PoNapisach
Tumblr Instagram Facebook Twitter
NAJNOWSZE LOSOWE
STREFA VHS

Kim Jee-woon

solenizanci - kim jee won 5x7Urodzony 27 maja, Kim Jee-woon.

Reżyser i scenarzysta. Urodził się w Seulu w 1946 roku. Stał się jednym z moich ulubionych reżyserów już po drugim seansie. Moje spotkanie z nim nie obyło się bez małych problemów. Otóż mój pierwszy z nim kontakt miał miejsce przy okazji The Last Stand. Nie obejrzałem go z uwagi na reżysera, lecz z uwagi na comeback Schwarzeneggera. Jak skończyła się moja inicjacja z Kimem, widać na liście poniżej. Zraziłem się, co do tego nie ma wątpliwości. Jednakże wielka w tym zasługa blogosfery i komentarzy polecających, że do Kima wróciłem.



I to od razu z wysokiego C. I Saw the Devil będzie pierwszym przypadkiem gdzie postanowiłem podwyższyć ocenę o jeden. Dlaczego? Bo minęło sześć miesięcy, a ja wciąż czuję jakbym oglądał go w miniony weekend. Ostatnimi czasy jest to najważniejszy dla mnie aspekt po seansie. Nie ukrywam, że większość filmów zapominam po miesiącu. Skoro po pół roku pamiętam praktycznie wszystko, więc coś Kimowi się należy, prawda? 🙂

Zaletą tego postu jest to, że praktycznie do każdego tytułu jest recenzja. Zatem zapraszam do komentowania i czytania. Cała obejrzana filmografia wraz z subiektywnymi ocenami, poniżej.

   MIEJSCE 6   

The Last Stand - Likwidator (2013)

 
The Last Stand – Likwidator (2013). Dla mnie porażka. Oceniam go „aż” jako średni ze względu na sentyment do Arniego. Nie lubię filmów, gdzie scenarzyści jedną głupotą wciskają we mnie, widza, pytanie, które to siedzi mi w głowie przez cały seans. Dlaczego on, książę zbrodni pojechał samochodem przez kilka stanów w celu przekroczenia granicy. Przecież dysponując takim zbrodniczym zapleczem można było skołować helikopterek i w ciągu godziny wygrzewać się na Playa Norte w Meksyku. Ten zły, to szef kartelu narkotykowego Gabriel Corte (Eduardo Noriega). Po akcji oswobodzenia z rąk policji, jedzie swoim Chevroletem Corvette C6 ZR1 przez amerykańskie autostrady prosto do malutkiego miasteczka.  Jedzie tam w celu zbudowania mostu do Meksyku… Nie przewidział, że urząd szeryfa sprawuje tam Ray Owens (Arnold Schwarzenegger). Choć szeryf  jest już słusznej daty to udaje mu się z powodzeniem zatrzymać hordy nawiedzających miasteczko zbirów. Pomaga mu dzielnie Lewis Dinkum (Johnny Knoxville). Dziury, dziury, dziury. Nic mi się w tym filmie nie zgadzało. Obrońcy tytułu próbowali umieścić tytuł wśród tych, które bawią się konwencją i stanowią pewnego rodzaju gatunkowy pastisz. No nie wiem, dla mnie średniawka. 5/10

   MIEJSCE 5   

Choyonghan kajok - The Quiet Family - Spokojna Rodzinka (1998)

Choyonghan kajok – The Quiet Family – Spokojna Rodzinka (1998). Debiut azjatyckiego giganta. Kim Jee-woon w slapstickowej komedii-thrillerze. Liczna rodzina przeprowadza się z centrum na odległe przedmieścia. Swoją przyszłość wiążą z kupionym pensjonatem na wzgórzach. Ma to być rodzinny interes, który zapewni świetlaną przyszłość całemu ich pokoleniu. Już w pierwszym swoim obrazie koreański reżyser pokazał pazur, a na pierwszą ofiarę w tej groteskowej komedii nasiąkniętej thrillerem przyjdzie nam czekać niespełna kwadrans. Song Kang-ho, który w spaghetti westernie w reżyserii Kima grał „zakręconego”, tutaj w The Quiet Family musiałby nosić przydomek prze-zakręcony. Jak cały zresztą film. Absurdalny, komiczny, i co ciekawe, wypełniony amerykańską muzyką. Dobre kino. (RECENZJA) 7/10

