PoNapisach
Tumblr Instagram Facebook Twitter
NAJNOWSZE LOSOWE
STREFA VHS

Przed rewolucją (1964)

"Przed rewolucją" (1964), reż. Bernardo Bertolucci. Recenzja filmu.

Głównym bohaterem drugiego pełnometrażowego filmu Bernarda Bertolucciego jest młody mężczyzna Fabrizio (Francesco Barilli). Ciężko uciec tutaj od przekonania, iż Przed rewolucją stanowi bardzo osobistą (kolejna zresztą) próbę opowiedzenia przez reżysera o własnych przeżyciach i doświadczeniach. Fabrizio jest ciągle pod wpływem inspiracji, które atakują jego młody umysł. Pierwszą jest jego nauczyciel Cesare (Morando Morandini), komunistyczny agitator. Drugą, ważniejszą dla fabuły, chociaż strasznie ulotną, jest przyjeżdżająca do miasta Gina (Adriana Asti), ciotka głównego bohatera.





Przed rewolucją opowiada o buncie, który ma szansę nastąpić w życiu młodego człowieka. Na pierwszy plan wybija się nieustannie w trakcie seansu rodzinne miasto Bertolucciego – Parma. W pięknie sfotografowanym mieście (również z użyciem zdjęć lotniczych) obserwujemy kilka wydarzeń mających znaczący wpływ na przyszłe (być może) rewolucyjne nastawienie Fabrizia do świata. Śmierć przyjaciela na wyciągnęła z niego introwertyka (na chwilę), którym nigdy nie był. Jednak to właśnie ciotka Gina sprowokowała Fabrizia do prawdziwego stanu „przed rewolucją”. Pomiędzy dwójką ludzi budzi się coś na kształt uczucia będącego jednak złudną nadzieją na coś więcej. Oczywiście oboje wydają się być zaangażowani, ale nie da się ukryć, że to właśnie Gina przedstawiona jest jako ta, która traktuje romans przelotnie. To przecież tylko wakacyjna przygoda…

"Przed rewolucją" (1964), reż. Bernardo Bertolucci. Recenzja filmu.
Cały seans to kilka skompilowanych w ramy fabuły epizodów. Poza flirtem pomiędzy Fabriziem a Giną, widzimy jeszcze istotne w tym okresie dla reżysera wątki polityczne, jak sceny z przygotowań do komunistycznych wieców. Tęsknotę za czymś dalekim, co przeminęło twórca zamknął w osobie właściciela stawu – Puka. Ten, chociaż wydaje się być rozgoryczony, doskonale zdaje sobie sprawę, że zmiana musiała nastąpić. W konfrontacji z Fabriziem wypada statecznie i rozważnie. Taki dysonans jeszcze bardziej zbliża nas do zrozumienia dlaczego Bertolucci opatrzył swój obraz takim tytułem. W epizodzie z właścicielem stawu zauważyłem coś ciekawego – Bertolucci uwielbia wracać w te same miejsca i dam sobie rękę uciąć, że kilka scen było kręconych w tych samych miejscach, którymi przebiegał Donald Sutherland uciekając przed chłopami w Wieku XX.

"Przed rewolucją" (1964), reż. Bernardo Bertolucci. Recenzja filmu.
Jaki nam zaś prezentuje się warsztat realizacyjny Bertolucciego? Najbliżej mu do tego co możemy zobaczyć w Partnerze z 1968 roku. Awangarda, eksperymenty z montażem (w tym ciekawy schemat, do którego trzeba się tutaj szybko przyzwyczaić – powtarzane po kilka razy te same sceny). Muzycznie jest również awangardowo i to ciekawe, bo ścieżka filmowa zupełnie odbiega od tego do czego przyzwyczaił nas kompozytor Ennio Morricone. Za to kompletnie już zaskoczony jestem świetnymi piosenkami, jakie twórcy umieścili w filmie.

Przed rewolucją polecam.

7/10 - dobry



Czas trwania: 115 min
Gatunek: Dramat
Reżyseria: Bernardo Bertolucci
Scenariusz: Bernardo Bertolucci
Obsada: Adriana Asti, Francesco Barilli
Zdjęcia: Aldo Scavarda
Muzyka: Ennio Morricone

  • Gonię Bernardo. Jestem w trakcie "Novecento" a w tym przypadku "w trakcie" wiele znaczy 🙂 Zaczyna mi się precyzować jego postać jako reżysera, choć z tego co tu czytam, to pierwsze filmy są inne. Póki co jadę na angielskich napisach.

  • Eee Ale do Novocento to są napisy.

  • PiQ

    Też pomału nadganiam. Zacząłem od "Ostatniego Tanga…" i wróciłem do początku drogi reżysera. Za mną jego 2 pierwsze filmy. O ile "Kostucha" jest jeszcze dość mało wyrazista i chyba więcej tu wczesnego Pasoliniego niż Bernardo, tak w "Przed rewolucją", już widać zalążki własnego stylu, choć inspiracja Nową Falą bardzo widoczna. Formalnie jest bardzo dobry, szczególnie biorąc pod uwagę młody wiek reżysera. Treść trochę rozmyta, ale tak napisałeś czuć, że film jest mocno autobiograficzny. Cały czas liczę na dzieło, które zadziała we mnie jednak mocniej.

    btw. Słabo właśnie z dostępnością polskich napisów do jego wczesnych dzieł. Niby to nie jest duży problem, ale jednak łatwiej się ogląda po naszemu 🙂

  • No licho z dostępnością. Mam opracowane przez Kinoblog (również uczestnik wyzwania) napisy do "Przed rewolucją" i "Partner". Jakby coś to napisz do mnie i prześlę. Przede mną jeszcze trzy tytuły i chociaż rzeczywiście czasem jest ciężko to najlepszą decyzją (rada na przyszłość) jest rozłożenie sobie filmów na dłuższy okres 🙂 Wybrałem na kolejne wyzwanie (po 16 marca) reżysera z bardziej różnorodną filmografią. Chociaż też niemałą 🙂

  • Aż boję się zapytać co to za reżyser. Ale co do rozłożenia sobie seansów w czasie, to trafne spostrzeżenie.