PoNapisach
Tumblr Instagram Facebook Twitter
NAJNOWSZE LOSOWE
STREFA VHS

Sierpień w hrabstwie Osage (2013)

August: Osage County - Sierpień w hrabstwie Osage - 2013

Rodzina słowem silna, to tytuł utworu z płyty My są już Amerykany zespołu Piersi. I chociaż piosenka do najłagodniejszych nie należy i generalnie nie powinna być puszczana o ŻADNEJ godzinie, to z filmem Johna Wellsa ma wiele wspólnego. Rodzina w piosence się nie pitoli. Rzucają mięsem na lewo i prawo, zaś filmowa rodzina w Sierpniu w hrabstwie Osage to mięso trawi i pluje tym czego nie strawiła.

Będąca adaptacją filmową sztuki teatralnej opowieść o rodzinie Westonów, to gorzka historia o braku miłości. wśród bliskich. Tej miłości nie ma już od dawna. Nie było jej w pokoleniu dziadków, rodziców, nie ma też miłości wśród dzieci. Gdyby nie fantastyczne kreacje Julii Roberts i Meryl Streep, film przepadłby w morzu innych.

 

Być może zostałby okrzyknięty objawieniem jakiegoś niezależnego festiwalu, lecz to wszystko co byśmy o nim usłyszeli. A tak? Te dwie genialne aktorki wniosły ten film na inny pułap. Na pułap kina ważnego. To jednocześnie ciekawa sprawa, jak dwie doskonałe kreacje są w stanie unieść cała produkcję. Oczywiście nie można zapomnieć o reszcie postaci granych przez Ewana McGregora, Chrisa Coopera, czy też naczelną „świruskę” Hollywood, Juliett Lewis. Jednak to właśnie Roberts i Streep ze swoimi nominacjami do Oscara właśnie za udział obrazie Wellsa są gigantami w swoich rolach.

August: Osage County - Sierpień w hrabstwie Osage - 2013
To nie jest trudny film do opowiedzenia. Poznajemy małżeństwo z długim stażem – Violet Winston (Meryl Streep) i jej męża Beverly Winstona (Sam Shepard). Poznajemy ich już w momencie, gdy uczucia nie ma już od dekad, a związek trawi choroba. Dosłownie i w przenośni. Rak jamy ustnej u Violett rozdaje ciosy na lewo i prawo, wyniszczając organizm. Nokautowany raz za razem przez niezliczone medykamenty, upada lecz powstaje. W rewanżu sieje spustoszenie w ciele i umyśle naszej bohaterki. Sfrustrowana swoim położeniem i przeświadczona o nieuchronnym „końcu” traktuje otoczenie, w tym męża, jak swoją popielniczkę. To właśnie na wszystkim i wszystkich dookoła „petuje” swój ból. Nie można z jednej strony mieć jej tego za złe. Setki mądrych tego świata powiedziało już wszystko o stanie ducha osoby chorej na nowotwór. TAK TO JUŻ JEST. Trzeba być silnym i mieć serce twardsze niż szczęka Mike’a Tysona. Przełom w historii następuje, gdy znika Beverly. Zaniepokojona(?) żona ściąga do rodzinnego domu resztę familii. No i w ten sposób, spontaniczny skądinąd, zjazd rodzinny zamienia się po kilku dniach w stypę. Dlaczego? Ojciec i mąż zostaje odnaleziony dość szybko martwy. To właśnie stypa i jej następstwa są główną sceną dramatu i popisów aktorskich. Cała popogrzebowa biesiada wydaje się być sceną z dobrego filmu wojennego, gdzie saper próbuje przejść przez pole minowe. I tak też się właśnie czujemy. Nie wiemy który z gości wybuchnie, nie wiemy kto z nich wystrzeli z kolejną rodzinną rewelacją. A tych będzie całkiem sporo…

August: Osage County - Sierpień w hrabstwie Osage - 2013
Ukrywane przez lata sekrety rodzinne, teraz stają się kartą przetargową. Jak w każdej wojnie, także i tej rodzinnej, ofiary być muszą. Rodzinne tajemnice i prośby w stylu „Tylko proszę Cię, nic nikomu nie mów”., oczywiście są. Na nic się jednak zdają przy tylu negatywnych emocjach. Jesteśmy pewni, że wszystko wyjdzie na jaw…

Sierpień w hrabstwie Osage jest niezwykle upalny. Ostatni raz taki upał czułem na seansie Spike’a Lee w jego Do The Right Thing. Tutaj ponad 40 stopniowa temperatura na pewno nie wpływa kojąco na zszargane nerwy domowników. Na całość seansu na minus zapisuje się Benedict Cumberbatch. Ten, z twarzą ulepioną z plasteliny wydawał się nieco przygaszony przez innych aktorów. I chociaż jego rola pozwalała na mały krzyk w kierunku widza, Benedict nie wykorzystał szansy. Wypadł kiepsko. Tak kiepsko, że wydawał się wręcz stażystą na planie filmowym.

