PoNapisach
Tumblr Instagram Facebook Twitter
NAJNOWSZE LOSOWE
STREFA VHS

We’re the Millers (2013)

We're the Millers - Millerowie - 2013Komedia kryminalna – jakoś nigdy nie przepadałem za tym gatunkiem. Prawdą jest, że to trudny gatunek. Bo sprzedać widzowi trochę emocji związanych ze śledzwem, tajemnicą, zbrodnią i dodatkowo rozśmieszyć ich, to trudne wyzwanie. Dla mnie jest jeden król komedii kryminalnych. Axel Foley, czyli gliniarz z Beverly Hills, i długo długo nikt. Pojawili się Millerowie, obejrzałem bo: jest Jennifer Aniston, za scenariusz odpowiada czterech scenarzystów (niezła burza mózgów) i mam ogromny sentyment do rodziny Griswoldów (a Millerowie ze zwiastunów od razu mi ich przypominają).
 
 
 
 
 
Zamiast założyć rodzinę, ustatkować się, wziąć kredyt, główny bohater wciąż handluje marihuaną. Robi to, co robił na studiach. Wciąż jednak robi w detalu, do hurtu mu daleko. Jednak to właśnie hurtownika zawiódł. Zgubił towar, pieniądze. Wszystko niestety trzeba oddać. Dostaje propozycję nie do odrzucenia. Musi wjechać na teren Meksyku, odebrać parę kilo narkotyków i wrócić z nimi. Nikt by się na to nie zgodził. Scenariusz musi jednak biec dalej, i tak oto Jason Sudeikis, czyli David Clark, opracowuje mający więcej niż ser dziur plan. Doprowadza się do porządku (skądinąd niezła różnica, pomiędzy zapuszczonym mętem, a ogolonym, z wciągniętą koszulą w spodnie Mr. Millerem. Nie do poznania). Tutaj się zaczyna właściwa akcja. Tutaj też wchodzi do gry świetna Anniston, czyli Rose. Striptizerka, która przez nową politykę klubu (seks z klientami), opuszcza swój zakład pracy, i bez żadnych perspektyw zgadza się na fikcyjną rodzinę i podróż do Meksyku. Jest jeszcze Emma Roberts, jako niby córka, czyli dziewczyna na gigancie. No i syn, 20-letni Will Poulter, genialny Lee Carter z Son of Rambow (polecam!).

we-re-the-millers03

Wyruszają, niczym rodzina Griswoldów, wspomniana na początku posta. Nie są tak zabawni jak Ellen i Clark Griswoldowie, jednak zdarza im się rozśmieszyć tak wymagającego widza jak ja. Pojawia się parę smaczków. Min. śmieszna scena z meksykańskim policjantem, który oczekuje łapówki. Tutaj gościnnie zagrał Luis Guzmán – urodzony w 1956 w Portoryko, już w czasie gdy państwo to miało swoją konstytucję i każdy mieszkaniec miał obywatelstwo USA. Guzmán w większości przypadków jest obsadzany jako Meksykanin, z wiadomych względów. W Millerach, jak zwykle świetny. Rolę narkotykowego przełożonego Sudeikisa zagrał Stu z Kac Vegas, tym razem bez tatuażu na twarzy. Nick Offerman – w roli głowy rodziny Fitzgerald’ów, notorycznie spotykanej na trasie Millerów.
 

Mamy więc kino drogi, parę odniesień do innych filmów (scena striptizu, gdzie Jennifer Aniston tańczy niczym Alex Owens w filmie Flashdance), parę mocniejszych i parę słabszych gagów.