   MIEJSCE 4   

Janghwa, Hongryeon - A Tale of Two Sisters - Opowieść o dwóch siostrach (2003)
 
Janghwa, Hongryeon – A Tale of Two Sisters – Opowieść o dwóch siostrach (2003). Przepełniona dreszczami i ciemnością historia o dwóch tajemniczych siostrach, ojcu i złej macosze. To było coś… Co za zdjęcia, co za klimat, co za opowieść. Reżyserowi udało się wypełnić niektóre sceny po brzegi niepokojem. Świetne ghost-story z tajemnicą odkrywaną przez cały seans. Reżyser jak zwykle postanowił opowiadać historię, uśpić naszą czujność, by w finale przy zgaszonym świetle, zajść nas od tyłu i porządnie potrząsnąć. (RECENZJA) 8/10

   MIEJSCE 3   

Joheunnom nabbeunnom isanghannom - The Good , The Bad, The Weird - Dobry, zły i zakręcony (2008)
 
Joheunnom nabbeunnom isanghannom – The Good , The Bad, The Weird – Dobry, zły i zakręcony (2008). Szalona wariacja na temat klasycznego spaghetti westernu Sergia Leone. Świetna zabawa formą i treścią, pełna kolorowych postaci i zwrotów akcji. Oprócz nawiązania do westernu, dostaliśmy jeszcze kino przygodowe ze starą mapą i ukrytym skarbem. Mało? Japońska armia, legenda o obcinaczu palców, pościgi. Westernów oglądam bardzo mało tylko dlatego, że po prostu nie mam już na nie czasu. To ciekawe, że Azjata obudził we mnie kowboja i chęć zanurzenia się w świat dzikiego zachodu. Świetny film. (RECENZJA) 8/10

   MIEJSCE 2   

Dalkomhan insaeng - A Bittersweet Life - Słodko-gorzkie życie (2005)


Dalkomhan insaeng – A Bittersweet Life – Słodko-gorzkie życie (2005). Majstersztyk techniczny i montażowy. Z pozoru prosta fabuła, jednak podana z ostrym azjatyckim sosem smakuje wyśmienicie. Historia o lojalności, zemście i walce o życie. Twarde jak skała męskie kino. W roli głównej wystąpił Lee Byung-hun. Genialny film akcji z mistrzowską pracą kamery. Akcja podczas seansu pędzi jak Armstrong na dopingu. Sceny w magazynach, gdy główny bohater wyrywa się z objęć śmierci – majstersztyk. (RECENZJA) 8/10

   MIEJSCE 1   

Akmareul boatda - I Saw the Devil - Ujrzałem diabła (2010)
 
Akmareul boatda – I Saw the Devil – Ujrzałem diabła (2010). To od tego filmu rozpoczęło się moje uwielbienie reżysera. Stał się dla mnie wyznacznikiem jakości Kima. Jego oryginalności i reżyserskiej zawziętości. Kim nie idzie na łatwiznę. Niektórzy twórcy baliby się tak wykręcić fabułę, by przedstawić historię z tej strony. Oczywiście temat łowcy, który staje się ofiarą nie jest dla kina nowy. Jednak podany przez Kima w tak agresywnej formie jest dla mnie, po tylu miesiącach od seansu, wciąż zaskakujący. I Saw The Devil. (RECENZJA) 10/10

Do wciąż nieobejrzanych należy Banchikwang – The Foul King (2000).

