PoNapisach
Tumblr Instagram Facebook Twitter
NAJNOWSZE LOSOWE
STREFA VHS

A Tale of Two Sisters (2003)

Janghwa, Hongryeon - A Tale of Two Sisters - Opowieść o dwóch siostrach - 2003

Jee-woon Kim, reżyser, który ułożył moje postrzeganie kina na nowo. Swoim I Saw the Devil pokazał, że scenariusz filmowy nie musi być w dzisiejszych czasach zbitkiem pomysłów już gdzieś pokazanych, zlepkiem wielu patentów ze światowej kinematografii. Można całkowicie na nowo podejść do opowieści. Zacząć od Z, skończyć na A. Rozwalić system i opowiedzieć wykręconą do granic możliwości historię o zemście. Opowieść o dwóch siostrach posiada scenariusz trochę bardziej klasyczny. Owszem, znowu mamy niezły twist, jednak tutaj scenariusz przebiega znanymi nam torami. Przynajmniej na początku…

Historia dwóch sióstr, ojca i złej macochy. Kameralna atmosfera, dom prawie jak z Amityville (ale w wersji koreańskiej) i choroba psychiczna w tle. Czego chcieć więcej? Sprawnej ręki reżysera i masy patentów na przestraszenie widza.

Kilka z nich widzieliśmy już w japońskich Ringu i Ju-on., jednak podane na tacy przez takiego rzemieślnika jak Jee-woon Kim, znowu przerażają.

Nasz dom na przedmieściach już sam w sobie jest straszny. Jednak zapełniające się domostwo nowymi (starymi) mieszkańcami, rozgrzewa ten okrutny organizm i ukazuje we fragmentach przerażającą historię, która tu się rozegrała. Akcja rozwija się leniwie, co nie znaczy, że widz się nudzi. Kamera powoli odsłania zasłony tajemnicy i drobnymi cząstkami pokazuje odbiorcy. Tak jakby odpowiedzi na pytania reżyser trzymał na dłoni, niczym owocostan mniszka i co jakiś czas rozdmuchiwał je w kierunku widza. To my musimy je łapać, zbierać i układać.

Janghwa, Hongryeon - A Tale of Two Sisters - Opowieść o dwóch siostrach - 2003

Pełno tu scen, w których widz się na chwilę podnosi, by z ulgą opaść na fotel. Skrzypienie podłóg, uchylane w ciemności drzwi i złowieszcze palce na futrynie. Ktoś idzie korytarzem, ktoś nas podpatruje z ciemnego kąta. Co gorsza coś się przesuwa wzdłuż brzegu łóżka. Rozgrywająca się w paru pomieszczeniach akcja to spektakl czterech aktorów. On, ojciec, który nie zajmuje się córkami. Macocha, traktująca pasierbice z góry, władczym tonem wypowiada swoje kwestie. W końcu dwie nastolatki, tajemnicze, nieco apatyczne, pełne sekretów. Nikt nie wychodzi na pierwszy plan. Reżyser dał nam szansę poznać każde z nich i o każdym wyrobić sobie opinię. Czy wszystko jest takie jak wydaje się na pierwszy rzut oka?

Janghwa, Hongryeon - A Tale of Two Sisters - Opowieść o dwóch siostrach - 2003
Opowieść o dwóch siostrach to pierwsza praca operatora Mo-gae Lee. Co za oko! 🙂 Pełne plastycznych ujęć w stylu art-deco. Już sam plakat daje nam pogląd tego co zobaczymy na ekranie. Wszystko się w obrazie zgadza. Idealnie dobrane barwy, bez krzykliwych kontrastów, kręcone w jednej tonacji. Do tego dochodzi cała masa oryginalnych ujęć. Małe molo nad jeziorem. Obie siostry siedzą na krawędzi, mocząc stopy w brunatno-zielonej wodzie. Kamera zawieszona dwa metry nad nimi. Wszystko ułożone symetrycznie, łącznie z aktorkami. Jedynym ruchem, który dodaje życia obrazowi są poruszające się rytmicznie nogi bohaterki. Ta leżąc na deskach patrzy na plecy siostry. Reszta zastygnięta niemo w kadrze, czeka na swoją kolej. Następne ujęcie i plan z pierwszej perspektywy leżącej na molo. Widz razem z nią czeka aż siostra się odwróci. I to uczucie niepokoju. Dlaczego się nie odwraca? Przecież kamera ją zaczepia. W tle buty, kapelusz, tafla jeziora wokół mola, wszystko czeka. Świetne ujęcie, jakich zresztą w filmie pełno.

Muzyka potęgująca napięcie grozy jest nie tylko dopełnieniem tego świetnego obrazu. Możemy spokojnie zamknąć po seansie oczy, powtórzyć sobie ścieżkę dźwiękową i rozkoszować się strachem po raz kolejny. Dla niektórych nudny, dla innych oryginalny i przejmujący. Dla mnie to fantastyczny dreszczowiec. Polecam.

 

8/10 - bardzo dobry

Czas trwania: 115 min
Gatunek: Horror
Reżyseria: Jee-woon Kim
Scenariusz: Jee-woon Kim
Obsada: Su-jeong Lim, Jung-ah Yum

Zdjęcia:
Mo-gae Lee
Muzyka: Byung-woo Lee

  • Arcydzieło. W sumie nie wiem nawet czy bardziej to horror, czy dramat psychologiczny? ( tym bardziej że scen grozy nie ma za wiele). Ale jak już są to…
    Scena przy kolacji wraz ze sceną w sypialni to nie wiem czy nie najlepsze w kinie grozy made in South Korea.

  • Oglądałam 🙂 Bardzo fajny film, choć na początku myślałam, że będzie kiepski 🙂 Na szczęście pozytywnie mnie zaskoczył 🙂

  • fantastyczny jest ten film 🙂

  • Scena przy kolacji to jest masterpiece. Atmosfera podobna jak w "Hurt Locker" przy rozbrajaniu ładunków wybuchowych. Tylko czekałeś aż coś pierdolnie. Sceny grozy? Ten moment w kuchni gdy sięga ręką pod szafkę przy zlewie…. ah 🙂

  • super recenzja , ja najpierw nie chcialam go ogladac bo wydawal mi sie nudny ale chyba po tym jak to przeczytalam to chyba to ogladne jak bd miala czas 🙂

    zapraszam do mnie
    horror-movie-paradise.blogspot.de/

  • swego czasu chorowałam na kino japońskie, oczywiście film oglądałam i zgadzam się z Twoją opinią.
    jak najbardziej zasłużona ósemeczka!
    (a za scenę w kuchni chylę czoła!)

  • tfu. japońsko-koreańsko-chińskie 😉

  • Oj tak. Wszystkie azjatyckie odnogi kinematografii potrafią zaskoczyć, z każdego gatunku.