PoNapisach
Tumblr Instagram Facebook Twitter
NAJNOWSZE LOSOWE
STREFA VHS

Błękitna Stal (1989)

Blue Steel - Błękitna Stal - 1989

Błękitna Stal znany też jako Zimna Stal, to jeden z nielicznych przykładów z filmów Kathryn Bigelow, gdzie odtwórczynią głównej roli jest kobieta. Nie jest to jednak delikatna i stonowana kobieta. Pierwiastek męski musiał być, chociażby jako uniform i kilka cech charakteru. W roli policjantki – żółtodzioba zobaczymy Jamie Lee Curtis. Nakręcony u schyłku lat 80-tych film, to dramat policyjny z elementami thrillera. Zaczyna się od świetnego intro, więc miałem nadzieję na mocne, policyjne kino z głównym bohaterem, który będzie gryzł i kopał. Po trosze wiem gdzie tkwi główny problem Błękitnej Stali. Jednak po kolei… Zdjęcia makro pokazujące na planszach tytułowych lśniącą stal Smith & Wesson mówią widzowi: „oj będzie się działo”. Przysięga na zakończenie akademii policyjnej, w klapie odznaka i marsz na ulicę.



Nowy Jork, czyli pole bitwy pomiędzy gliniarzami a złoczyńcami, gościł już w tysiącach filmów. Tutaj scenarzysta w dość oryginalny sposób pomija wszystkie wydarzenia, które mogłyby się rozegrać w ciągu „pierwszych” dni służby. Normalnie zobaczylibyśmy parę akcji, kilka interwencji i w końcu bam! nie tutaj. I to idzie na plus. Akcja, i to ta najważniejsza, jest już na początku. Pierwszy patrol, pierwsze pączki, i pierwszy strzał. Nasz żółtodziób, Megan Turner, dostrzegła po przeciwnej stronie ulicy napad rabunkowy. Bandyta z bronią w ręku i z powiększonymi, zaczerwienionymi źrenicami dokonuje właśnie wymuszenia na obsługującym kasę. Swoje pięć minut miał tutaj Tom Sizemore. Sizemore nie musiał być zapewne instruowany jak zachowywać się na spidzie. Na przełomie dekady po prostu był na nim permanentnie. To było dosłowne 5 minut, gdyż świeżo upieczona policjantka w mig znalazła się na zapleczu sklepu i wykonując wszystkie policyjne przykazania poprosiła grzecznie o rzucenie broni. To co zeżarła postać grana przez Toma, uczyniła z niego Joseya Wellesa, więc domyślacie się, że z takich nakazów nic sobie nie zrobił. Bam, bam, bam. Typek wylatuje przez okno. Przez całą tę akcję myślałem, że to będzie właśnie taki chrzest przed czymś większym. Jednak tu nastąpiło zaskoczenie i wprowadzenie nowego „bohatera”. Jeden z zakładników sięga po upuszczoną przez policjantkę broń, chowa ją pod marynarką i w spokoju opuszcza miejsce zbrodni. Rodzi się bestia.

Blue Steel - Błękitna Stal - 1989

Makler, Eugene (Ron Silver) w zaciszu apartamentu, pośród luksusu i swojej wyobraźni wpada w objęcia schizofrenii. Nie było z nim dobrze od dawna. Tak myślę. Przyrównując swoją wybawicielkę do bóstwa na ziemi próbuje połączyć swoją życiową drogę z jej ścieżką. Teraz mając broń i pokazując nam, widzom, swoją fascynacje zdobytym rewolwerem jest pochłaniany przez trawiące go szaleństwo. Dramat sensacyjny bardzo szybko przechodzi w thriller. Psychopata podąża śladami głównej bohaterki. Obserwuje ją, omamia, rozkochuje? Megan oskarżona przez wydział wewnętrzny o nadużycia (przecież pistoletu nie znaleziono) zostaje szybko wstawiona na listę „niebezpiecznych” gliniarzy. Tak więc obserwujemy Eugene’a jako wilka z Wall Street za dnia, doskonałego randkowicza wieczorem i porytego Mr. Hyde w nocy. Jak szybko Megan odkryje prawdziwe oblicze swojego „wyznawcy”? Czy ze stawianej na piedestale kobiety stanie się ofiarą? Twórcy dość szybko odpowiedzą na to pytanie odsłaniając jednocześnie mój główny zarzut.  Ron Silver w roli świra jest parodią psychopaty, jak na przykład postaci Patricka Batemana z American Psycho

