PoNapisach
Tumblr Instagram Facebook Twitter
NAJNOWSZE LOSOWE
STREFA VHS

Withnail and I (1987)

Withnail and I - Whitnail i Ja - 1987Whitnail and I z 1987 roku to opowieść o destrukcyjnym związku / przyjaźni pomiędzy Whitnailem i mną. Rzadko można obejrzeć w filmie tak sugestywnie i realistycznie przedstawione paranoje spowodowane długotrwałym wypalaniem synaps. W tym przypadku chodzi o naturalne i te wytwarzane przez człowieka używki. Spalane, wciągane, konsumowane, spożywane w postaci płynów, wdychane itp. itd. Podobny obraz szaleństwa i spustoszenia, jakie dokonały w mózgu narkotyki, pokazał dziewięć lat później w swoim filmie Las Vegas Parano Terry Gilliam. Jednak u Gilliama demony w pewnym momencie wymknęły się spod kontroli i jest to w gruncie rzeczy zabieg łatwiejszy dla reżysera.



Przecież nastawiając się na taki chaos, można dać aktorom wolną rękę i postawić na spontan. Chociaż każda scena zapewne była pieczołowicie reżyserowana, można odnieść wrażenie, że niektóre zagrania były dziełem przypadku. „Rozpieprzcie ten pokój” mógł w pewnym momencie wykrzyczeć Gilliam…

Bruce Robinson (reżyser i scenarzysta Withnail and I) zrobił film elegancki i o niebo subtelniejszy. Jego główny bohater – Ja (Paul McGann) – ma ciągłe uczucie prześladowania, pogłębiające się zresztą z dnia na dzień. Mieszka w obskurnym mieszkaniu, które dzieli z Whitnailem. Obaj jako bezrobotni aktorzy spędzają całe dnie na ćpuńskich odjazdach, a każdą minutę poświęcają na wymyślanie kolejnych sposobów na odurzenie się. Jako że funduszy na to nie przybywa, sposoby na odlot robią się coraz bardziej ekstremalne. Mieszkanie, w którym pomieszkują przypomina melinę – niemal lokum Tommiego z filmu Trainspotting, po tym jak przeszedł na ciemną stronę mocy (do filmu Dannego Boyla jeszcze powrócę).

Withnail and I - Whitnail i Ja - 1987
Whitnail and I to kino drogi mające swoje ujście w narkotycznym tripie trzymające akcję za pysk do napisów końcowych, które… śmieszy, wzrusza, daje do myślenia. Całość fabuły zawiązuje się, gdy para głównych bohaterów wyrusza z londyńskiego szamba  na wieś do wuja Whitnaila, by… No właśnie. Czemu ma służyć ta podróż. Wprawdzie napisałem, że to kino drogi, jednak podróży jako takiej jest tu jak na lekarstwo. Drogę więc trzeba tutaj traktować jako coś iluzorycznego, będącego tylko pretekstem do próby ogarnięcia swojego życia. Z moich powyższych opisów wynika, że to ponura rozprawka o narkomanach, traktująca podłoże filmowe jako arenę do dania nauczki tym, którzy za głęboko wdepnęli w bagno. Przez ten cały mrok, który jest widoczny na pierwszy rzut oka przebija cała kawalkada wisielczych dowcipów. Nie takich prosto z sitcomów – krótkich, z szybką puentą. Tutaj puenty nie ma, a dowcip polega raczej na obserwowanych przez widza kolejnych tragikomicznych zdarzeń. No, bo jak tu nie uśmiechnąć się w momencie, gdy Whintail strzela z dubeltówki do ryb pływających w strumieniu. O tak! Nasi bohaterowie nie są w ogóle przygotowani do życia na wsi. Zdobywanie pożywienia, proste prace w domku. Wszystko to urasta to problemów wielkości Mount Everestu. Dla zaćpanych jegomości nawet porządne zaparkowanie przed posesją jest problemem, więc zostawiają na cały czas „urlopowania” samochód w połowie bramy. Pamiętacie tą scenę, gdy Tommy zabiera resztę ekipy na wycieczkę w góry w filmie Trainspotting? Stoją na peronie patrząc na piękne szkockie widoki. W swoich spranych, menelskich ciuchach chcą po prostu wrócić do swoich zadymionych knajp, pokoi, łóżek. Whitnail i ja poszli krok dalej i spróbowali życia poza miastem.

Withnail and I - Whitnail i Ja - 1987
W finale dostajemy ukryty moralizatorski wydźwięk. Jednak to nie razi, a tylko potwierdza stałą prawdę o wiecznym imprezowaniu: korzystać owszem możesz, ale w odpowiednim momencie powiedz stop. Jeden z bohaterów to zrobił. Nie zdradzę który.

Withnail and I - Whitnail i Ja - 1987
Można w tym filmie zakochać się bez reszty. Nie dziwię się również, że zyskał w niektórych kręgach miano kultowego. Na pierwszy plan wybija się gra aktorska Richarda E. Granta. Facet kradnie całą historię i nie na darmo nazwisko jego postaci jest umieszczone w tytule. Jest tutaj najważniejszy. Jest wszystkim tym, co kochamy w aktorach. Zdecydowanie nie jest typem amanta, ale przez swoją kreacje stworzył postać z krwi i kości. Miejscami niebezpieczny, nieprzewidywalny i co najmniej niepewny swoich zachowań. Ma się naprawdę wrażenie, że sam Whitnail nie wie co zaraz zrobi. Może wyskoczy przez okno, może strzeli do mnie ze strzelby? Któż to wie. Chodzący chaos.

Withnail and I - Whitnail i Ja - 1987
Nie chciałbym pomniejszyć roli Paula McGanna w tym filmie. Te jego zabłąkane, przestraszone spojrzenie jest świetne. Trwa w roli „przyjaciela” Whitnaila aż do finału, pomimo wszystkich kurewskich rzeczy, które ów „przyjaciel” wyczynia. No tak, ale będąc na ciągłym haju niektórych rzeczy nie zauważasz. Scenariusz nie jest zagmatwany,główna siła filmu tkwi w odtwórcach głównych ról i dialogach między nimi. Jednak chociażby z tych dwóch dominujących względów film zobaczyć trzeba… Polecam.

8/10 - bardzo dobry

Czas trwania:107 min
Gatunek: Dramat
Reżyseria: Bruce Robinson
Scenariusz: Bruce Robinson
Obsada: Richard E. Grant, Paul McGann, Richard Griffiths
Zdjęcia: Peter Hannan
Muzyka: David Dundas, Rick Wentworth

  • Czytając recenzję miałam wrażenie, że ten film widziałam, choć go nie oglądałam,… ale obejrzę. 😉

  • Tym bardziej, że powinna Cię zainteresować ścieżka dźwiękowa. Jest kilka szlagierów, które w całości prezentują ciekawy podkład pod seans.