PoNapisach
Tumblr Instagram Facebook Twitter
NAJNOWSZE LOSOWE
STREFA VHS

Szefowie Wrogowie 2 (2014)

To zaskakujące, pomimo iż pierwsza część filmu Szefowie Wrogowie była kiepska, pamiętam sporo. Doskonale wiem dlaczego. Mocarny drugi plan. Tak mocny, że przyćmiewał swoimi osobami wydarzenia rozgrywające się na planie pierwszym. Taki sam problem (a może to nie problem, lecz zaleta?) jest z częścią drugą. Nasze trio pozostało w niezmienionym składzie, czyli Nick (Jason Bateman), Kurt (Jason Sudeikis) i Dale (Charlie Day). Ponieważ życie podpowiadało im, by nie być w kolejnej odsłonie trybikami w maszynie, postanawiają działać. Spotykamy ich, gdy już mają biznes plan, nazwę firmy i szukają sponsorów. Są na jasnej i słonecznej drodze, która oczywiście musi zostać przysypana gruzami. To komedia o zabarwieniu kryminalnym, co z góry stanowi niejako wyzwanie dla twórców. To trudny gatunek i już nie raz pisałem o tym, jak złe wyważenie proporcji pomiędzy powagą, a zgrywą potrafi zepsuć cały seans.

Nasi przedsiębiorcy (właściwie ci, którzy chcą nimi zostać) mają już produkt. To „Shower Buddy”, kumpel spod prysznica, czyli stuningowana słuchawka do natrysku z żelem, szamponem itp. Jako że właściciel firmy zajmującej się największą sprzedażą detaliczną w Stanach zaczął się interesować „Kumplem do mycia”, nasi bohaterowie zostali zaproszeni do świata wielkiego biznesu. Niestety, będąc niedoświadczonym w branży handlowej łatwo utonąć. Tak też się dzieje, a ponieważ Nick, Kurt i Dale ciągle wpadają w tarapaty i nie grzeszą intelektem, szybko dają się omamić Berowi Hansonowi (Cristopher Waltz) i przyjmują jego ofertę. Oczywiście szybko wychodzą na jaw prawdziwe plany Hansona i firma produkująca „Shower Buddy”, jak Titanic po uderzeniu w lodowiec, zaczyna nabierać wody i tonąć.

Na tym opiera się punkt zwrotny filmu. Ponieważ w części pierwszej reżyser pchnął trójkę przyjaciół w kierunku morderstwa, tym razem trzeba było wymyślić coś nowego. Niech to będzie porwanie. Wydaje się, że doświadczenia z pierwszej części powinny na zawsze ostudzić ich kryminalne zapędy. Zdrowy rozsądek omija jednak Nicka, Kurta i Dale’a. Rzucają się wir wydarzeń i z ochoczymi minami (nie zawsze) planują kidnaping.

Miałem wrażenie, że cały film został tak skonstruowany, by pokazać najważniejsze asy z listy płac. Mowa tu o Kevinie Spacey, Jennifer Aniston i Jamiem Foxxie. I chociaż Christopher Waltz jest głównym oponentem w tej historii, to spełnia rolę podobną do pozostałych gwiazd. Zatem obmyślając, wdrażając i w końcu egzekwując plan bankruci „zaliczają” kolejne spotkania, tylko po to, by reszta obsady mogła dać upust swojemu warsztatowi. No i w tym wypadku świetnie się to sprawdza. Spacey, ze swoją gadką przez szybę w więziennej celi widzeń, miażdży główne postacie słowotokiem dotyczącym ich wyobrażeń o sukcesie. Foxx jak zwykle enigmatycznie kreuje się na motherfuckera, którym de facto okazuje się być. Jennifer Aniston zaś wygląda z filmu na film coraz lepiej, a we wcieleniu a’la Elza – wilczyca wypada doskonale. Co z tego? Liczy się przecież „flow”, umiejętność płynnego opowiadania historii. Po pierwszych 15-stu minutach męczyły mnie już wszystkie „wpadki”, których można było uniknąć. I gdy raz za razem,widzowi wydaje się, że z poprzedniej sceny któryś z nich wyciągnął jakikolwiek wniosek, to okazuje się, że można zrobić coś głupszego. Wiem, że to komedia i należy wszystko traktować z przymrużeniem oka, jednak poziom mojej irytacji sięgał zenitu, gdy mając TAKIE kłopoty ma się TAK DOBRE samopoczucie.