Blue Steel - Błękitna Stal - 1989

Summa summarum wcierający w siebie posokę z krwi jednej ofiar, Euguene mnie osobiście bardziej rozbawiał niż przerażał. Najciekawsza scena, która mogła być fajnie poprowadzona (wizyta psajko w rodzinnym domu Megan) została kompletnie spieprzona. Tam mogła być fajna rozpierducha, a tak Eugene posiedział, posłał kilka złowieszczych spojrzeń. Megan nerwowo się pokręciła i…. wyszli z domu. Scenarzysta mógł na tym froncie pokazać całą dzikość postaci granej przez Silvera. Wybrał bezpieczny wariant i przybił sobie gwóźdź do trumny. To znaczy ja go przybiłem. Oglądając dalej przez pryzmat tej sceny dostrzegałem już same wady. Źle wykorzystane slow-motion, czyli aktorzy ze swoimi najmniej ciekawymi mimikami powiększonymi tak że mogliby grać we francuskim Mikrokosmosie. Musieli się strasznie męczyć oglądając później siebie na ekranie. Muzyka ciekawa, industrialna, dobrze komponująca się z mroczną metropolią. Nocne światła Nowego Jorku z Błękitnej Stali odpadają w przedbiegach, gdy je porównać do jakiejkolwiek nocnej panoramy z filmów Michael Manna. A Jamie Lee Curtis? Jamie dobrze się ogląda na ekranie, jak zawsze. Żałuję, że całość wygląda na taką… ugrzecznioną. Z drugiej strony Bigelow ani wcześniej, ani później nie poszła o krok dalej w pokazywaniu furii na ekranie. To nie jest zarzut. Przecież jej kolejne obrazy pokazują świetnie relacje między bohaterami, dramaty wewnętrzne i bardzo ciekawe historie. Jednak ten scenariusz, według mnie, nie był przeznaczony dla niej.

 

5/10 - średni

Czas trwania: 94 min
Gatunek: Dramat, Sensacyjny
Reżyseria: Kathryn Bigelow
Scenariusz: Kathryn Bigelow, Eric Red
Obsada: Jamie Lee Curtis, Ron Silver
Zdjęcia: Amir M. Mokri
Muzyka: Brad Fiedel

  • Ten film też "świetnie pokazuje relacje między bohaterami, dramaty wewnętrzne i ciekawą historię". 🙂 Że mniej się dzieje niż można się było tego spodziewać po filmie policyjnym? Zależy od podejścia… Ja ten film widzę jako dramat utrzymany w konwencji kina akcji, to wszystko. 😉 Chociaż przyznaję, że szaleństwo Eugene'a też mi trochę nie pasowało, a zwłaszcza wzięta z sufitu scena gwałtu, która psuje skonstruowany do tego momentu profil psychologiczny mężczyzny.
    "Blue Steel" nie jest moim numerem JEDEN Bigelow, ale wciąż znajduje się w czołówce. 😉

  • Pamiętam ten film z dzieciństwa, niestety nie zrobił na mnie wielkiego wrażenia. Nie miałem jednak pojęcia że jest to film Bigelow.

  • Ciekawa historia, owszem. Jednak te relacje i dramaty wewnętrzne mogły być świetne 🙂 Ten film miał potencjał i wciąż uważam że to Ron Silver go pogrążył. Ta scena gwałtu o której wspominasz jest…. to padaczka jest :). I ten slow-motion przy tych scenach. Jakby Silver miał się zaraz w wilkołaka zmienić.