaby się na pierwszym filmie (ewentualnie mielibyśmy serię reebotów). Komiksy polecam, zwłaszcza te, które były wydawane u nas przez TM-Semic, ewentualnie New X-Men ze scenariuszem Granta Morrisona (było wydawane w cyklu Dobry Komiks, ale zdaje się, że pojawiły się też w WKKM).

  • Uwielbiam filmy MARVEL. X-men nie jest do końca moją bajką, ale pójdę z ciekawości!

    • Eee Ciekawość może być zaspokojona na innych filmach. To jeden ze słabszych filmów od Marvela.

      • Ja uważam, iż jeszcze gorszy był Kapitan Ameryka. Z racji tego, iż teoretycznie rozwalił mniej lub bardziej zgraną grupę. Generalnie wiało nudą. Iron Man nadrabiał, ale sam nie dał rady pociągnąć całego filmu. Czarna wdowa tylko wyglądała w tej części. I tyle…

  • Może jest tak, że twórcy próbują wytłumaczyć widzom, że ta seria będzie już z góry przeznaczona dla młodszej widowni? Tak to sobie teraz tłumaczę. W sensie, że przy kolejnej odsłonie będzie tak samo, bo przecież tak to jest ustalone. Będą zagarniać coraz młodsze pokolenia widzów 😀

  • Mr. ??

    Wolę X-Men Apocalypse od IM3, 2, Avengers: AoU, Thor 2 może to przez tych żałosnych czarnych charakterów jak Strucker który robi za mięso armatnie, Malekith, Ultron słabi już w Avengers TEMH byli mocniejsi, Killian USA Mandarin żeby dla pieniędzy podlizać się Chinom
    sam Kilian był słaby i żałosny ex nerd z kompleksami porzuconego kochanka bawiący sie w terrorystę ale daleko mu nawet do Nero i Khana ze Star Treków Abramsa.
    Do tego idiota Trevor.
    Odnoszę wrażenie że Disney niszczy Marvela nie tylko MCU ale też komiksy dziecinadą, głupotą polityczną poprawnością.
    Co do X-Men Apocalypse to najbardziej podobał mi się Eric / Magneto, po nim Apocalypse ze swoją pokręconą wizją świata, Xavier taki se no i te dzieciaki jakoś mi nie leżą
    zabrakło kogoś typu Cable czy chociaż jego syna i wątku z alternatywnymi rzeczywistościami których w komiksowych X-Menach było sporo.
    jak dla mnie 7/10

    Jak na razie Netflix pokazał jak powinny wyglądać ekranizacje Marvela i czarne charaktery