Banchikwang - The Foul King (2000)



Bardzo ubolewam z tego powodu, gdyż chciałem zamknąć filmografię Kima i być na czysto z jego reżyserską ścieżką. Niestety, wciąż nie udało mi się namierzyć tytułu. Jeżeli chodzi o przyszłe produkcje reżysera to jestem pełen nadziei. Znalazłem informację, co najważniejsze, że wrócił do Korei – miejsce gdzie kręcił najlepsze filmy. Jeżeli zaś chodzi o temat migoczących na horyzoncie tytułów, tu już doniesienia są rozbieżne. Przeczytałem, że ma w planach nakręcić ekranizacje anime od Mamoru Oshii Jin-Roh: The Wolf Brigade. No i przeczytałem też o planach przeniesienia na ekran amerykańskiego komiksu Coward. Podejrzewam, że to kwestia paru miesięcy by informacje się potwierdziły. No dobrze 🙂 Zatem jak Wam układa się lista Kima? 🙂

  • Ja bym bronił The Last Stand. Z drugiej strony głupie, ejtisowe i post-ejtisowe, filmy akcji (i wszelkie współczesne nawiązania do nich) są dla mnie niczym pyszne ciasteczka – będę je jadł, jedno pod drugim, aż zostanie tylko puste opakowanie 🙂

  • Simply

    Też bym dał ,,Devila…'' na pierwszym. Widziałem go , jako ostatni w kolejności, mając już za sobą pozostałe , po których już rankowałem Kima na najwyższym topie współczesnych reżyserów młodszego pokolenia . A on udowodnił, ze tę nieosiągalną dla reszty poprzeczkę można podnieśc jeszcze wyżej ( ale tylko on mógł byc do tego zdolny ) . Dałem ,,Devila …'' znajomym, którzy prowadzą knajpę. Po całym dniu pracy, wyjebani , jak koń po westernie, gdzieś o czwartej nad ranem , kiedy jeszcze częśc sprzątania lokalu została, tak se to puścili dla relaksu, żeby przez parę minut ,,się obrazki ruszały''. I jak ich przykuło do siedzeń, tak jednym tchem obejrzeli całośc od dechy do dechy ( 3 godziny ! ) całe zmęczenie odparowało nie wiedziec kiedy.
    I to nie jest tak, że całe to ciotowate, gamoniowate kino współczesne daje ,, Devilovi '' fory swoim ciulizmem, przy którym w miarę przyzwoity film może się objawic, jako lepszy, niż jest w istocie. ,, I Saw the Devil'' to majstersztyk na wszystkich poziomach , a jego tytuł jest antycypacją pierwszej myśli widza tuż po seansie .
    ,, Siostry….'' na drugim.
    ,, Słodko-Gorzkie…'' ,, Dobry, Zły i Świr'' na trzecim ex aequo.
    ,, Last Stand'' to jest marnowanie talentu gościa, od takich produkcji to tam mają służalczych burków od pyty, babilon jebany 😀

  • Simply

    @ Daniel
    A pozostając przy Twoim porównaniu, to ,, Last Stand'' smakuje mniej więcej, jak to puste opakowanie.

  • Widziałem tylko "Good & Bad & Weird", zaskakująco dobre jak na azjatycki western, bo np. japońskie "Sukiyaki Western Django" mnie mocno rozczarowało i nie sądziłem że koreański eastern okaże się lepszy. Ale jednak mnie wciągnęło.
    Do nadrobienia przede wszystkim "Opowieść o dwóch siostrach" i "Bittersweet Life", które ciągle gdzieś się pojawiają w głowie i coś mi ciągle mówi, że muszę to obejrzeć. Ale zawsze zapominam.
    "The Last Stand", z powodu negatywnych opinii, omijałem szerokim łukiem, ale wkrótce na pewno obejrzę z sympatii do Arniego.
    No i "I Saw the Devil" trafia na moją listę zaległości, skoro tak chwalicie.

  • @Simply
    Etam, kinowy elitarysta z ciebie 🙂

    Puste opakowanie to może seria Expendables, a Last Stand jest jak dobry Robert Rodriguez albo średni Walter Hill – znaczy się pyszne ciasteczko.

