PoNapisach
Tumblr Instagram Facebook Twitter
NAJNOWSZE LOSOWE
STREFA VHS

Judgment Night

Judgment Night to film, który widziałem raz i to bardzo dawno temu. Widziałem go w telewizji gdy jeszcze zdarzało mi się ją oglądać. Sam film przesadnie mnie nie zachwycił. Nigdy do niego nie wróciłem i mam bardzo zamglone wspomnienie fabuły. Jednakże tytuł ten zapisał się trwale w mojej pamięci dzięki nietypowej ścieżce dźwiękowej. Co jest w niej takiego odmiennego? Przyjacielska konfrontacja raczej nieprzepadających za sobą kultur. „Gitary białego rocka” jak i „czarne scratche” mieszają się z rapowymi rymami i wokalami z pogranicza rocka, punka i metalu. Oczywiście tego typu „anomalie” nie są czymś zupełnie nowym.

 
Wcześniej już Run D.M.C. nagrało na swojej płycie cover Walk this way z udziałem samego Stevena Tylera i Joe Perry’ego z Aerosmith. Powstała także wersja utworu Public Enemy Bring the Noise z udziałem Anthrax, którą oba zespoły umieściły na własnych wydawnictwach. Aczkolwiek w przypadku tego albumu mamy do czynienia z aż jedenastoma utworami, które są efektem synergicznej kooperacji ikon takich jak np. ONYX & Biohazard, ICE-T & Slayer czy Cypress Hill & Pearl Jam.

Kompozycje są bardzo zróżnicowane chociażby ze względu na specyfikę zespołów. Jest energiczna agresja, jest też chillout. Każda z grup dość wyraźnie zakreśliła charakterystyczne dla siebie akcenty i jeżeli ktoś zna choć minimalnie twórczość np. Sonic Youth czy Cypress Hilla to nie powinien mieć problemu z rozpoznaniem ich podczas słuchania bez posiłkowania się okładką. Album wypełniony jest bardzo udanymi kompozycjami i całości słucha się bardzo przyjemnie… oczywiście przy założeniu, że słuchacz jakoś odnajduje się przynajmniej w jednej ze wspomnianych stylistyk.

Viper

1. Just Another Victim Helmet & House of Pain
2. Fallin Teenage Fanclub & De La Soul
3. Me, Myself & My Microphone Living Colour & Run DMC
4. Judgment Night Biohazard & Onyx
5. Disorder (składanka z trzech utworów zespołu Exploited: War, UK ’82, and Disorder) Slayer & Ice-T
6. Another Body Murdered Faith No More & Boo-Yaa T.R.I.B.E.
7. I Love You Mary Jane Sonic Youth & Cypress Hill
8. Freak Momma Mudhoney & Sir Mix-A-Lot
9. Missing Link Dinosaur Jr. & Del tha Funkee Homosapien
10. Come & Die Therapy? & Fatal
11. Real Thing Pearl Jam & Cypress Hill


  • Wiedziałem, że prędzej czy później to nastąpi! Patryk już nie nadąża z częstotliwością wypuszczania nowych wpisów, więc zaczął porywać ludzi z ulicy, po czym zamyka ich w piwnicy i zmusza do pisania tekstów na bloga. Nic się nie bój Viperze, daj jakiś znak w komentarzach, a ja zaraz zadzwonię po policje 😛

    BTW, Ice-T mógłby na tej płycie z Body Countem wystąpić, a nie się ze Slayerem szwendać 🙂

  • Anonimowy

    Jest trochę wykonawców łączących te stylistyki, Body Count by tu pasowało, równie dobrze można by wepchnąć Beastie Boys, Living Colour samodzielnie też dałoby radę, aczkolwiek koncepcja "duetów" by się wysypała…poza tym myślę, że mieć coś wspólnego ze Slayerem to żaden wstyd 🙂

  • Jeszcze Bad Brains i Rage Against the Machine. W sumie Beastie Boysi mieli taki duet na Licensed to Ill, kiedy Kerry King z nimi grał.