Millerów ogląda się dobrze. Lekko, bez spinki. Nie byłem zażenowany w żadnej scenie. Podczas gdy Grown Ups 2 podniosło poprzeczkę ze swoim niskim dowcipem, Millerowie objawiają się jako całkiem elegancka komedia 🙂 Polecam, przypominając jednocześnie o Griswoldach w ich Ford Country Squire.
6/10

Czas trwania: 110 min
Gatunek: Komedia kryminalna
Reżyseria: Rawson Marshall Thurber
Scenariusz: Steve Faber, Bob Fisher, Sean Anders, John Morris

Obsada: Jennifer Aniston, Jason Sudeikis, Emma Roberts, Will Poulter, Ed Helms
Zdjęcia: Ludwig Göransson, Theodore Shapiro
Muzyka: Barry Peterson

  • Zostawię ten film na l4:) wtedy najlepiej takie wchodzą:) a Griswoldów kocham…a najbardziej jak jeżdżą po Europie i mówią"ooo Łuk Triumfalny!!! ooooo Łuk Triumfalny!!! ooo Łuk Triumfalny!!!" :)))))))))))))

  • Griswoldowie to typowa komedia. Tutaj mamy wątek sensacyjny. To on stanowi całą oś fabuły. Fajnie, przyjemnie i lekko się ogląda. Film z cyklu, gdzie badguy celuje z broni, to i tak wiadomo że nie wystrzeli 🙂

  • Te współczesne komedie rzadko kiedy do mnie przemawiają. Ale takie starsze to zupełnie co innego. Na przykład "Co nowego koteczku", gdzie w jednym filmie występują Peter Sellers i Woody Allen, otoczeni kilkoma pięknymi kobietami – Romy Schneider, Ursula Anderss, Capuccine i Paula Prentiss. Ale to akurat taka komedia niekryminalna. Komedia kryminalna w starym stylu to "How to Steal a Million", gdzie Audrey Hepburn i Peter O'Toole przeprowadzają skok na muzeum. Bardzo dobrze pasuje na niedzielny obiad, może być zwyczajowym rosole. Na deser. Na przystawkę, niekoniecznie.

  • To prawda, współczesne komedie rzadko da się oglądać. Millerów da się przełknąć, nie popijając przy tym. Mnie wychowała wypożyczalnia kaset VHS, w której królowały lata 80-te (recenzowany film własnie mi je przypomina). Stąd mój sentyment do serii National Lampoon's i innych z tamtego okresu. Uwielbiam Chevy Chase'a, Aykroyd'a, Martina Shorta, Ricka Morannisa i wielu, wielu innych. Z tytułów do których wracam najczęściej, to "Arthur" i "Money Pit". "Co nowego koteczku" oczywiście widziałem. Znałem go pod tytułem "Co słychać kotku". Świetna komedia. "Jak ukraść milion dolarów" nie widziałem.

  • Czyli na l4, ewentualnie urlop ;))))

  • Millerowie to jedna z lepszych komedii ostatnich miesięcy. Na pewno lepi od Jeszcze większych dzieci, Gorącego towaru.

  • "Mnie wychowała wypożyczalnia kaset VHS" – przepraszam panie Tarantino, ja przez ten pseudonim nie poznałem 😉

    Chevy Chase jako Fletch, owszem, świetny

  • Grown Ups 2 był tragiczny 🙂 Obejrzałem bo … Sandler :). The Heat raczej nie obejrzę.

  • Specyficzny film, ale całkiem zabawny;)

    zapraszam również do wypowiedzi na temat waszego najlepszego filmu 🙂

    http://filmostrefa.blogspot.com/2013/12/najlepsze-filmy.html

  • The Heat to sobie lepiej sprawdź. Tzn. oczywiście nie zmuszam, ale jak najbardziej polecam, to fajny buddy movie jest, a sceny pijańskich ekscesów głównych bohaterek – czysta poezja 🙂

  • ostatnio trudno o komedię, na której usłyszę swój śmiech – może to niezbyt wybitne dzieło, ale tu się udało

  • Pingback: Agent i pół (2016) - Po napisach | z pasją o filmach()

  • Millerowie, to bez wątpienia jedna z lepszych komedii 2013, aż dziwne, że zwlekałem ładnych parę miesięcy, zanim się za nią zabrałem.