  • Hej, jak Jin-Roh: The Wolf Brigade, to Mamoru Oshii mógłby sam reżyserować. Ktoś pamięta Avalon?

    http://www.imdb.com/title/tt0267287/

  • Nigdy do tego nie usiadłem. Jakieś takie zamulone mi się wydawało po paru scenach 🙂

  • Simply

    Elitarysta ?Bez przesady.
    Expendables jedynka jest zajebisty w ciul, tylko niedorobiony flinalny showdown z Ericem Robertsem dzieli go od bycia prawdziwym spełnieniem . No, może jeszcze Dolpha mogli bardziej rozbudowac. Ale poza tym – dla mnie bomba. Dwójka zjebana kompletnie , aż się boję o trójkę.
    Dobry Rodriguez, to dla mnie ,, El Mariachi'' ,, From Dusk till Dawn'' ,, Planet Terror'' . Przy tych filmach ,, The last Stand'' wygląda, jak ubogi krewny bez nogi ale za to z garbem. Pierwsze ponad pół godziny zmarnowane na całej linii, te nocne montażowe stroboskopy, noktowizory pasywne i inne atrakcje, to jedna z nędzniejszych wizualnie introdukcji , jakie dane mi było oglądac w ciągu ostatnich lat . Dalej jest lepiej, ale to w myśl przewagi średniactwa nad chujowizną, najprostszego prawa fizyki.
    Ale pal to sześc, obejrzec można, tylko po kiego grzyba ściągac z Korei takiego zdolniachę , jak Kim Jee Woon i kastrowac jego potencjał, skoro pierwszy lepszy holiłódzki majster klepka by sobie z takim czymś poradził ?
    A ciekaw jestem, które filmy podpinasz pod kategorię ,, średni Walter Hill '' ?

  • Simply

    ,,Avalon'' z Foremniakową ? A weż Ty kurwa przestań 😀

  • Expendables dwójka też jest zajebisty, więc nie zmyślaj.

  • @Patryk & Simply
    "Nigdy do tego nie usiadłem. Jakieś takie zamulone mi się wydawało po paru scenach :)"
    ,,Avalon'' z Foremniakową ? A weż Ty kurwa przestań :D"

    Najlepsza rola Małgośki 😀 Mi się Avalon nawet podobał (chociaż już dawno oglądałem).

    @Simply
    Mi oba Expendables za bardzo nie podeszły. Wg mnie Sly zaliczył świetny comeback Rocky'm 6 i Rambo 4 (które też sam wyreżyserował i napisał scenariusze), a potem rozmienił się na drobne.

    "Dobry Rodriguez, to dla mnie ,, El Mariachi'' ,, From Dusk till Dawn'' ,, Planet Terror''."

    Dla mnie też (chociaż czasami się zastanawiam czy nie zaliczyć kolejnych podejść do Desperado, Once Upon a Time in Mexico i Sin City) i na taki poziom oceniam Last Stand.

    Nie wiem, może mam jakiś skrzywiony gust, na przykład okres emigracji zarobkowej Johna Woo i filmy, które wtedy powstały (Hard Target, Broken Arrow, Face/Off, Mission: Impossible 2) też odbieram w kategorii udanych, a chyba większość ludzi tak tego nie odbiera 🙂

    "A ciekaw jestem, które filmy podpinasz pod kategorię ,, średni Walter Hill '' ?"

    The Long Riders, Streets of Fire, Extreme Prejudice, Red Heat, Johnny Handsome, Wild Bill, Last Man Standing, Undisputed. Jak mam dobry humor, to mogę do tej listy dorzucić Another 48 Hrs. i Bullet to the Head. Ale to się nie zdarza zbyt często.

  • To nie jest reżyser na Hollywood, jeszcze go tam zmarnują. Jak Johnnie To powinien zostać w Azji i tam robić swoje. A kto nie widział "A Bittersweet Life" i "I Saw the Devil" ten trąba 😉

  • Simply

    Trąba, jak CHUJ

  • Simply

    Nędza. Pod każdym względem.

