PoNapisach
Tumblr Instagram Facebook Twitter
NAJNOWSZE LOSOWE
STREFA VHS

Rodzinne Rewolucje (2014)

Blended - Rodzinne Rewolucje - 2014

Happy Madison Productions stworzone przez Adama Sandlera uderza po raz kolejny. Ponieważ HMP produkuje prawie wyłącznie komedie i podgatunki z nią związane, tak też stało się i tym razem. Na początek wakacji Sandler proponuje nam, traktowaną trochę po macoszemu w kinach, komedię familijną. Zadeklarowani fani Sandlera mogą czuć się trochę niedopieszczeni. Szczególnie ci, którzy wiążą go tylko z knajpianymi dowcipami.

Komedia familijna, jak sama nazwa gatunku wskazuje, jest kinem dla rodziny. Zaczynając od przetłumaczonego przez polskiego dystrybutora tytułu – Rodzinne Rewolucje. Rodziny mamy tu dwie. Jedną rozbitą, drugą zaś wciąż opłakującą zmarłą na raka matkę i żonę.


Ta pierwsza, z Lauren (Drew Barrymore), jako głową rodziny i druga, gdzie jedyny żywiciel, Jim (Adam Sandler), próbuję urealnić swoje męsko-chłopięce aspiracje na osobach trzech córek. Obie familie, choć niezwykle urocze, borykają się z codziennymi problemami. Poczynając od problemów z pierwszym okresem, przez znalezione pod łóżkiem świerszczyki. Jakie to są tak naprawdę problemy? Żadne. To naturalna kolej rzeczy przy dorastaniu. Niestety scenarzyści po raz nie setny, a może tysięczny próbują to sprzedać jako urocze potknięcia rodziców. Ten (Jim), zakłopotany wybiera złe podpaski, a ta (Lauren) z urażoną dumą drze na drobne kawałki znalezioną rozkładówkę. Znamy to. To oczywisty standard, choć zaczyna się obiecująco…

Blended - Rodzinne Rewolucje - 2014
Poznajemy ich razem już w pierwszym kadrze. To randka w ciemno, jakże popularna do nawiązywania znajomości na dużym ekranie. Pierwsze spotkanie kończy się klapą. Jim nie potrafiąc odnaleźć w sobie łowcy wykazuje się zerowym romantyzmem i ustala spotkanie w restauracji, gdzie skąpo ubrane kelnerki roznoszą zamówienia. Tak jak napisałem. Pierwsza randka kończy się klapą. Mamy jeszcze jeden głupi gag, jeden niesmaczny i możemy zawiązać właściwą akcję.

Otóż przez szereg zbiegów okoliczności nasze dwie rodziny, czyli 1+2, Lauren z dwójką synów i 1+3, Jim z trójką córek, lądują razem na wycieczce w Afryce. Tam wskutek wielu perypetii, zakopując wojenny topór, poznają się na nowo. Tak, to też widzieliśmy. Dwie zupełnie inne osoby, które w końcu odnajdują nić porozumienia. On wcale nie jest taki grubiański, ona potrafi być interesująca. Wszystko to w skrojonych na miarę „zabawnych” sytuacjach. Jako że scenarzyście mieli dostępną aż piątkę dzieciaków, jest z czego wybierać do licznych komediowych sytuacji.

Blended - Rodzinne Rewolucje - 2014
I stało się tak, jak domyślaliśmy się po 15 minutach od napisów tytułowych. Jim pomaga chłopcom odnaleźć w sobie wojownika. Lauren pokazuje, że kobieta to nieodzowna część domowego ogniska. Zarówno jako przyjaciółka czy po prostu dobra koleżanka. Wszystko przy akompaniamencie wspaniałych afrykańskich widoków i w rytmie męczącego skądinąd zespołu animatorów pod wodzą Terrego Crewsa (ten sam, który atakuje nas ostatnio w reklamie popularnego dezodorantu).
 
Nie śmiałem się.

Gdybym był znanym krytykiem, to zapewne brzmiałoby to jak wyrok dla komedii. Nie śmiałem się jednak, nie uśmiechnąłem się nawet. Może to przez upał? Wszystko oczywiście było idealnie wycięte, jak ze sztancy. Produkt gotowy zarobić na siebie. Sandler jest sprytny, jako producent. Obsadzając Barymoore wiedział, że w Stanach w segmencie komedie rodzinne widzów ma zapewnionych. Drew nadaje się idealnie (nie boję się tego napisać) do nijakich i „bezpiecznych” ról. Zagrała po prostu to co miała napisane. Nie dała nic od siebie. Nawet ukłon w kierunku E.T. wypadł boleśnie szaro. Mogła chociaż się uśmiechnąć :). Sandler to już inna para kaloszy. Będzie wyglądał i będzie się zachowywał jak naturszczyk do końca swojej kariery. I chociaż tutaj żarty kloaczane były ograniczone do minimum, to miało się wrażenie, że Sandler znów był po prostu sobą. Uwielbiam typa.