August: Osage County - Sierpień w hrabstwie Osage - 2013
Wystawiłem filmowi ocenę dobrą. Tak jak wspomniałem, wielka to zasługa duetu Streep-Roberts. Te dwie żyjące legendy współczesnego kina udowodniły po raz kolejny, że najważniejszy dla filmu jest dobrze opowiedziana historia. Wielkie więc brawa dla autora sztuki i scenariusza zarazem, Traciego Lettsa, za to, że napisał trzymającą w napięciu, rozgrywającą się w paru pomieszczeniach, historię toksycznej rodziny. Dobry film, polecam.
7/10 - dobry

Czas trwania: 121 min
Gatunek: Dramat
Reżyseria: John Wells
Scenariusz: Tracy Letts
Obsada: Meryl Streep, Julia Roberts, Ewan McGregor, Julianne Nicholson, Juliette Lewis, Margo Martindale, Chris Cooper

Zdjęcia: Adriano Goldman
Muzyka: Gustavo Santaolalla

  • Bardzo dobry film i masz rację, że gdyby nie rola właśnie Streep i Roberts pewnie byśmy o nim nie usłyszeli, Scenariusz świetny (te teksty i intryga- rodzinne tajemnice). Jeśli chodzi o Cumberbatcha to świetny jest jedynie wciąż tylko w Sherlocku, w filmach kinowych jakoś niestety nie powala (uh jaka szkoda).

  • Zgadzam się, bez Streep i Roberts nie byłoby o nim tak głośno. Zresztą inna obsada mogłaby niekorzystnie wpłynąć na jakość obrazu. Dobry scenariusz, jednak sam film mnie nie powalił.

  • Jak słusznie napisałeś film jest dobry ze względu na kreacje aktorskie. Moim zdaniem również ważny dlatego, że to aktorki były narratorkami filmu. Zasługa nie tylko Streep i Roberts, ale również samych dialogów i konstrukcji silnych, zindywidualizowanych postaci. Cumberbatcha było wyjątkowo mało i miał rolę wyciszoną, ale zgadzam się – był pomysł na interesującego bohatera, który mógł coś wnieść do tych kilku scen. Postać ma ciekawą przeszłość, ale aktor nie dał rady przebić się przez silne stylizacje aktorek. Szkoda, bo dla tych "wrzasków" przydałaby się jakaś większa równowaga w postaci jakieś ciekawej, ostudzonej z emocji kreacji. Reżyser nawet nie poprowadził aktora, wydaje się iż jego postać potraktował dość powierzchownie. W moim odczuciu najlepiej z aktorów wypadł Chris Cooper.

  • "Sierpień w hrabstwie Osage" obejrzałam dwa dni temu i nadal jestem pod dużym wrażeniem. Lubię takie gorzkie i smutne filmy – ten właśnie taki jest.

  • dla mnie jeden z lepszych filmów tego roku. niekiedy nie powinno się ekranizować sztuk teatralnych, to jest jeden z tych wyjątków 🙂 postać Cumberbatcha mi się baaardzo podobała, podobnie Chris Cooper. świetny film

  • Streep i Roberts przyćmiły pozostałych aktorów. Bez nich ten film nie byłby dobry, a dla mnie jest taki właśnie naciągnięty na 7/10

  • Kompletnie się nie zgadzam, że tylko kreacje Roberts i Streep wyróżniają tę produkcję. Błyskotliwie dialogi, rodzinne zawirowania przez które ani chwili się nie nudziłam – ostro, pikantnie, z jajami i odważnie. Po prostu wyśmienicie! Przecież cała obsada jest genialna. Ewan McGregor, Chris Cooper, Sam Shepard, Juliette Lewis, Dermot Mulroney, Benedict Cumberbatch i w dodatku wszyscy oprócz trochę odstającej Abigail spisali się znakomicie. Każda, ale to każda postać coś wniosła do tej historii, zagrała zupełnie inaczej i to oni wszyscy tworzą ten film. Ja dałam 9/10 i na pewno do filmu wrócę. Obejrzane jednym tchemiInteligentne i soczyste kino, którym się delektowałam.

  • Film świetnie wyreżyserowany i koncertowo zagrany. Główne aktorki rzeczywiście dominują na planie i nominacje oscarowe są tu w pełni zasłużone. Co do roli Cumberbatcha – wydaje mi się, że jego wycofana gra nie wynika z zaniedbania aktora, a z charakteru postaci: nie tylko ja odniosłam wrażenie, że Charlie jest lekko upośledzony. Oszczędność w wyborze środków wyrazu jest tu moim zdaniem zamierzona. Charlie to postać dalej niż drugoplanowa, zepchnięta na margines właściwie przez wszystkich członków rodziny (z wyjątkiem ojca i kuzynki). Tak właśnie odbieram tę postać. Polecam muzykę Gustavo Santaolalli! Świetnie podkreśla trudne relacje i łagodzi napięcie, które długo po seansie gdzieś jeszcze we mnie zostało.

  • Owszem, do Sherlocka pasuje idealnie. Widziałem tak naprawdę jeden odcinek, ale już mogę stwierdzić że Benedict jest jakby przeznaczony do tej roli 🙂

  • No bo Chris Cooper to stary wyjadacz. On zawsze wypada naturalnie… Jeden z tych aktorów, gdzie "gry" praktycznie nie widać.

  • Ja też się nie nudziłem. Jednak pozostanę przy swoim że scenariusz był tak poprowadzony (a może nawet dwie główne aktorki tak się spięły:), że światło reflektorów padało tylko na nie. Reszta była tak jakby… za szklaną ścianą altany. Tak, dialogi były świetne, jednak większość tych ról drugoplanowych mógłbym wymienić na innych aktorów i też by było dobrze. Zaś Streep i Roberts? Ciężko mi teraz wyobrazić sobie ten film bez nich.

  • Jeżeli chodzi o postać, którą grał Benedict. Opcja z lekkim upośledzeniem postaci to jedna z interpretacji. Dla mnie to nadinterpretacja 🙂 Fae Aiken od zawsze gasiła swoje frustracje ma małym Charliem. A ten? Właśnie przez to, od dziecka niepewny siebie, przestraszony, pełen kompleksów. Ścieżkę dźwiękową odsłucham sobie raz jeszcze 🙂