PoNapisach
Tumblr Instagram Facebook Twitter
NAJNOWSZE LOSOWE
STREFA VHS

Szesnaście Świeczek (1984)

Sixteen Candles - Szesnaście Świeczek - 1984

Szesnaście Świeczek nadrobiłem na szybko przed urodzinami Johna Hughesa. Film z gatunku coming age osadzony w głębokich latach 80-tych i będący praktycznie jego esencją. Gdyby ktoś chciał obejrzeć lekką komedię romantyczną z wszystkimi składowymi kina sprzed 30 lat, to w ciemno może sięgać po Szesnaście Świeczek. Jest tutaj wszystko. Księżniczka zatopiona w różu, książę stojący u boku prom queen, jest impreza prosto z Animal House, tylko Belushiego brak. Jest w końcu geek i masa nerdów. Można do woli rzucać w ciemno popkulturowymi hasłami, a i tak któreś trafi w recenzowany tytuł.





Historia jest prosta, lecz nie prostacka. To kolejny dramat szesnastolatki, o której wszyscy zapomnieli. I to jeszcze w dniu jej szesnastych urodzin! Film traktuję całkowicie poważnie, gdyż chcąc nie chcąc i mnie czeka już niedługo przeżywanie tego wszystkiego…

Tą, która cały dzień czeka na to, by zdmuchnąć swoje szesnaście świeczek jest Samantha Baker (jedna z księżniczek filmowych 80’s – Molly Ringwald). Dla przyjaciół i rodziny po prostu Sam. Wszystkie wydarzenia, które reżyser John Huges zamknął w tych 90-ciu minutach, skupiają się wokół głównej bohaterki. Nawet jeżeli nie dotyczą jej bezpośrednio, to i tak w rezultacie wszystkie przyczyniają się do szczęśliwego finału. Nie jest to również żaden spoiler, bo jak wiadomo John Hughes był raczej „pogodnym” twórcą. Komedie romantyczne, kino familijne czy lekkie obyczaje. Był jeszcze home invasion według jego scenariusza – Kevin sam w Domu :). 

Sixteen Candles - Szesnaście Świeczek - 1984
Samantha jest zakochana po uszy w Jake’u (Michael Schoeffling, który po Syrenach z Cher w roli głównej zakończył karierę i skupił się na rodzinnym biznesie – sprzedaży ręcznie robionych mebli). I tak naprawdę cała fabuła dotyczy tego, że Samantha chciałaby wyznać mu swoją miłość – nomen omen najpopularniejszemu chłopakowi w szkole. Pech chciał, że przecież najpopularniejszy chłopak musi już mieć u boku tą najpopularniejszą.

Sixteen Candles - Szesnaście Świeczek - 1984

Jest jeszcze kujon Ted, jego dwaj nierozgarnięci kumple (jeden z nich to 18-letni wtedy John Cusack, który jest „klonem” dzisiejszego 48-letniego Johna Cusacka). Co ciekawe, seans nie przebiega tylko na niezręcznych podchodach Sam do Jake’a. Hughes zawsze do swoich filmów wciskał trochę „uroczej innowacyjności”. Samantha myśląc, że jest kompletnie niewidoczna na szkolnych korytarzach, myli się. Ktoś o niej myśli, ktoś jest zaintrygowany jej osobą. Dwie nastoletnie połówki serc muszą się tylko odnaleźć w tym całym szkolnym rozgardiaszu…

Sixteen Candles - Szesnaście Świeczek - 1984
Przyjemny seans o kolejnym kroku w dorosłość. Rozmowa z niekumatym ojcem. Starsza siostra czekająca na własne wesele. Dziadkowie, którzy oczywiście nic nie rozumieją, a gdy sądzą, że pomagają to oczywiście psują. No i Azjata oraz paru nerdów pokazanych w karykaturalny sposób. Nastolatki w Sixteen Candles to tak naprawdę spokojna młodzież. Nawet w scenach na imprezie w niczym nie przypominają tej z serii Porky’s. Nie ma chlania, ćpania. Wszystko jest takie… familijne. I dobrze! Takie filmy też są potrzebne. Hughes pozostaje Hughesem,  tylko w finale robi delikatną zgrywę z Absolwenta Mike’a Nicholsa, lecz na tyle sympatyczną, że o parodii nie może być tu mowy.