Blended - Rodzinne Rewolucje - 2014
Co z tego? Nie pomógł Sandler, nie pomogła niezła końcówka (też koniec końców zepsuta, chciałem bowiem czegoś w stylu biegu po utraconą miłość, a nie takie popierdółki). Nie pomógł Shaq, nie pomógł też brat Steve’a Busciemiego, Michael. Wszystko wyszło średnio, a trzymający wszystko na uprzęży Sandler nie wystarczy. (Nazwisko Belli Thorne trzeba jednak zapamiętać, choć na razie jako tylko „tą” apetyczną). Kibicuję oczywiście całemu Happy Madison by zamienili Blended w złoto, oczekując tym samym jakiejś zmiany w postaci dramatycznej odsłony Adama Sandlera na miarę Reign over Me (też Happy Madison Productions!). Recenzowany tytuł oceniam jako ten, który „ujdzie”. Czyli może być…

4/10 - ujdzie
Czas trwania: 117 min
Gatunek: Komedia
Reżyseria: Frank Coraci
Scenariusz: Ivan Menchell, Clare Sera
Obsada: Adam Sandler, Drew Barrymore, Kevin Nealon, Terry Crews

Zdjęcia: Julio Macat
Muzyka: Rupert Gregson-Williams

FILM OBEJRZAŁEM DZIĘKI WARNER BROS POLSKA
  • Mnie Adam Sandler zawsze irytował – te jego "naiwnie miłe" role. XD

  • Nie przepadam za Sandlerem, ale jeden jego film mnie pozytywnie zaskoczył, poprawił mi nastrój, ale i sprowokował do refleksji. Ten film to "Klik: I robisz, co chcesz" (też w reż. Coraciego). Niegłupi to film, w którym inteligentnie wymieszano komedię, dramat i fantasy.
    Na "Rodzinne rewolucje" raczej się nie wybiorę, w przyszłym tygodniu zamierzam pójść na francuską komedię "Przychodzi facet do lekarza" z Meradem i Boonem, czyli duetem z filmu "Jeszcze dalej niż północ". Uwielbiam francuskie komedie, rzadko mnie zawodzą.

  • Niektóre komedie ma fajne, w większości przesadza. Lubię go, bo wiem że ma zajebisty potencjał aktora dramatycznego.

    "Funny People", "Punch Drunk Love", "Spanglish", "Reign Over Me". To były dobre, dramatyczne role. I w żadnej ani razu nie beknął :). Ale rozumiem doskonale jego politykę przy okazji większości produkcji Happy Madison. McDonald musi przede wszystkim sprzedawać hamburgery, prawda ? 🙂

  • Tak, "Spanglish" też był niezły.

  • Sandler wywodzi się ze środowiska amerykańskich stand-uperów, i jak większość z nich jest zajebiście uzdolniony. Happy Madison i 90% produktów tej wytwórni to właśnie naiwnie miłe role. Owszem, taką wybrał drogę do zarabiania kasy. Pokazał jednak w paru tytułach klasę 🙂 (choć irytować wciąż może :).

  • Do mnie też Happy Madison nigdy nie trafiało. Brrr, wzdrygam się na myśl o niektórych filmach Sandlera.

  • A mnie się podobało i się śmiałam w kinie. Podejście miałam całkowicie luźne i niewiele wymagałam. Historia przewidywalna, ale dobry film na lekki wypad do kina.

  • Ale niektóre warto obejrzeć. Chociażby te z komentarza wyżej.

  • To miałaś dobry dzień 🙂 W sumię to mogę tylko pozazdrościć że seans tak trafił 🙂

  • Ja szczerze mówiąc nawet nie pamiętam tytułów tych filmów, w których widziałam Sandlera. Nie lubię takiego kina. W niektórych, tych, które widziałam, czasami mnie rzeczywiście rozbawił, ale generalnie mam wrażenie zawsze, jakbym oglądała wciąż to samo. Może, jak piszesz Patryku powinnam zobaczyć te tytuły z komentarza, bo być może ich nie widziałam:-)

  • Wywodzący się ze środowiska standuperów, Adam Sandler to przede wszystkim komik. Co do tego nie ma wątpliwości. Jednak jak na komika, który zjadł zęby na małych klubowych scenach, jest po prostu bardzo utalentowanym aktorem. Ponieważ zbija kasę na swoim studiu filmowym, które wypuszcza co rusz takie same komedie, będzie to robił tak długo jak to możliwe 🙂 To zrozumiałe. By przekonać się o talencie dramatycznym Sandlera na początek proponuję "Reign Over Me"