I mógłbym tak pisać i pisać gasząc kolejne światła nad gwiazdkami, jednak w całej tej recenzji naszła mnie jedna pozytywna myśl. Myśl i chwila refleksji nad tymi co obejrzeli o jeden film za dużo (tak jak ja). Podczas seansu poczułem ogromną sympatię do tytułu i do twórców przez to jaka atmosfera w kinie towarzyszyła rozwojowi wypadków na ekranie. Przez większość filmu dało się słyszeć tak szczere salwy śmiechu, że zastanawiałem się czy to ze mną coś jest nie tak. I uwierzcie mi, że to nie film, a siedzący w kinie widzowie zarazili mnie trochę tym śmiechem. Oczywiście nie zamierzam odstąpić od swojej skali ocen i wystawiam odpowiednią cenzurkę, którą widać poniżej. Jednak mimo to zachęcam do seansu wszystkich fanów części pierwszej. Jeżeli pierwsze spotkanie z Kurtem, Nickiem i Dalem przypadło Wam do gustu, tutaj też będziecie usatysfakcjonowani.

4/10 - ujdzie

Czas trwania: 108 min
Gatunek: Komedia, Kryminał
Reżyseria: Sean Anders
Scenariusz: Sean Anders, John Morris, Jonathan M. Goldstein, John Francis Daley
Obsada: Jason Bateman, Jason Sudeikis, Charlie Day, Jennifer Aniston, Kevin Spacey, Jamie Foxx, Chris Pine, Christopher Waltz

Zdjęcia: Julio Macat
Muzyka: Christopher Lennertz

FILM OBEJRZAŁEM DZIĘKI WARNER BROS POLSKA
Warner Bros Polska
 

Advertisement

  • Ten komentarz został usunięty przez autora.

  • Niedawno w TV obejrzałem pierwszą część i zgadzam się, że była kiepska, mimo że miała świetnie obsadzony drugi plan. Zupełnie ten humor do mnie nie trafił, może to dlatego, że oglądałem w domu sam i nie było obok nikogo kto by mnie zaraził swoim śmiechem. Colin Farrell, Jennifer Aniston i Kevin Spacey z pewnością mają talent komediowy i zasługiwali na lepszy (czyt. bardziej zabawny) scenariusz. Na drugą część na pewno się do kina nie wybiorę.

  • Gdyby nie te "szychy" w udziale filmu, ten przemknąłby bez echa. To właśnie sceny z Aniston, Spaceyem, Foxxem i Waltzem dodają kolorytu całości. To takie fajne i miłe przystanki w tej kiepskiej komedii.

  • Anonimowy

    Pierwsza część mi się podobała – aktor Jason Sudeikis – jak zwykle w formie, tak jak w filmie "Bez smyczy". Apropos film godny polecenia. Kevin Spacey miażdzy, a J.A. też świetnie wypada w roli obscenicznej nimfomanki. Świetna obsada aktorska, dużo śmiesznych gagów. W zasadzie to co chwilę jest ubaw po pachy. Malkontenci z Was. Ciężko jest o dobre komedie, a ta akurat należy do grona nielicznych moich ulubionych. Zdanie recenzenta w stylu "Mocarny drugi plan. Tak mocny, że przyćmiewał swoimi osobami wydarzenia rozgrywające się na planie pierwszym" nie oddaje w ogóle sensu tej komedii. Wg. Was jacy aktorzy powinni grać na pierwszy planie?. Jak dobrze wiadomo film obsadzony tylko sławami najczęściej okazuje się gniotem. Był to był celowy zabieg reżysera żeby zrównoważyć wysoki poziom tej komedii i innym dobrze prospektującym aktorom np. J. Bateman'owi. Nie mogę się doczekać, aż zobaczę drugą część.

  • Anonimowy

    miało być "dać szansę" innym dobrze prospektującym aktorom… 😉

  • Aktorzy na pierwszym planie byli dobrze dobrani. Jednak zabieg by na ich postaciach zbudować tak charyzmatyczny plan drugi, był zabiegiem chybionym. Zupełnie inaczej było we wspomnianym przez Ciebie filmie "Hall Pass". Ta komedia akurat mi się bardzo podobała. Dobrze napisane postacie, fajny scenariusz o pogoni za "dniem wolnym" od życia na tytułowej smyczy. W rezultacie okazało się że samotny facet się kurewsko nudzie, przyzwyczajony do tego że partnerka zapewnia mu zajęcia na cały dzień 🙂 Na "Szefowie wrogowie 2" nie śmiałem się. Jednak Ty możesz być usatysfakcjonowany. Przecież możesz być jak ten gość na sali kinowej o którym wspomniałem w recenzji. Pozdrawiam i dzięki za komentarz.

  • Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

  • Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.