Sixteen Candles - Szesnaście Świeczek - 1984
Całość w smakowity sposób wypełniona zacnymi kawałkami muzycznymi w wykonaniu Kajagoogoo, Patti Smith, Wham!, Davida Bowie (hitów jest znacznie więcej, jednak… no ile można wymieniać :). Czuję się trochę skrępowany, gdy muszę wystawić ocenę dla filmu sprzed 30-stu lat. Taką jednak ma formułę ten blog i zamierzam się do niej stosować (chociaż tak między nami, to poważnie myślę, by zarzucić przyznawanie gwiazdek). Sixteen Candles to niezły, młodzieżowy obyczaj ze śladami komedii i romantyzmu w tle. Happy end jest pięknym zwieńczeniem seansu. Film dla mnie kolejnym obejrzanym ejtisem.
6/10 - niezły

Czas trwania: 93 min
Gatunek: Komedia Romantyczna
Reżyseria: John Hughes
Scenariusz: John Hughes
Obsada: Molly Ringwald, Michael Schoeffling, Haviland Morris, Anthony Michael Hall, John Cusack
Zdjęcia: Bobby Byrne
Muzyka: Ira Newborn

  • Simply

    ,,… czy lekkie obyczaje…''
    Że niby oprócz kręcenia filmów dorabiał, jako męska kurew ?
    Czym czujesz się skrępowany mając ocenić film sprzed 30 lat , jakoś wcześniej się nie czułeś, nawet przy starszych.
    Gwiazdki zostaw , są git geekowsko comingage'owo promqueeńskie . Jakbyś usunął, to zacny duet Wham się już na pewno nigdy nie reaktywuje.
    Koniecznie napisz reckę z ,, Pretty in Pink'' i to nie za pół roku, a jak najszybciej . W końcu raz się żyje !

  • Teraz się zacząłem czuć skrępowany, a co? 🙂 Gwiazdki na razie zostawię. PiP muszę zobaczyć.

  • Simply

    No właśnie nie wiem, ,,co'' ? 😀
    Ja bardzo mało młodzieżówek z lat 80-tych oglądałem i choć dorastałem w tej dekadzie , to nie mam jakiegoś szczególnego sentymentu do kina z tamtych lat , nie licząc horrorów i kina akcji, bo filmy z nastolatkami , to programowo olewałem , nie licząc teenage slasherów oczywiście. Choć w materii grozy i tak wolałem produkcje bez gimbazy z tego okresu . Dobrych rzeczy ze ,starymi' było bez porównania więcej.
    Ja to mam bezgraniczny sentyment do kina lat 70-tych , to jest zupełnie inna jakość. Ale rozumiem u innych zakrętkę na 80-te ( bardziej przez doświadczenie sentymentu jako takiego ) , poza tym to była dekada charakterna , jak trza , jak chodzi o kino.

  • Simply

    A tak BTW Molly Ringwald : Mogłeś wspomnieć, że oprócz młodzieżówek zagrała m.in. rolę Kordelii w awangardowej adaptacji ,, Króla Leara'' Jean Luc Godarda i to w kontekście wywiadu rzeki z Tarantino, o którym nie dawno pisałeś. Przecież Tarantino chodząc za młodu na aktorskie castingi pokazywał CV w którym nadmieniał, że grał w tym filmie – w przekonaniu,że nikt tego nie sprawdzi , bo nikt ,, Króla Leara'' Goddarda nie widział , przypisał sobie również epizod rowerzysty w ,, Dawn of Dead'', bo koleś był pokazany z pewnej odległości i na pierwszy rzut oka mógł się wydawać do niego podobny . Nie było o tym w książce ?

  • Pamiętam tę historyjkę z CV i info o filmie Goddarda w którym nie grał. Nie bał się zawartej przez siebie informacji bo rzeczywiście stwierdził, że nikt go nie widział. O "Dawn of the Dead" nie pamiętam żeby było w książce.

    Wracając do tej krępacji odnośnie ocen. Jak to sobie przemyślałem to chodzi mi w szczególności o ten gatunek filmowy, właśnie z tego okresu. Ma to zapewne związek z sentymentem. Coś na zasadzie, gdyby ktoś mnie poprosił o ocenę smaku oranżady z saturatura. No przecież wtedy była zajebista. Ch wie jak bym teraz zareagował na smak. Jasne, że najłatwiej napisać żebym oceniał tak jak czuję teraz. A może tu chodzi o filmy coming-age, bo jakoś nigdy nie potrafiłem do końca opuścić tego okresu? A może tu chodzi o jakiś kryzys 🙂 Nie wiem Simply, jednak skrepowany nadal się czuję.

  • Simply

    I see, zakochać byś się chciał ? I dać takiego nura na skos przeznaczeniu , jak Jeff Daniels w
    ,, Something Wild '' ? A tu nie ma za bardzo ruchu 🙁 🙁
    Spokojna niewymiarówka, może ani się obejrzysz, a przyjdzie samo do Ciebie, quien sabe ?
    Jakby co , uważaj na Raya.
    A póki co złaż na Ziemie i może w końcu zrecenzuj dokument o poliziottesco .

  • Eee tam zakochać. Raczej wolałbym nie mieć żadnych obowiązków itp. "Eurocrime" sobie kupiłem i traktuję go na zasadzie albumu. Przeglądam, oglądam itd. Recenzję zostawię blogom bardziej znającym sie na tym temacie.

  • Pingback: Niedocenione '87 - Po napisach | z pasją o filmach()