  • Simply

    ,, czarne sctatche''
    Nie do końca, akurat imo najciekawsze hip hopowe kapele tamtego okresu – House of Pain i Cypress Hill , to w dużej mierze Latynosi .
    Mi tu najbardziej zabrakło formacji absolutnie bazowej dla tego typu łączenia czarnych stylów i technik z rockowymi ciężkimi riffami na podkładzie funka- Fishbone'a ( bez którego nie byłoby np. Red Hotów )
    Ze strony jazzu , podobnie synkretyczne rzeczy robił jeszcze w latach 80' wychodzący z estetyki harmolodic czarny gitarzysta James Blood Ulmer – jego produkcje z Jamaaladeenem Tacumą i Calvinem Westonem energią kasują cały Judgement Night .
    Bad Brains z kolei ciekawie połączył HC z reggae ( jak na natty dreadów przystało, nagrywali też dubowe wersje swoich albumów )
    A Body Count widziałbym tu najchętniej z Jello Biafrą ( no i ,, Cop Killer'' obowiązkowo , bez wędzenia wieprza nie ma jazdy )
    Ogólnie wydaje mi się, że żaden z tych duetów nie dorównuje temu, co sparowane dla potrzeb soundtracka kapele stworzyły osobno.
    No i nie napisałeś najważniejszego ; jak się to granie sprawdziło w filmie , przecież mowa o muzyce filmowej . Nie obraż się, ale argumentacja typu : nic nie pamiętam, bo dawno widziałem, to jest gimbaza w stanie czystym

  • Trochę ta recenzja na odpierdol, bez głębszego potraktowania tematu – takie informacje to można z wikipedii spisać i będzie git.
    Ale wiadomo, początki nie są łatwe, więc spokojnie czekam na kolejne recki soundtracków.
    Aha, i gdzie ten chillout? Fallin?

  • Simply

    Byłbym zapomniał ; tak już sobie fantazjując, według mnie pasowałyby tu idealnie dwie absolutnie wymiatające w tym czasie europejskie kapele, o których już teraz nikt nie pamięta ; angielski Senser i holenderski Urban Dance Squad ; ci pierwsi mogliby pociągnąć z MC Solarem, a ci drudzy ze Spearheadem.

  • Simply

    Z tym chilloutem to pewnie autorowi chodziło o to , że padły słowa ,, I Love You Mary Jane'' 😀 😀

  • @Simply
    >>,, czarne sctatche''
    Nie do końca, akurat imo najciekawsze hip hopowe kapele tamtego okresu – House of Pain i Cypress Hill , to w dużej mierze Latynosi<<

    Tu chyba bardziej chodzi o korzenie hip-hopu, a nie co było wtedy in. Poza tym, Wu-Tang wydał w '93 36 Chambers, a A Tribe Called Quest The Low End Theory w '91 i Midnight Marauders w '93. House of Pain i Cypress Hill się do tego nie umywają. No może co najwyżej tym, że wywarli influence na Piotra Liroy'a z Busku Zdroju.

    Jeszcze co do innych crossoverowych kawałków, to Sonic Youth miało na Goo kawałek z Chuckiem D.

    http://youtu.be/SDTSUwIZdMk

  • Simply

    Ja nie wiem , co Ty palisz, że ci się Cypress Hill łączy z Liroyem . Jakiś wywiad z nim czytałeś , gdzie tego inluensa światu ogłosił ? ,, Black Sunday'' 93 to zupełnie inne brzmienie, produkcja , etc, niż Wu Tang. Dla mnie ta płyta , przez swoją didżejską ascezę i nietypową barwę raperów ( zwłaszcza, jak sobie wchodzą w interakcje, gdzie drugi głos zaczyna ,,szamanić '' ) , to jest majstersztyk . Potem już tak dobrze nie było.
    Z House of Pain wyszedł świetny nie tylko raper, ale przede wszystkim wokalista, Everlast.

