PoNapisach
Tumblr Instagram Facebook Twitter
NAJNOWSZE LOSOWE
STREFA VHS

20.000 Dni na Ziemi (2014)

20.000 Days On Earth - 20.000 Dni na Ziemi - 2014

Nie jestem młodym blogerem. Nie jeżdżę po festiwalach filmowych. Żona by mnie nie puściła 🙂 Nie wypatruję wydarzeń kulturalnch, ponieważ najzwyczajniej w świecie nie mam na to czasu. Z drugiej strony, jest to też trochę wina mojego miasta. W minionym tygodniu odbyło się w Bydgoszczy wydarzenie kulturalne, na które byli zaproszeni goście z różnych zakątków naszego globu, a które absolutnie nie było reklamowane. Jeżdżę przecież ulicami tego miasta, a nie widziałem żadnej rzucającej się w oczy reklamy. Pracuję w reklamie, więc zwracam na to uwagę. W dniach 7-11 października br. odbył się FONOMO music & film festival. Impreza jest czymś w rodzaju próby pokazania związku pomiędzy obrazami i dźwiękami. To także próba zwrócenia uwagi publiczności na zależności pomiędzy filmem, a muzyką. W ramach festiwalu odbywały się koncerty, warsztaty, pogadanki z twórcami. Ja z szerokiego wachlarza programowego wybrałem tylko 20.000 Dni na Ziemi.

Na seans stawiłem się punktualnie, wstęp za darmo. Zdążyłem jeszcze na pogadankę z Tomem Jarmuschem dotyczącą wcześniejszego filmu. Trochę żałowałem, że nie mogłem się odnieść do filmu, który prezentował. Jeszcze krótkie wprowadzenie krytyka filmowego Łukasza Maciejewskiego do tego co przed nami i … Światła zgasły, pełna sala, ludzie na schodach, ludzie pod ścianami, muzyka, film…

20.000 dni na ziemi. Tyle właśnie czasu spędził Nick Cave na naszej planecie do momentu rozpoczęcia prac nad płytą Push the Sky Away. Całość, choć reklamowana jako dokument, stanowi fabularyzowaną spowiedź artysty, przeplataną kolejnymi próbami z listy utworów, które mają się znaleźć na Push the Sky Away. Poznajemy Cave’a na nowo. Opowiada nam o tym, że miał wspaniałe dzieciństwo. Żałuje też, że jego dzieci nie mają takiej dzikiej i łobuzerskiej frajdy z dziecięcej wolności. Skakanie do rzeki, bójki, wszystko z wielkim bananem na twarzy, z radością w sercu. Teraz jest inaczej. Dzieciaki mają więcej obowiązków i najczęściej są to już „mali dorośli”. Kamera towarzyszy Nickowi przez cały czas filmu – gdy na kozetce u psychiatry rozbiera na części pierwsze swoje wspomnienia dotyczące ojca, gdy zaproszony jedzie na obiad do swojego przyjaciela z zespołu, Warrena Ellisa. Jesteśmy więc świadkami jego podróży po różnych miejscach. Nie są to jakieś niezwykłe przystanki. To jego normalny cykl dnia. Próba z zespołem, obiad u przyjaciela, pizza z synami bliźniakami i seans Człowieka z Blizną.

20.000 Dni na Ziemi - 2014
Dramat, który udaje dokument. Tak pokrótce można nazwać formę, w którą bawi się Iain Forsyth i Jane Pollard, czyli twórcy. Nie jestem wielkim fanem Nicka Cave’a and the Bad Seeds, ale znam jednego fana 🙂 To on „poznał” mnie z twórczością  poety. Trzeba napisać, że Cave jest przede wszystkim poetą i tekściarzem. Jak sam mówi jego najważniejszym wspomnieniem o ojcu był moment, gdy przeczytał mu pierwszy rozdział Lolity Nabokova. Zrobił to jednak jak ekspert literatury. Ojciec Nicka uważał, że w tych pierwszych stronach powieści jest zawarta kwintesencja pisarstwa. To naprawdę wzruszające sceny, gdy Nick dzieli się tym wspomnieniem z nami. Jednak oprócz nostalgicznych i melancholijnych podróży po młodości artysty, który jak wszyscy wiedzą spowity jest mrokiem, jawi się nam obraz człowieka obdarzonego dużym poczuciem humoru. Gdy wraz z archiwistami ogląda swoje slajdy z okresu dzieciństwa, od razu rozpoznaje siebie jako tego z najbardziej odstającymi uszami. Nick jednak nie opowiada dowcipu śmiejąc się pod koniec jego opowiadania. On trochę wkręca towarzystwo, jak w scenie, gdy przewijane są slajdy z koncertu w Berlinie i na szeregu zdjęć jest uchwycony jeden z widzów sikający na perkusistę. Nick ze spokojem wyjaśnia sytuację prosząc kolejno o przewijanie slajdów i jak piłkarski komentator wyjaśnia klatka po klatce jaki przebieg miało ów wydarzenie.

20.000 Dni na Ziemi - 2014
Przez cały czas trwania filmu nie mogło mnie opuścić jedno przeświadczenie. To nie będzie zarzut, miałem jednak wrażenie, że Cave chciał wytłumaczyć widzom, fanom, ludziom o co mu tak naprawdę chodzi. Miejscami odpowiada tak jakby na pytania, które de facto nie padają w filmie. W scenie, gdy jedzie z Rayem Winstonem samochodem opowiada mu, że nie zmienia wizerunku, bo on już się określił jako artysta. Gdy towarzyszy mu Kylie Minogue, Nick wyjaśnia jej jak wybiera sobie „ofiarę” z pierwszego rzędu z publiczności i skupia się tylko na niej, śpiewając swoją historie. Poznajemy więc na nowo piosenkarza, poetę i w końcu artystę wielkiego formatu. Polecam nie tylko fanom, ale również tym, którzy jeszcze się nie przekonali do jego twórczości.