  • Simply

    Extreme Prejudice, to jest idealny Walter Hill.
    Street of Fire to jest słaby WH.
    Johnny Handsome. i Long Riders, są powyżej średniej.
    Jakl Ty to wszystko ładujesz do jednego wora, to nie dziwota, że Ci się potem jakieś wesołe gówna podobają, sorry…

  • Hm, nie przypominam sobie, żeby Extreme Prejudice było takie dobre – może sobie ten film powtórzę. Dla mnie Hillowy majsterwerkus absolutus i w ogóle klasyka światowego kina to Hard Times, The Driver, The Warriors i 48 Hrs. Hej, a Southern Comfort, Trespass i Geronimo widziałeś? Bo ja jeszcze nie i ciekaw jestem czy dobre.

    "Jakl Ty to wszystko ładujesz do jednego wora, to nie dziwota, że Ci się potem jakieś wesołe gówna podobają, sorry…"

    No cóż, łatwo mnie zadowolić 🙂

    A! I Miliony Brewstera też lubię.

  • "Jak Johnnie To powinien zostać w Azji i tam robić swoje."

    While Hollywood has been trying to implement “HK style action” in many films (with disastrous results in most cases), the HK industry in a way also tried to make films more “like Hollywood”, with bigger budgets, CGI effects, and so on. How do you see the future of the local industry and do you think there's a risk of making films that are neither “like Hollywood” nor have the freshness, dynamism and originality which characterises Hong Kong productions?

    The future of Hong Kong films lies in the Mainland territory. The market there has traditionally supported HK films, and I'm sure we can expand the market there in the near future. Stylistically I think the importance is not whether if HK films will resemble or not resemble Hollywood films, but whether we as local filmmakers can create fresh ideas. HK films have been very inventive in the last 50 years, and I hope this trend will continue.

    http://www.asia.cinedie.com/en/johnnie_to.htm

    Q. Have you ever been tempted to work in Hollywood, or with Western actors?

    A. I would love to work with Western actors, both to collaborate and to get a chance to learn from them at the same time, to have a different perspective on my movies. But ultimately, I always always always want the movie to happen and film in Hong Kong.

    http://www.macleans.ca/culture/tiff-2013-director-johnnie-to-on-the-future-of-chinese-cinema/

  • Simply

    ,, Southern Comfort'' 100 % kultu, mój ulubiony Hill.
    ,, Geronimo' niezły, choc trochę przeszkadzała mi przyjęta tu konwencja ( fabuła, jako seria epizodów ) Ale wypadku kina historycznego, to typowe.
    ,,Tresspass'' nie widziałem.

  • ",, Southern Comfort'' 100 % kultu, mój ulubiony Hill."

    Spoko 🙂 Czułem, że to może być klasyk. Będę musiał niedługo nadrobić.

    A wracając jeszcze na chwile do The Last Stand, jak lubisz Extreme Prejudice i The Good, The Bad, The Weird, to nie powinieneś też odczuwać jakiejś tam sympatii do ostatniego filmu Kim Jee-Woona? To przecież też jest wariacje na temat westernu, tylko bardziej klasycznie amerykańskiego – Arnie jest jak Gary Cooper, zły jest rzeczywiście zły, a zakręcony (Johnny Knoxville) jest postacią komediową. Estetyka głupiego akcyjniaka aż tak cię irytuje?

