PoNapisach
Tumblr Instagram Facebook Twitter
NAJNOWSZE LOSOWE
STREFA VHS

30 000 Mil podmorskiej żeglugi (2007)

30,000 Leagues Under the Sea - 30 000 Mil podmorskiej żeglugi - 2007
30 000 Mil podmorskiej żeglugi z wytwórni Asylum, wprost na 30 tysięcy odsłon bloga. Wspaniałe wydarzenie uświetnione niestety lichą produkcją :). Wybór miałem mały. Padło więc na tzw. mockubster z Lorenzo Lamasem w roli głównej.  Mockbuster to niskobudżetowa odpowiedź na hollywoodzkie hity. Wystarczy opatrzyć taką produkcje zbliżonym w nazwie tytułem, wyciągnąć z portfela 500.000 dolarów (jak w przypadku recenzowanego tytułu) i kręcić.
Historia, która wynurzyła się z lotnego umysłu scenarzysty luźno nawiązuje do 20.000 mil podmorskiej żeglugi. Owszem jest Nemo, jest nawet coś na kształt ośmiornicy, ale będąc dalekim krewnym Verna skonsultowałbym się z prawnikiem, czy taki twór nie zagraża dobrej pamięci wybitnego pisarza.

30,000 Leagues Under the Sea - 30 000 Mil podmorskiej żeglugi - 2007
Film jest naprawdę kiepski. Pierwszy raz zetknąłem się z produkcją tej wytwórni. Historia się toczy, albo raczej wlecze wokół akcji ratunkowej skierowanej do łodzi podwodnej SCOTIA. Brak sygnału od jednostki, która wyposażona jest w pociski nuklearne zaniepokoiła najwyższe dowództwo. To zaś skierowało na odsiecz dzielną ekipę pod dowództwem komandor Rollins. Piękna pani komandor, która objęła dowództwo w podejrzanie młodym wieku, w asyście legendarnego Lorenzo „Renegata” Lamasa, płynie na odsiecz. Bohaterowie po drodze spotykają Nemo i poznają jego szalony plan. Tutaj następuje twist jakiego kinematografia dawno nie widziała. Twórcom oprócz wielkiej powieści Verna udało się do filmu wcisnąć jeszcze legendę o Atlantydzie. Nemo chce by mityczna kraina znowu tętniła życiem. Do tego celu ma zamiar użyć eksperymentalnej techniki i stworzyć wielki bąbel powietrza, który obejmie swoją masą całe podwodne miasto. Hmm. Już sam fakt, że w recenzji użyłem słowa „bąbel” daje do myślenia.

Jeżeli chodzi o samą produkcję, to jest koszmarna. Dźwięk nagrywany przez mikrofon, który leży w pomieszczeniu obok. Wielkie twarze, które wypełniają 80% kadru. Lorenzo pociągnięty każdym znanym chirurgom trikiem, tak bardzo chciałby mieć lat 40. Niestety rocznik 58′ jest coraz trudniej ukryć. Mechaniczna ośmiornica pozbawiona jest tekstur. Efekt wygląda żałośnie, po prostu sam kolor z cieniowaniem.

Koniec końców Lorenzo wpada w objęcia pani komandor. Napisy. Mam nadzieję, że Asylum już u mnie nie zagości. Nie polecam.

2/10 - bardzo zły
Czas trwania: 86 min
Gatunek: Sci-Fi
Reżyseria: Gabriel Bologna
Scenariusz: Eric Forsberg 
Obsada: Lorenzo Lamas, Sean Lawlor
Zdjęcia: Mark Atkins
Muzyka: David Raiklen
  • Trudno o takich filmach pisać, skoro tak bardzo widać, jak twórcom się NIE chciało. Ale akurat tego tytułu nie oglądałem.

    Jak kiedyś obejrzę 108 filmów w ciągu jednego dnia to podejmę wyzwanie…;-)

  • gratuluję pęknięcia tak pięknej liczby, może za kilka lat i ja będę liczył wejścia w tysiącach 🙂 co do filmu to nie widziałem i … chyba nie chcę zobaczyć. samo nazwisko Lamasa skutecznie odstrasza 🙂 pozdrawiam

  • Lorenzo "Renegat" Lamas, do dziś kojarzę muzyczkę z intra 😀 Ależ się kiedyś jarałem tym serialem. Specjalnie z podwórka przybiegałem, żeby kolejny odcinek obejrzeć. Straszna lipa, ale nigdy nie zapomnę 😉

  • panowie z asylum może kręcą kiepskie filmy ale za to prawników mają jak się zdaje za grube miliony ;D bo skręcili chyba większość bluckbusterów od pacific rim po battleship 🙂

  • Ja myślę że twórcy zrobili dokładnie to co chcieli. Mając 500.000 $ wydali je co do ostatniego dolara (choć możliwe że połowę wziął Lorenzo :).

  • Dzięki za gratulacje. Lorenzo Lamas gra dokładnie to co dostał na kartce. Ile można wykrzesać z takiej postaci 🙂 Warto przypomnieć że warsztat ma, był nawet nominowany do złotego globu za rolę w mini serialu Falcon Crest (1981). Po prostu poszedł taką, a nie inną drogą 🙂 Może potrzebny jest Tarantino żeby go wskrzesić 🙂 Przecież Lorenzo jeszcze nie umiera 🙂

  • Oglądałem kilka odcinków "renegata", wiem że z tą rolą jest najbardziej kojarzony. Ja jednak wolę serię "Snake Eater", taka nawalanka z VHS. Wystąpił w trzech częściach 🙂

  • Ta wytwórnia jest jak zajebisty robot do trzepania pieniędzy. Podejrzewam że zysków nie mają dużych, ale mają. Zawsze byłem ciekaw takiej kategorii widza, który wypożycza/kupuje/ściąga mockbuster'a z Asylum, sądząc że to właśnie np. ten Pacific Rim. "Przecież to właśnie w kinach leci, ale jazda, ściągam :):)"

  • Dla mnie to pewnego rodzaju fenomen dzisiejszych czasów. Taki powrót do ery VHS, nie ma co wybrzydzać. Z pewnością są fani tej wytwórni i dla nich taki film to kapitalna sprawa. Sam mam czasami ochotę na jeden z nich i kwestią czasu jest, aż zarzucę swoje sieci:) Co do tego czy na tym zarabiają, to nie mam wątpliwości – z pewnością, a i budżet specjalnie, sztucznie jest obniżany, by przypadkiem nie wyszło coś przyzwoitego:)