7/10 - dobry

Czas trwania: 97 min
Gatunek: Dramat, Dokument
Reżyseria: Iain Forsyth, Jane Pollard
Scenariusz: Nick Cave, Iain Forsyth, Jane Pollard
Obsada: Nick Cave, Warren Ellis, Ray Winstone, Kylie Minogue
Zdjęcia: Erik Wilson
Muzyka: Nick Cave, Warren Ellis

  • Cóż… Nick Cave to jeden z moich faworytów. Jedyne z czym nie mogę się zgodzić, to zdanie w którym piszesz że Mikołaj Jaskinia to przede wszystkim tekściarz bo to wierutna bzdura. Ale przychylnie wybaczam 🙂
    Ciesz się, że mieszkasz w Bydgoszczy, bo do mojego miasta ten film raczej nie dotrze…
    A czekam na niego jak licealistka, z wypiekami na twarzy. Coś czuję, że Cave tam idzie w lekkie mitomaństwo, co mi osobiście w niczym nie przeszkadza… 😀
    Dodam tu zapewne kilka słów po seansie.
    Pozdrawiam.

  • "Coś czuję, że Cave tam idzie w lekkie mitomaństwo" – Trochę tak, ale przychylnie mu wybaczam 🙂 Odnosząc się do filmu. Przez cały seans miałem wrażenie (możliwe że błędne), odnośnie tego, że Cave (bądź twórcy), chce pokazać że pierwsze jest słowo. Chociaż muzyka jest ciągle, towarzyszy jako tło przez całe jego życie, to po napisach widz najpierw myśli o nim jako o pisarzu, poecie etc. Zazdroszczę Tobie jako fanowi, że będziesz się "poruszał" bardziej świadomie. Będziesz mógł się odnieść do wspominanych płyt, tytułów, wydarzeń. Chociaż sam Nick Cave chcąc na przykład powspominać lata 80-te, stwierdził po chwili że tej dekady w ogóle nie pamięta ^^

  • Simply

    Nie pamięta 80-tych z tych samych powodów , dla których Dennis Hopper nie pamięta 70-tych. Ale co wtedy nagrał !! – imo ,,Push the Sky Away'' ad 2012 to jedna z jego najsłabszych płyt.
    Cave nigdy nie zaistniałby, jako poeta, gdyby nie był tak wybitnym i oryginalnym muzykiem , co umożliwiło dotrzeć ze swym przekazem do szerokiego audytorium, jakiego nigdy w życiu by nie zdobył tylko pisząc – podobnie, jak Leonard Cohen, Neil Young czy Nick Drake – tu nie ma sensu ustalanie dla niego jakiejś gradacji , że ,,coś tam przede wszystkim'' . Tym bardziej , że jako człowiek pióra jest on nie tylko poetą i tekściarzem , ale też prozaikiem : powieściopisarzem i scenarzystą . W równym stopniu nieprzeciętnym.
    Nick Cave tworzył wspaniale rzeczy tak w czasach swojego upadku i chaosu jak i po osiągnięciu życiowej harmonii i spełnienia.
    Filmu jeszcze nie widziałem.

  • Mi się "Push the Sky Away" podoba. Tak naprawdę to przesłuchałem ją dopiero po seansie.

    Najlepsze jest to że Cave cały czas trzyma się swego stylu. W filmie Ray Winstone zagaduje o Rolling Stonesów, o zmianę stylu, wizerunku itd. Cave odpowiada że on już swój wizerunek ustalił i nie ma co tu zmieniać.

  • Simply

    Jeśli miałbym Ci coś w tej kwestii doradzić, to przede wszystkim posłuchaj też innych płyt , najlepiej z różnych lat.
    Najlepsze jest to, że styl Nicka Cave'a jest bogaty i zróżnicowany, a jak chodzi o brzmienie , to na przestrzeni lat tych zmian i to dość radykalnych, było sporo. Cave to nie AC piorun DC.

  • No kas, Push the Sky Away to jest jedna z najlepszych płyt ostatnich kilku lat, najlepsza jego rzecz od Abattoir Blues – Lazarus przyznam się, nie wszedł mi w ogóle. Tytułowy utwór to jest mój top 5 utworów Cave'a – za ten jeden można się pokroić. 😉 :

    And some people
    Say it's just rock'n roll
    Oh, but it gets you
    Right down to your soul

    Pier…., ciągnę film z zatoki, nim do mnie dojdzie oficjalnie, minie wiek. 😀

  • Simply

    Jak dla mnie obydwa Grindermany biją ,, Pusha'' na łeb. Fakt, że to jest kompletnie różna od siebie muzyka, co jest którymś już dowodem nieprzewidywalności i ciągłej dynamiki Cave'a.
    ,,Push the Sky…'' to nie jest zła płyta, po prostu mniej mi się podoba od wielu innych.

  • @Kuba Jak sobie teraz przesłuchałem kilka razy "Push the Sky Away" to chciałbym raz jeszcze obejrzeć film :/ W takich dokumentach, gdy całość krąży wokół jednej sprawy (tutaj nagrywanie tej płyty), warto wcześniej poznać temat. Odbiór teraz byłby zupełnie inny.