  • Simply

    W ,, Extreme Prejudice'' masz na prawdę mocną story z peckinpahowskim duetem protagonistów i kobietą miedzy nimi , klimaty TexMex oddane fantastycznie, do tego kapitalny wątek ekipy byłych komandosów – ,,widm'' dowodzonych przez Michaela Ironside , strzelaniny zapierają dech, a zespół aktorski nie udaje, że gra .
    ,,The Good , the Bad , the Weird'' jest filmem tak nieobliczalnym, że wychodzi daleko poza poziom ,, wariacji na temat'' a sceny akcjonerskie wykonane są tak, że zbierasz szczenę z dywanu – Ty na prawdę nie widzisz różnicy między geniuszem pomysłowości & warsztatu Kima w tym filmie, a średniactwem typowo producenckiego ,, The Last Stand'' ? Co zaś do jego bohaterów :
    Zły jest tu zupełnie niewykorzystany, co razi tym bardziej, że mieli w tej roli kozaka Stormare'a. A ten Twój ,, zakręcony'', to niech się lepiej desantuje do kibla z tymi swoimi comic reliefami.
    Arnold jedzie na starym kulcie , fajnie , że wrócił, ale poza samą obecnością ( że to on ) nic , ale to nic kompletnie do tego filmu nie wniósł. Nawet dobrych one linerów mu poskąpili ( co w obecnych czasach staje się normą, już się nie chce wymyślac dobrych ripost ).
    Ja do głupich akcyjniaków absolutnie nic nie mam, ale powtórzę jeszcze raz : dla KimJeeWona, ten film, to totalny regres .

  • The Good , the Bad, the Weird to zdecydowanie lepszy film, ale IMO Kim nie musi się The Last Stand wstydzić. To solidna rzecz, akcja i strzelaniny są zrobione bardzo dobrze – widać, że to ten sam koleś co GBW, nawet jeśli jest stonowany. Knoxville i Guzman mnie bawili. Źli są typowo źli, bez niuansów, ale z gryzieniem scenerii, mi to pasi. A Arnold jest w jak najbardziej dobrej formie aktorskiej – podobnie jak w Escape Plan, chociaż tutaj jest straight manem, a nie wariatem – jego walka na moście też daje radę. One-linery są w sumie takie same jak w starych filmach akcji, dzięki temu, że Arnold jest teraz wiekowy wypadają z większą charakterologiczną głębią, w sensie że rzeczywiście nie ma ochoty na te wszystkie pierdoły, w które pakuje go scenariusz, ale i tak wszystkich pozabija, bo to Arnold. Nie mówię, że to czołówka filmografii Kima, ale twoja chłodna reakcja, to trochę przesada.

  • Nie! Nędzna to będzie część trzecia, bo ma powstać w PG-13.

  • Simply

    Ja wcale nie twierdzę, że gorzej byc nie może.

  • Kuuuurcze, to teraz mnie wyprostowaliście :):) Coś mi się popieprzyło w tytułach, które oglądałem na VHS 20 lat temu i może nie powinienem pisać bo żenua, ale tak teraz sobie sprawdziłem i "Śmiertelne Manewry" widziałem i było zajebiste, w odróżnieniu od filmu 10 lat starszego "Deliverance", którego nie widziałem. Najlepsze jest to że tytuły mi się pomieszały, i myślałem że było odwrotnie. No cóż, starość nie radość 🙂

  • Simply

    ,,Deliverance'' jest zajebistsze . 200% kultu .

  • Nie znam żadnego z tych tytułów. W sumie nigdy nie widziałam tego typu kina. Po przeczytaniu Twojego wpisu, najbardziej zachęca mnie miejsce 4: "Opowieść o dwóch siostrach". Skuszę się na ten tytuł 🙂

  • Streszczenie fabuły czytałaś. Recenzje są dostępne. Czas zaryzykować 🙂

  • 1. Ujrzałem diabła (9/10) – świetne odwrócenie schematu łowca-zwierzyna.
    2. Słodko-gorzkie życie (8/10) – choreografia scen akcji cudowna, no i ten motyw snu, mmmm 🙂
    3. Opowieść o dwóch siostrach (7/10) – trochę mnie znudził, ale zdecydowanie mózgotrzep totalny.
    ex equo z Dobry, zły i zakręcony (7/10) – azjatycki hołd dla Leone, trochę zbyt przerysowany, ale dobrze się oglądało.
    4. Last Stand (5/10) – cóż…pościg w kukurdzy był zajebisty, ale to tyle z zachwytów. Reszta przeciętniak.
    Pozostałych nie widziałem, też muszę sfinalizować filmografię większości ciekawych koreańskich reżyserów.