  • Wywiadów nie czytałem, ale Jump Around, Insane In The Brain i Scyzoryk mają chyba podobne podkłady zapętlony beat z takim końskim piskiem (zresztą DJ Muggs chyba produkował oba amerykańskie kawałki i ktoś kiedyś mi mówił, że Piotrek samplował Cyprysów).

    Nie mówię, że Wu Tang jest podobny. Mówię, że jest duży lepszy.

    "Z House of Pain wyszedł świetny nie tylko raper, ale przede wszystkim wokalista, Everlast"

    http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/8/8b/Blowing_a_raspberry.ogv, whatever 🙂

  • Simply

    A Arrested Development jest jeszcze lepszy i też nie podobny i tak można do usranej.
    Samplowanie z innych hip hopowych numerów to jest dowód niemocy ogólnej i ciasnych horyzontów samplującego i w żadnym wypadku na rzutuje to na tego, z kogo bierze próbki

  • Ale udowadnia, że inluens był. I co, teraz dać ci namiary na mojego dilera? Może ci się słuch poprawi 🙂

  • Simply

    Chamska zwała w postaci sampli to żaden influens. Do tego zostaje cała reszta, której bez pomocy dilera nie da się ze sobą pomylić. Dawaj namiary ,może być śmiesznie 😀

  • Ok, wyślij mi wiadomość na maila. I pamiętaj, jak zaczną ci się zakola robić, będzie się pojawiał szum w uszach i zrobią ci się odbarwienia na penisie, to nic się martw. Z początku tak musi być 😛

  • Simply

    To trzeba było od tego zacząć te całą rozmowę , wszystko byłoby jasne i na pewno bym się z tobą nie spierał 😀
    joł !

  • Pisząc to założyłem, że jeżeli ktoś nie miał styczności z tym soundtrackiem to może się nim zainteresuje i po niego sięgnie, lub też nie. Tudzież jeżeli ktoś kiedyś z nim się zetknął to może będzie chciał go sobie przypomnieć . Nie miała to być dogłębna analiza każdego dźwięku, tekstu i ich wkomponowania w film. W tym przypadku uznałem, że jest to mało istotne. Film nie jest przesadnie wybitny, natomiast sam soundtrack jest w pewien sposób zjawiskowy i to wydaje mi się najważniejszym, tym co ewentualnie może kogoś do niego przyciągnąć. Nie wiem czy moje założenia były właściwe gdyż komentujący dotychczas są raczej z tym wydawnictwem zaznajomieni, aczkolwiek jakieś reakcje są i nawet jeżeli ktoś odpuści sobie Judgment Night to może chociaż sięgnie po Wu Tang i Cypress Hill żeby samemu zweryfikować teorię wyższości jednego nad drugim 🙂

  • @Daniel To jest świetna podstawa do scenariusza na thriller, a w rezultacie dramat społeczny. Koleś, który zawsze chciał pisać, ale do końca nie potrafił (jak na przykład ja) porywa utalentowanych pisarzy. Tworzy blog z ich pomocą. Trzyma ich w piwnicy, torturuje. Oni smażą wspaniałe teksty. Koleś przez swojego bloga (tematyka najlepiej jakaś życiowa, żeby za serca chwycić) zdobywa uznanie i nagrody. W końcu zabiera się za powieść. Wszyscy krzyczą WOW! co za powieść. Aż tu nagle jeden czytelnik, odkrył pewien schemat w treści… jakby kod, lub wołanie o pomoc…

  • hmm, a może już było takie coś? 🙁

  • Simply

    ,,Misery''

  • Nie oglądałem, ale ten ostatni film Tima Burtona jest chyba o czymś podobnym. Facet staje się sławnym artystą dzięki obrazom, które maluje jego żona (true story podobno). Tylko że on jej chyba nie torturuje… No, może co najwyżej męczy ją tym, że ma obsesję na punkcie Świąt Bożego Narodzenia. Bo to mniej więcej o tym są wszystkie filmy Tima Burtona.